Powyższa fotografia przedstawia coś więcej niż tylko historyczne zestawienie dwóch ciągników siodłowych. Mamy tutaj bowiem hołd dla prawdziwej legendy, o której opowiem Wam w poniższym artykule.
Ciągnik widoczny po naszej lewej stronie to Kenworth W900 w limitowanej, pożegnalnej wersji Legacy Edition. Odmiana ta powstanie w maksymalnie tysiącu egzemplarzy, z czego numer 1000/1000 widzimy właśnie na zdjęciu, a wszystko ma związek z planem wygaszenia produkcji tego modelu po 65 latach nieprzerwanej kariery. Pierwsze ciągniki z serii W900 wyjechały na rynek w roku 1965, a ostatnie mają pojawić się w roku 2026, całkowicie kończąc pewną epokę. Wraz z tym modelem Kenworth całkowicie bowiem zakończy produkcję klasycznych, wąskich kabin o szerokości 1,9 metra, przez blisko 100 lat stanowiących normę w amerykańskim transporcie. Ich miejsce zastąpią szersze kabiny nowej konstrukcji, nie tylko tańsze i łatwiejsze w produkcji (stare kabiny montowano w dużej mierze ręcznie), ale też lepiej wpisujące się w normy emisji CO2, dzięki bardziej aerodynamicznej konstrukcji.
Wśród cech charakterystycznych wersji Legacy Edition ma być między innymi klasycznie skrócony zderzak przedni, historyczne emblematy marki, beżowe malowanie silnika, pikowane obicia wewnątrz, dzielona szyba przednia, chromowane wykończenie pedałów oraz specjalne układy kolorystyczne. Tych ostatnich przewidziano dokładnie jedenaście, z czego każdy ma własną historię, odwołując się do kolorystyki oferowanej przez Kenwortha w przeszłości. Dla przykładu, zieleń z białym, zawężającym się pasem na boku, była powszechnie stosowana w połowie XX wieku. I tutaj też dochodzimy do drugiej ciężarówki ze zdjęcia, czyli Kenwortha z serii 500.
Zbliżenie na wersję Legacy Edition:
Seria 500 była jednym z poprzedników słynnego modelu W900. Jej historia rozpoczęła się jeszcze w 1939 roku i trwała do późnych lat 50-tych. Dlatego właśnie Kenworthy 500 uczestniczyły w wielu przełomowych wydarzeniach, będąc świadkami prawdziwego rodzenia się amerykańskiego transportu dalekobieżnego, wówczas najbardziej nowatorskiego i rozbudowanego na skalę całego świata. Egzemplarz ze zdjęcia, będący ciągnikiem nr 27 z firmy Lynden Transport, doskonale do tego opisu pasuje, gdyż był on jednym z pierwszych cywilnych, dalekobieżnych ciągników, które zaczęły wykonywać regularne przewozy między głównym terytorium Stanów Zjednoczonych, a położoną 2500 kilometrów dalej na północ Alaską.
Wielu z Was zapewne kojarzy, że Alaska została zakupiona przez Stany Zjednoczone od Rosjan. Transakcja ta miała miejsce w 1867 roku, gdy to niezwykle trudno dostępne terytorium nie miało jeszcze większego znaczenia ekonomicznego. To ostatnie pojawiło się stopniowo, między innymi przez odkrycie złoży złota, a zasadniczym problemem przy rozwoju gospodarczym pozostawało brak połączeń lądowych z resztą kraju. Terytorium oddzielające Alaskę nie tylko bowiem należy do Kanady, ale też ma odludny i górzysty charakter z ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Dlatego główna trasa łącząca Alaskę z resztą kraju – Alaska Highway – została otwarta stosunkowo późno, dopiero w 1942 roku. Co więcej, aż do lat 60-tych w dużej mierze składała się ona z dróg nieutwardzonych, pokrytych różnymi rodzajami tłucznia, a wyasfaltowanie ostatniego fragmentu przypadło już na rok 1992! W połączeniu z licznymi wzniesieniami oraz oraz dużą ilością opadów tworzyło to prawdziwie mordercze warunki dla kierowców oraz ich pojazdów. Niemniej był to też kierunek bardzo lukratywny pod względem stawek i dlatego już w latach 50-tych na Alaskę zaczęły kursować pierwsze cywilne, dalekobieżne ciężarówki.
Kenworth z numerem 27 w czasach nowości:
Alaska Highway we wczesnym okresie:
Jednym z pionierów tego przedsięwzięcia była właśnie wspomniana firma Lynden Transport. W grudniu 1953 przeprowadziła ona pierwszą próbę, stwierdzając, że trasę da się pokonać ciągnikiem siodłowym z naczepą. Dlatego firma zamówiła wówczas cztery nowe Kenworth serii 500, wyposażone w 220-konne silniki diesla marki Cummins, 5-biegowe przekładnie główne, 4-biegowe przekładnie w mostach, a także kabiny sypialne o standardowym jak na owe czasy wymiarze. Pojazdy te podpięły 12,2-metrowe chłodnie hakowe z agregatami Thermo King i otrzymały po dwóch kierowców, mających jeździć na zasadzie „jeden kieruje, drugi w tym czasie śpi”. Tak przygotowane zestawy wyruszyły na stałe trasy po Alaska Highway, a jako pierwszy z nich wyjechał właśnie Kenworth 500 z numerem 27, przewożący 16 ton półtuszy wołowych. Jego kierowcy, Glen Kok oraz Oscar Roosma, mieli na rozładunek około 3500 kilometrów, wyruszając z miasta Seattle w głównej części Stanów Zjednoczonych i zmierzając do miast Anchorage oraz Fairbanks na Alasce.
Jak wspominają przedstawiciele firmy Lynden Transport, te pierwsze trasy miały prawdziwie pionierski charakter. Opóźnienia i problemy na drodze nie tylko nie należały do rzadkości, ale też potrafiły przybierać rekordową skalę. Dla przykładu, niechlubnym rekordem była konieczność 28-krotnej wymiany koła podczas jednego przejazdu! Niemniej Kenworth z numerem 27 dzielnie radził sobie w tych warunkach i przejechał po Alaska Highway około 1 miliona mil, czyli 1,6 miliona kilometrów. Następnie pojazd został sprzedany i trafił pod wywrotkę, pracując w ruchu lokalnym na Alasce aż do 1967 roku. Później spotkało go wiele lat porzucenia w zaroślach, podczas gdy naczepa trafiła do stacjonarnego użytku jako magazyn. Po latach firma Lynden Transport postanowiła jednak odnaleźć i odkupić oba pojazdy, a następnie wyremontować je i przywrócić do oryginalnego stanu. W 1992 roku projekt ten zakończył się sukcesem i ciągnik z numerem 27, wraz ze swoją pierwotną naczepą, znowu wyjechał na drogi. Od tamtego czasu traktowany jak zabytek i wyjeżdża z garażu na specjalne okazje. Jedną z nich było wykonanie pamiątkowego zdjęcia z Kenworthem W900 Legacy Edition 1000/1000, który w ramach hołdu dla transportowej historii otrzymał dokładnie taką samą kolorystykę kabiny.
Anchorage, stolica stanu Alaska, na mapie:
Więcej informacji o wersji Legacy Edition: Pożegnalna, limitowana wersja Kenwortha W900 – 1000 historycznych ciągników. Historia modelu W900: Kenworth W900 ma 60 lat, a jego sprzedaż nadal potrafi wzrosnąć – historia na jubileusz. Przykład egzemplarza pracującego do niedawna w Europie: 2,76 mln km w ciągu 20 lat jazdy po Europie – historia pewnego Kenwortha W900. Historyczny przykład egzemplarzy pracujących w Polsce: Polska, druga połowa lat 90 i trasy po kraju fabrycznie nowym Kenworthem W900















