38-letni ciągnik zachowany w oryginalnym stanie – australijski DAF w Europie

Zdjęcia: Noah’s Cabinterior B.V.

Drobiazgowe odrestaurowanie ciężarówki, doprowadzając ją do stanu lepszego niż nowy czy może zachowanie pojazdu w oryginalnym, spracowanym stanie, w którym już same ślady na lakierze mogą opowiedzieć niejedną historię? Odpowiedź na to pytanie zwykle jest bardzo prosta, wskazując na opcję numer jeden. Wynika to chociażby z niszczycielskiego działania korozji, którą po prostu trzeba zwalczyć w celu zachowania samochodu dla potomnych. Tym bardziej unikalny wydaje się więc projekt, którym teraz Wam opowiem.

Prezentowana ciężarówka to DAF 3600 ATi Space Cab z 1987 roku, który otrzymał w ostatnich tygodniach nowe dodatki lakiernicze, wykonane przez wyspecjalizowanego artystę. I choć na pierwszy rzut oka aż trudno w to uwierzyć, powyższa fotografia przedstawia ciężarówkę już po zakończeniu prac, a więc w docelowym, ukończonym stanie. Wszystko dlatego, że właściciel ciągnika postanowił zachować go w oryginalnym stanie, utrzymując pełną pamięć o dekadach spędzonych na drogach i nie przysłaniając tego całkowicie nowym lakierem.

Tak DAF wyglądał w czasach nowości:

Ten specyficzny pomysł jest o tyle trafny, że czarny ciągnik ma naprawdę wyjątkową historię. Został on sprzedany na rynku australijskim jeszcze w czasach, gdy mało kto słyszał tam o ciężarówkach marki DAF. Konkretnie był on efektem współpracy między DAF-em a australijskim oddziałem amerykańskiej marki Western Star. Ten ostatni odpowiadał za montaż DAF-ów w swoim australijskim zakładzie, a następnie oferował je lokalnym klientom jako niezbyt drogą, a przy tym stosunkowo komfortową alternatywę. Ten konkretny egzemplarz został zakupiony w 1987 roku przez kierowcę-właściciela z prowincji Australia Zachodnia, z myślą o bardzo długich trasach. Zwykle wiodły one do prowincji Queensland na północnym wschodzie kraju, licząc po 4-5 tys. kilometrów w jedną stronę i prowadząc w większości przez niezamieszkane pustkowia.

Już fabrycznie australijski DAF otrzymał wyróżniającą się konfigurację. 11,6-litrowy, 364-konny silnik został połączony z niezsynchronizowaną skrzynią marki Eaton Fuller oraz dwoma mostami napędowymi marki Rockwell. Ten typowo amerykański układ przeniesienia napędu miał zapewnić odporność na trudne warunki eksploatacji. Do tego sięgnięto po trwalsze zawieszenie amerykańskiej marki Hendrickson, a opony umieszczono na skręcanych felgach typu Trillex, by ułatwić ich częste wymiany. Ponadto za kabiną zastosowano dodatkowy zbiornik, zwiększający zapasy paliwa do 1500 litrów, a także ustawiono tam dwa kominy: jeden o funkcji wydechowej, drugi odpowiadający za zaciąganie czystego powietrza z dala od drogowego pyłu. Wszystko zwieńczyła olbrzymia osłona przy przednim zderzaku, chroniąca pojazd przed dziką zwierzyną.

Po kilku latach przepracowanych na tak dalekich trasach, pojazd zaczął zmieniać właścicieli. Gdzieś w międzyczasie zmieniono mu też silnik, zamiast oryginalnej jednostki DAF-a montując większy i mocniejszy silnik amerykańskiego Cumminsa, mający 14 litrów pojemności i rozwijający 400 KM. W okresie, gdy DAF był jeszcze w Australii bardzo mało znany, taka zmiana na pewno ułatwiła serwisowanie. Poza tym ciężarówka ulegała oczywiście stopniowemu wyeksploatowaniu. Co jednak najważniejsze, australijskie warunki oszczędziły jej typowych problemów z korozją i dzięki temu nadwozie oraz australijskie detale zachowały się w oryginale.

Już jako taki zmęczony życiem egzemplarz, mający za sobą ponad trzy dekady pracy i czekający na nowe życie na australijskim podwórku, DAF 3600 ATi pojawił się w australijskim ogłoszeniu sprzedaży. Tam też znalazł go Twan Peters, Holender prowadzący warsztat Noah’s Cabinterior specjalizujący się w modyfikowaniu wnętrz samochodów ciężarowych. Natychmiast postanowił on kupić ten ciągnik, swoją decyzję podejmując jeszcze w trakcie rozmowy telefonicznej ze sprzedającym. Następnie zorganizował też transport morski do Holandii. W ten sposób czarno-czerwony ciągnik wrócił do kraju, w którym niegdyś został wyprodukowany, jako zestaw do australijskiego montażu we wspomnianych zakładach Western Stara.

Zbliżenie na nowy malunek na dachu:

Dwa DAF-y obok siebie:

Zdjęcie z Renault 4, którym jeździ autor malunków:

Nowy, holenderski właściciel podjął decyzję o pozostawieniu pojazdu w oryginalnym stanie wizualnym. Ciągnik nie został więc rozebrany i nie odmalowano go do najmniejszej śrubki, lecz zachowano ślady australijskiej eksploatacji. Jedynym wyjątkiem był pomysł odtworzenia napisów na kabinie, które wraz ze zmianą australijskich właścicieli zostały usunięte. Na podwyższeniu dachu widniała niegdyś nazwa „Princess Erika”, gdyż tak pojazd nazywany był przez pierwszego właściciela. Twan Peters postanowił do tego nawiązać i umieścił na dachu napis „Princess Erica”, gdyż imię Erica nosi jego żona. Za to na drzwiach bocznych, gdzie przez lata zmieniały się oznaczenia kolejnych użytkowników, umieszczono napisy „Peters Haulage”, z nazwiskiem obecnego właściciela. I co najważniejsze, napisy te miały zostać naniesione dawną czcionką z lat 80-tych, w taki sposób, by wyglądały na równie zmęczone eksploatacją, co reszta ciężarówki. Dlatego pojazd został przekazany w ręce artysty Pietera Snijdersa, specjalizującego się w historycznych szyldach.

Oryginalny, australijski DAF 3600 ATi Space Cab dzieli teraz garaż z innym egzemplarzem z tej samej serii. Twan Peters posiada też bowiem ciągnik DAF 3300 ATi Space Cab z 1990 roku, pochodzący z rynku europejskiego i dla odmiany poddany pełnym pracom restauracyjnym. Tym samym mamy tutaj naprawdę ciekawą parę, pokazującą jak około 35-letnia ciężarówka może wyglądać po całkowitym odnowieniu oraz jak zwykle wygląda po ciężkiej pracy.

Film pokazujący nanoszenie malunków (bezpośredni link tutaj):

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Bold Statements (@boldstatements.nl)