OFERTY PRACYKONTAKT
rekrutuj 40ton665
Opublikowane 23 Maj, 2017

4-minutowy zjazd z przegrzanymi hamulcami, zakończony rozerwaniem naczepy przez ładunek

Przegrzanie lub też uszkodzenie hamulców w czasie długiego, górskiego zjazdu, to prawdziwy koszmar kierowców ciężarówek. W ramach przestrogi przed takimi sytuacji warto więc obejrzeć powyższy film, nagrany w ostatnich dniach przez meksykańskich policjantów.

W czasie przejazdu górską drogą w całym zestawie przestały działać hamulce. Wnioskując po kłębach dymu, zostały one najzwyczajniej przegrzane. W ciągu czterech minut zjazdu ciężarówka nabrała więc ogromnej prędkości, mijając przy tym inne pojazdy i stwarzając śmiertelne zagrożenie. Kiedy natomiast czerwony Kenworth dojechał do specjalnego pasa awaryjnego, służącego wyhamowywaniu pojazdów z niesprawnymi hamulcami, zarówno naczepa, jak i kabina ciężarówki zostały poważnie zniszczone. Na nagraniu widać między innymi, że ciężki ładunek papieru przebił się przez ścianę naczepy, zupełnie miażdżąc kabinę sypialną i nawet pozbawiając ją dachu.

Teraz czas więc na podsumowanie typu “jakimś cudem”. Choć bowiem kierowca dosłownie otarł się tutaj o śmierć, nic mu się w opisywanym zdarzeniu nie stało. Co więcej, opuścił on wrak o własnych siłach, korzystając z dziury, którą zrobił w nadwoziu ładunek.meksyk_przegrzane_hamulce_1meksyk_przegrzane_hamulce_3

Ten wpis ma 32 komentarzy

  1. Patryk napisał(a):

    Z;;USA:: na tym filmiku czyli dokumencie i faktach z życia widzicie czym jest amerykańska naczepa lub ciągnik po prostu 19 wiecznie dziadostwo;; a wiec fakty ! Cały system hamulcowy jest totalnie archaiczny czyli bębnowy naczepy amerykańskie nie są na oparte na ramy tylko na zespole samonośnym czyli każdy nit i wkręt i blacha trzyma ładunek , wystarczy ze masz pół załadowana naczepę tylnich osi nie przesuniesz wjedziesz na krawężnik i naczepa złamana lub rozerwana widziałem i rozmawiałem z kierowcami którzy maja silniki powyżej 600koni i musza ostrożnie operować pedałem gazu aby nie rozerwać naczepy jest zasada tutaj ze naczepa która ma powyżej 10 lat nikt nie chce jej ładować bo wjazd widlakiem grozi załamaniem także ktokolwiek myśli o sprowadzeniu tego dziadostwa zza oceanu niech się tysiąc razy zastanowi czy to ma sens ! Problem jest tu w tym ze to zabity dechami kołchoz dużo się mówi i pisze o tym badziewie a nic się nie robię już teraz wyglada to tak ze świat jeździ samochodami technologicznie zaawansowanymi a Ameryka furami z 19 wieku i jak się nic nie zmieni to jeszcze będzie gorzej ? Pozdro

  2. PRK10 napisał(a):

    “Natomiast natomiast czerwony Kenworth…”

  3. JohnyFH napisał(a):

    Wydaje Mi sie mogl wczesniej przy mniejszej predkości ,,przytulic” sie do sciany

  4. inrek77 napisał(a):

    Każdy z nas w takiej sytuacji by się zesrał i wszystko w temacie,facet ratował się jak mógł i chwała mu za to że przeżył

  5. Sesek napisał(a):

    Nie pokazano najważniejszej sytuacji- badania kierowcy na zawartość C2H5OH. To nie było jednak w Polsce. W naszym kraju pierwsza z wiadomości to jest własnie zawartość mimo,iż najczęściej powoduję wypadki kobiety w wieku 30-40 lat w służbowym samochodzie 😉

  6. Best Driver napisał(a):

    Nie ma co “oceniać” kierowcy – niewyobrazalny stres, adrenalina, brak przemyślanych reakcji jest w takiej sytuacji czymś “standardowym”. Prawda jest taka, ze większość zestawów w USA nie dorównuje technologia nawet do “pięt” europejskim taborom. Zapewne zwykłego zwalniacza nawet nie było na standardowym wyposażeniu, nie mówiąc już o kilkustopniowym zwalniaczu stosowanym w ciągnikach euro6. Czego się spodziewać po kraju kontrastów – nicola one vs kenworth ’95. Tam większość transportowców nadal żyje “krzywdzacym nakazem używania tachografu”.

  7. rs7 napisał(a):

    Ciekawe czy na tachu wyskoczylo mu przekroczenie predkosci!?!? 😉

  8. trucckeronroad.com napisał(a):

    Ale trzeba przyznać że pas do hamowania jak należy, na Brennero jak się patrzy to ciary na plecach… przygotowane jak pod “Małysza” Chociaż nawet skocznia w Wiśle ma większy rozbieg. Auto ma się zatrzymać bez względu na życie kierowcy. W Austrii jest również wiele takich miejsc zakończonym progiem pod którym jest wąwóz kilkadziesiąt metrów niżej. Porażka…

  9. egon napisał(a):

    tylko niedoswiadczony i bez rozumu idota doprowadzi do takiej sytuacji zeby spalic hamulce , jedna zasada z gory zjezdzasz tym samym biegiem ktorym wjechales i po temacie

    • Lel napisał(a):

      Tępa zasada. Zjeżdżać należy po prostu jak profesjonalista z umiejętnościami i pomyślunkiem, a nie jak debil.

      • Gustav napisał(a):

        to nie jest żadna tepa zasada tylko bardzo madra , tylko niewielu ma na tyle oleju w glowie by się do niej stosowac….

        • Lel napisał(a):

          Tępa zasada, bo nie ma nic do rzeczy. Czasami można wjechać na biegu wyższym, a zjechać na niższym i setki innych przypadków. Zjeżdżać należy umieć, a nie mieć patent na zjazd, bo to gadanie głupot podobne jak łuk na egzaminie, gdzie polecają liczyć pachołki.

    • dono napisał(a):

      Odnosnie Jelczy itp, to moze tak bylo. Obecnie jest inaczej, bo sa mocne silnikowki i retardery. W polaczeniu z automatem, ktory zrzuci bieg na najnizszy mozliwy jest o wiele lepiej. Scania ktora jezdzilem w podwojnej od nowosci miala 480 000km i 75 do 80% okladzin (15 do 20% zuzycia). Trasy Skandynawia-Pd EU. Miala wlasnie Opticruise z retarderem i dlawikiem. Kazdy kiero (rowniez ja) byl ganiony, jak nieumiejetnie lub za malo uzywal retardera. Na autach gdzie jezdzili kombajnisci z SKR, hamulce w takim przebiegu wymieniali dwa razy.

  10. Gustav napisał(a):

    niestety uważam ,ze podstawowa przyczyna to brak umiejetnosci kierowcy. Hamowanie hamulcami zasadniczymi a nie silnikiem ,nie wierze ze samochochod nawet bez hamulcow ,rozpedzil by się tak znacznie jeśli kierowca dusil by go silnikiem. W firmie której pracuje miałem przypadek świeżego kierowcy który na krótkim odcinku kilku kilometrow zagrzal hamulce do tego stopnia ze okładziny zaczely się palic po kilku wzniesnieniach. Zreszta często dostaje nawet kierowcow z wieloletnim stażem na pierwsze przeszkolenie w firmie i niektórym ciężko wytołkowac ze ciezarowka nie jeździ się na luzie, ze pierwszym hamulcem jest silnik. Niektórzy tak się “martwią ” o silnik ze jak twierdza nie potrafią sluchac jego “wycia”podczas hamowania. I tlumacze ze masz tu jak byk narysowane na obrotomierzu niebieskie pole -pole hamowania motorem ,nic nie trzeba myslec i obroty masz trzymać w tym zakresie fakt ,ze wyje ale silnikowi nic nie będzie. Z tego powodu zaczolem być po części zwolennikiem automatow ,które redukcje podczas hamowania zaczely brac na siebie ,wystarczy tylko zalaczyc manetke. I niestety to jest najwieksza wada szkolenia kierowcow ,nie uczy się hamować silnikiem redukując biegi , uzywac retardera tylko jakies parkowanie ludzie jak nie będzie umial parkować to nie zaparkuje to jego problem ,ale umiejetnosc hamowania to podstawa bezpieczenstwa a tego się nie uczy . Zawsze dawałem prosta rade kierowcom , hamulce powinny mieć taka temperaturę ,ze przytykając dlon do piasty/felgi powinny być lekko cieple . Jak parzy to znaczy robie cos nie tak ,jak się zatrzymuje na pauze obchodzę zestaw i badam dotykiem felgi czy wszystkie sa jednakowo cieple ,wiem czy hamulce we wszystkich kolach dzialaja prawidłowo.Czy naczepa nie ma tendencji do wyprzedzania auta , czy po lekkim nacisnieciu zatrzymuje się ,a nie np. po stanieciu na hamulcu .ludzie do tego nie trzeba rolek badania tylko obserwacja zachowania. I nie przekonywać mnie co mi się zdarza ,ze tarcze pękły bo były niewlasciwej jakości , i to samo z klockami. Zreszta mielismy w firmie kierowcę który po kilku latach jezdzenia nie widzal ze to co jest na osi i zalacza hamulce nazywa się siłownik hamulcowy. Coraz czasciej spotyka się kierowcow ciężkich zestawow których umiejetnosci zatrzymaly się na oplu corsie która dojezdzal do piekarni we wcześniejszej pracy. A na C+E przyszedł dla pieniędzy , od obsługi auta jest serwis , on nie musi nic wiedzieć zresztą go to nie interesuje . A system pracy jaki go interesuje to taki jak w piekarni po max 8 godz do domu , a kasa oczywiście to nie mniej niż ci co jezdza w ruchu dalekobieżnym siedzący dluzszy okres w kabinie. Oczywiście zero pasji w tym co robi ……

    • www napisał(a):

      Nie wyhamujesz silnikiem przy takim długim stromym zjeździe.Prędzej korba bokiem wyjdzie 🙂
      Z redukcją w dól w automacie/półautomacie przy wyższych obrotach też jest chyba problem-komputer blokuje.

    • Kamil napisał(a):

      Popieram 100 % to co napisałeś, naprawdę trafiłeś w samo sedno problemu.

    • pidi napisał(a):

      Bardzo dobrze kolego napisales, ja znam taki przypadek ze tak zwany kierowca niepotrafil ciagnika odpiac a juz niemowie co wyrabial jak mial kolo zmienic w naczepie,ale zato w kabine kamerki , roznego rodzaju kanaly na portalach. teraz tona pauzie neprzejdzie wokul zestawu by posprawdzac czy wszystko ok, tylko odrazu na internet i ile lajkow ma

      • pete379 napisał(a):

        Haha nie piszemy o tym samym? 😉 Nie ma jak to “kierowca” chcący odbezpieczyc zamek siodła w pozycji zawieszenia uniesionej. Albo podczepiajacy przewody do gniazd parkingowych…

    • pete379 napisał(a):

      Gustav skąd się żeś urwał? Normalnie jednym wpisem zmiazdzyles wszystkie te dwunozne substytuty kierowców.
      Co ma taki matoł powiedzieć skoro znam takich co latając na kraju na chilloutowej robocie będąc co piątek w domu już w poniedziałek pisali przypominając, że w piatek jest weekend…a umiejętności miał takie, że w TGX nie potrafił otworzyć atrapy żeby wlać płyn do spryskiwaczy… Do tego zero szacunku do sprzętu i zasad zabezpieczania ładunków (gdzie rzekomo na kursie tego uczą).
      No ale w lodówce piwko musi być i cały schowek płytek dvd…co tam, że podłoga się lepi, a szyby brudne…

    • Szymański napisał(a):

      Ja z kolei niedawno spotkałem młodego drajwera z naszej firmy, któremu przepaliła się żarówka w reflektorze. Pytał skąd się bierze takie żarówki, przecież on nie ma. Więc dałem mu jedną, tłumacząc jednocześnie zagadkę ich pochodzenia, a on z przerażeniem w oczach mówi, że jak to, sam ma wymieniać? Przecież powinno być tak, że się zatrzymuje, zgłasza i przyjeżdża do niego serwis… Takie “smartfony” ostatnio coraz częściej się spotyka.

  11. raptownywaldek napisał(a):

    Jeśli się juź rozpędził i zawiodły zwalnacze,retardety czy hamulce głowne to jak chcesz zgasic auto pędzące z górki silnikiem?Wbijesz jedynkę i korby bokiem wyjdą.Jeśli nie wyjdą to i tak nie zwolnisz bo jedziesz z górki.Jeden błąd w uźyciu hamulców i problem.Zatrzymaj silnik rozbiegany po zassaniu oleju przez zwykle turbo a dam ci lizaka
    Spalisz sprzęgło i tyle.
    Choć to lepsze od uszkodzenia silnika po wyssaniu przez turbo całego oleju z układu.Busa z górki nie zatrzymasz na biegach a co dopiero kilkanaście ton źelaza.

    • El Pieso napisał(a):

      “Zatrzymaj silnik rozbiegany po zassaniu oleju przez zwykle turbo a dam ci lizaka
      Spalisz sprzęgło i tyle.”

      Taaa, chyba kolejowy.
      Zakład że to niewielki problem?
      Tylko trzeba czuć jak szybko można to zgasić i być zdecydowanym.
      Odrobina wiedzy z zakresu działania sprzęgła 😉

    • Lel napisał(a):

      Jak sie toczył, było włączyć bieg, który odpowiadałby dobrych 2000 obrotów i na tym zostać. Silnik prawodpodobnie by się zatarł, ale WSZYSTKO byłoby ok. Wystarczy myśleć, aczkolwiek ten kierowca na 100% bał się zniszczyć zestaw i dla tego pozostał biernym. Szef by mu później płakał, że silnik zepsuł, a “spokojnie” by dał rade. 😉

  12. Gustav napisał(a):

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_polskiego_autokaru_w_Vizille

    Mlody polski kierowca z niewielkim doswiadczeniem spalil hamulce w autobusie zginelo 26 osob. Po rewizji pojazdu przez zespol prokuratorski stwierdzono iż autobus był wyposazony w sprawny retarder ,który niestety nie był używany podczas hamowania ze zjazdu. Widzisz ty raptowny Waldku wbijesz jedynke i rozwalisz skrzynie ,kierowca doświadczony i majacy glowe nie tylko po to by woda nie nalala się do szyi redukcjami na zjazdach zejdzie do jedynki bez naciskania hamulca i to nawet bez pomocy retardera czy jakichkolwiek innych zwalniaczy.A co do turbiny to czasami trzeba do układu dolotowego spojrzeć i zobaczyć czy nie puszcza oleju. Jeśli olej dostaje się do układu dolotowego turbine wymienia się ewentualnie regeneruje (z tym ze ja nie ufam tym regenerowanym) silnik rozbieganie się jeśli jezdzi się na turbinie która dawno temu miała być wymieniona a olej już leje się przez nia strumieniem. tylko wlasnie do tego trzeba profilaktyki ,a nie czekac co się pierwsze rozpadnie i kombinować czy potrafie zgasic silnik który już się rozbiegl.I powiem ci tyle kiedyś przewaliłem Volvem F12 360KM 37-38 t masy calkowitej droga 14 z banskiej bistricy w kierunku martina . Malo ze ten ciągnik mi się tam ledwo wdrapal to na zjazdach hamowałem go tylko biegami i bardzo lichym klapowym bez retardera bez naciskania hamulca zasadniczego . ps już drugi raz taki glupi nie byłem i już nigdy nie puscilem się tamtędy ciezarowka.czyli jednak da sie

  13. wwqwer napisał(a):

    To jednak, Gustav, nie jesteś taki świetny szofer za jakiego się uważasz. Ja tamtędy jeżdziłem regularnie, dwa razy w tygodniu do Budapesztu i z powrotem. Mercedesem 1735, z baaardzo lichym klpowym. 24 tony aluminium czy czegoś takiego. Czyli jednak da się. Problem zaczynał się w zimie. Ale nie ze zjazdem. Z podjazdem.
    Pozdrawiam

  14. wwqwer napisał(a):

    Sorki, Gustav. Pomyliłem się. Wymiękłeś na tej łatwiejszej trasie, którą – chcąc nie chcąc- jeździliśmy w zimie. Normalnie jeździliśmy przez Donovaly…

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.