
Powyżej: „double burnery” na poprzednim Actrosie
Dwa pomarańczowe światła w atrapie chłodnicy – każde mające po dwa niewielkie punkty świetlne i przez to popularnie zwane „double burnerami” (pol. „podwójnymi palnikami”) – można dzisiaj zaliczyć do klasyki ciężarowego tuningu. Już od lat spotkamy się z tym na drogach wielu krajów, w tym także w Polsce, a za rozpropagowanie tego akcesorium odpowiadali oczywiście Holendrzy. W ich kraju „double burnery” można bowiem zobaczyć w dosłownie całych flotach, nawet tych bez typowo tuningowego charakteru, a gdy tylko na rynku pojawia się jakiś nowy model, holenderscy dealerzy od razu muszą szukać w nim miejsca na podwójne lampki. I właśnie tutaj na chwilę się dzisiaj zatrzymamy, by przyjrzeć się kwestii „double burnerów” na Actrosie ProCabin.
Jak wiadomo, nowy Actros został pozbawiony typowej, górnej atrapy chłodnicy, zamiast tego otrzymując całkowicie gładki, zaokrąglony przód z niewielkim wycięciem na logo marki. W pierwszej chwili można by więc pomyśleć, że w tym konkretnym modelu kultowych „double burnerów” zupełnie nie uświadczymy, gdyż po prostu nie będzie gdzie ich zamontować. A jednak, Holendrzy znaleźli na to pewien sposób, co pokazał ciągnik siodłowy Mercedes-Benz eActros 600 dostarczony ostatnio do holenderskiej firmy Wibra.
Najnowszy ciągnik z firmy Wibra:
Wspomniane przedsiębiorstwo – będące siecią sklepów odzieżowych z 350 punktami w Holandii, Belgii oraz Francji – posiada własną flotę ciężarówek, od lat stawia na Mercedesy, a przy tym wyróżnia każdy ze swoich pojazdów właśnie „double burnerami” w atrapie chłodnicy. Dodatek przyjął się w firmie tak mocno, że nawet w obliczu wprowadzenia przez Mercedesa nowych, gładkich przodów, zarządcy floty postanowili z niego nie rezygnować. Dlatego też zgłosili się do autoryzowanego dealera Wensink Trucks z nietypowym zadaniem, prosząc o wycięcie w masce dwóch niewielkich otworów, idealnie dopasowanych do pomarańczowych lampek. I choć cięcie fabrycznie nowego, kompozytowego panelu wymagało olbrzymiej ostrożności, dealer jak najbardziej na to zadanie przystał.
Efekt końcowy widzimy na zdjęciach i można się spodziewać, że nie będzie to ostatni holenderski Actros z taką modyfikacją. A na koniec podkreślę, że prezentowany ciągnik to akurat wersja eActros 600, a więc wariant elektryczny, oferujący około 500 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu. Pojazd ten będzie pracował z typowo marketową, jednoosiową naczepą i będzie odpowiedzialny za dostawy do sklepów położonych w strefach bezemisyjnego transportu, obejmujących już wszystkie większe miasta w Holandii. Cała ta historia może być więc przykładem na to, że nawet w obliczu wprowadzania takich stref, wymuszania zakupu elektryków oraz promowania maksymalnie aerodynamicznych nadwozi, tuningowy duch nadal w branży nie umiera…















