Sama firma TRBA Tramotrans określiła swoją najnowszą flotę jako „popis rekrutacyjny”. Będzie to bowiem 35 ciągników siodłowych marki Scania w konfiguracji R770 Highline 4×2.
Belgijskie przedsiębiorstwo pochodzi z miasta Péruwelz na południu kraju i specjalizuje się w drogowych pracach budowlanych, posiadając między innymi 2 wytwórnie asfaltu, 7 wytwórni cementu oraz około 120 ciężarówek. Łącznie zatrudnionych jest tam około 600 osób, a szczególnym problemem ma być rekrutacja kierowców ciężarówek. Jak tłumaczy przy tym firma, starsi kierowcy, którzy zrobili prawo jazdy jeszcze w wojsku, przechodzą już na emerytury (obowiązkową służbę zniesiono w Belgii w 1992 roku), natomiast młodzi kierowcy stali się na rynku pracy olbrzymią rzadkością. Dlatego też firma wpadła na pomysł, że skupi się na rekrutowaniu pasjonatów ciężarówek, podejmując w tym celu nietypową decyzję zakupową.
Wszystkie firmowe ciągniki typu 4×2, których jest łącznie 35 egzemplarzy, postanowiono wymienić na Scanie serii R z najmocniejszymi, 770-konnymi silnikami typu V8. Do tego zdecydowano się na podwyższone kabiny typu Highline, aluminiowe orurowanie, dodatkowe oświetlenie oraz szereg innych akcesoriów. Wszystko to stworzyło bardzo mocne i bardzo bogato wyposażone pojazdy, które będą pracowały na… lokalnych trasach z wywrotkami, głównie przy dostarczaniu surowców na budowy. Śmiało można więc powiedzieć, że 770-konna konfiguracja będzie tutaj na wyrost, ale takie też było założenie. Sprzęt miał bowiem przyciągnąć tych kierowców, którzy będą gotowi zmienić pracodawcę dla jazdy najmocniejszą „V-ósemką”.
Decyzję o tym nietypowym zakupie firma ogłosiła jeszcze we wrześniu 2025 roku, przy okazji budowlanych targów Matexpo. Dzisiaj pojawiła się informacja o dostarczeniu pierwszych 11 egzemplarzy, a pozostałe 24 mają dotrzeć przed końcem 2027 roku. Czy natomiast rekrutacyjny pomysł sprawdził się w praktyce? Firma stwierdziła w swoim komunikacie, że już od września do firmy spontanicznie zgłaszają się kierowcy, którzy chcą pracować właśnie na tych nowych ciągnikach. Bywają to podobno nawet osoby z drugiego końca kraju, niezważające na konieczność dojazdów. Stwierdzono też, że wśród tych kandydatów dominują właśnie pasjonaci, przez co firma przewiduje wyższe wydatki na paliwo, ale za to mniejsze koszty wynikające z ewentualnego zaniedbania ciężarówek.














