Materiał zdjęciowy znajdziecie pod tekstem.
Jak wynika z francuskiego raportu (dostępnego tutaj), kierowcy ciężarówek są grupą zawodową obarczoną największym ryzykiem śmierci naturalnej w miejscu pracy, a głównym zagrożeniem są przy tym choroby układu sercowo-naczyniowego. Dlatego postanowiłem zwrócić uwagę na sytuację z Pragi, gdzie przypadkowe osoby uratowały kierowcę mającego właśnie problemy z sercem.
Jak donosi czeski portal „Týdeník Policie”, do zdarzenia doszło dzień przed Wigilią, 23 grudnia, na północno-zachodnich obrzeżach Pragi. 12-tonowe Iveco EuroCargo w wersji do transportu dalekobieżnego ruszyło tam ze skrzyżowania, po czym kierowca ewidentnie stracił nad nim kontrolę. Zamiast trafić w jedną z jezdni, pojazd skierował się na chodnik i wpadł na metalowe słupki, które na szczęście zdołały go zatrzymać, powstrzymując przed stoczeniem się z pobliskiego wzniesienia.
Przypadkowi świadkowie natychmiast ruszyli w stronę kabiny, zastając tam nieprzytomnego kierowcę. Powiadomili o tym służby ratunkowe, a jednocześnie rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, w czasie której operator instruował ich przez telefon. Mężczyzna został przy tym wyciągnięty z kabiny, a świadkowie uciskali jego klatkę piersiową tak długo, aż na miejscu pojawiły się pierwsze służby.
Ratownicy medyczni kontynuowali działania rozpoczęte przez świadków, aż w końcu czynności życiowe kierowcy udało się przywrócić. Mężczyzna trafił wówczas na pokład karetki pogotowia i przewieziono go na specjalistyczny oddział jednego z praskich szpitali. Bez żadnej przesady można więc powiedzieć, że reakcja świadków uratowała kierowcy życie.
Niestety, takie historie z pozytywnym zakończeniem nie zdarzają się często. Do zawałów często dochodzi bowiem w sytuacjach, gdy kierowca pauzuje w kabinie, mając zasłonięte firanki i znajdując się poza wzrokiem świadków. Dobitnie pokazała to ubiegłoroczna seria zdarzeń z Francji, gdzie w ciągu siedmiu miesięcy odnotowano siedem samotnych zgonów w kabinach (artykuł pod tym linkiem). Zdarzają się też niestety przypadki, gdy kierowca dozna problemów zdrowotnych podczas jazdy, zjedzie na pobocze, a następnie nikt się nim nie zainteresuje. Ledwie trzy miesiące temu głośno było o sprawie z niemieckiej autostrady A1, gdzie na poboczu zatrzymał się Mercedes Actros, za którego kierowcą bez ruchu leżał mężczyzna, a pierwszy świadek zwrócił na to uwagę po około godzinie (artykuł pod tym linkiem).
Zdjęcia z praskiego zdarzenia:











