Pod koniec października pewna turecka firma transportowa odebrała fabrycznie nowe Volvo FH. Zaledwie dwa tygodnie później, podczas jednej z pierwszych tras zagranicznych, pojazd został zatrzymany przez niemieckie służby, a jego właściciel otrzymał karę o równowartości około jednej trzeciej pojazdu. Jak się bowiem okazało, zaraz po odbiorze Volvo przeszło nielegalną modyfikację, otrzymując tak zwany „wyłącznik” tachografu.
Wspomniana kontrola miała miejsce 5 listopada, przy niemieckiej autostradzie A2, między Bielefeldem a Dortmundem. Turecki zestaw został ściągnięty z drogi przez wspólny patrol policji oraz transportowej inspekcji BALM, a obiektem zainteresowania funkcjonariuszy natychmiast stał się tachograf. W niemieckim systemie widniała bowiem informacja, że w lipcu bieżącego roku inny pojazd należący do tej samej firmy transportowej został przyłapany na manipulacji czasu pracy.
Na przyautostradowym parkingu przeprowadzono wstępne pomiary tachografu, a także wymontowano go w celu przeprowadzenia wstępnych oględzin. Wówczas zauważono, że urządzenie zamontowane w zaledwie dwutygodniowym ciągniku miało już ślady otwierania. Dlatego podjęto decyzję o eskortowaniu ciężarówki do autoryzowanego serwisu tachografów, znajdującego się w mieście Beckum.
Warsztatowe oględziny szybko potwierdziły podejrzenia funkcjonariuszy. W kabinie znaleziono przewodowy przełącznik, który pozwalał na „wyłączenie” tachografu, naliczając odpoczynek podczas jazdy. Szło to oczywiście w parze z dezaktywacją większości elektronicznych systemów bezpieczeństwa, wymagających sygnałów o bieżącej prędkości pojazdu.
Biuro inspekcji BALM w Bremen natychmiast wszczęło w sprawie dochodzenie. Jeszcze tego samego dnia określono kaucję na poczet przyszłej kary, wyliczając ją na bagatela 30 tys. euro (blisko 130 tys. złotych). Wpłacenie tej kwoty było konieczne przed kontynuowaniem jazdy, a turecki przewoźnik zrobił to w dwóch transzach, dzień oraz dwa dni po kontroli. Poza tym firma musiała pokryć koszty przywrócenia ciężarówki do legalnego stanu, a elementy „wyłącznika” zostały skonfiskowane jako dowód w sprawie.
Źródło zdjęcia oraz informacji: Polizeipräsidium Bielefeld












