
Od kiedy doszło do Brexitu, wykonywanie przewozów mięsa przez kanał La Manche stało się zajęciem wysokiego ryzyka. Brytyjskie media donoszą bowiem o kolejnym starciu z francuską inspekcją weterynaryjną, które prowadziło do wielotygodniowych postojów w porcie.
Cztery zestawy z ładunkami świeżej baraniny, wartymi łącznie 650 tys. funtów, dotarły do Francji pod koniec listopada bieżącego roku, korzystając z Eurotunnelu. W Calais miały przejść kontrolę francuskiej inspekcji weterynaryjnej Sivep, by następnie rozjechać się do końcowych odbiorców w Belgii. Gdy jednak francuscy inspektorzy przyjrzeli się ładunkowi, przed kierowcami stanęło widmo bardzo mocno opóźnionych powrotów do domu. Na jednej z tusz baranich znaleziono bowiem kilkumilimetrową kępkę wełny, uznając tym samym, że mięso nie spełnia warunków jakościowych i nie może zostać wprowadzone do unijnego obrotu.
Jak donosi brytyjski magazyn rolniczy „Farmers Weekly”, sprawa wywołała skomplikowaną dyskusję między brytyjską oraz francuską inspekcją weterynaryjną. Spór trwał przez trzy tygodnie, w czasie których ciężarówki nieustannie przebywały w Calais, nie mając prawa ani do wjazdu w głąb Francji, ani do powrotu do Wielkiej Brytanii. Co więcej, przez cały ten czas, we wszystkich czterech zestawach, trzeba było podtrzymywać pracę agregatów. Zbyt wysoka temperatura mogłaby bowiem doprowadzić do zniszczenia nie tylko samego mięsa, ale także nadwozi naczep.
Po tych trzech tygodniach, 11 grudnia bieżącego roku, ciężarówki w końcu otrzymały zezwolenie na opuszczenie portu. Nie skierowano ich jednak do Belgii, na planowane rozładunki, lecz z powrotem do Wielkiej Brytanii, celem odstawienia mięsa do producenta. Francuzi potrzymali bowiem decyzję o niedopuszczeniu mięsa do unijnego obiegu.
Na koniec przypomnę, że na przełomie 2024 oraz 2025 roku przed bardzo podobnym problemem stanął polski przewoźnik, wiozący ładunek sera z Wielkiej Brytanii do Hiszpanii. W jego przypadku sprawa była jednak jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż spór z francuską inspekcją Sivep zajął dziesięć miesięcy. W tym czasie naczepa z ładunkiem nieustannie pozostawała w Calais, a Francuzi nie pozwalali na jej rozładowanie. Więcej na ten temat pisałem w następującym tekście: Polska chłodnia 10 miesięcy tkwiła w Calais – upragniony rozładunek i dalsze problemy











