3 promile w niedzielny wieczór, tym razem już na drodze, a nawet na drzewie

Fot. Polizeiinspektion Rotenburg

Profilaktyczne kontrole trzeźwości, prowadzone przez niemiecką policję w niedzielne wieczory, jeszcze przed wyjechaniem ciężarówek na trasy, potrafią wzbudzać wśród kierowców wiele kontrowersji. W końcu mowa tutaj o prowadzeniu kontroli w czasie, który kierowca powinien mieć do swojej swobodnej dyspozycji. Gdy jednak spojrzymy na zdarzenie z ostatniej niedzieli, gdy kompletnie pijany kierowca wyjechał na trasę i skończył na przydrożnym drzewie, zasadność tego typu akcji robi się trudna do podważenia.

Wszystko wydarzyło się na niemieckiej drodze landowej nr L131, pod miejscowością Elsdorf, tuż obok węzła z autostradą A1. Właśnie w niedzielny wieczór służby otrzymały tam wezwanie do Mercedesa Actrosa z naczepą, który zjechał do prawej krawędzi jezdni i uderzył w drzewo. Prawa część kabiny uległa przy tym bardzo poważnemu uszkodzeniu, a wewnątrz kabiny cały czas znajdował się kierowca, który nie był w stanie opuścić pojazdu o własnych siłach.

Jak okazało się po przyjeździe ratowników, pomimo tak rozległych uszkodzeń pojazdu, kierowca został tylko lekko ranny, a jego ciało nie uległo bezpośredniemu zakleszczeniu. Mężczyznę szybko wyciągnięto więc z pojazdu, a przy okazji nabrano podejrzeń co do stanu jego trzeźwości. 61-latek, pracownik polskiej firmy transportowej, został więc przebadany na obecność alkoholu w organizmie, a wynik tego badania opiewał na 2,96 promila. To od razu mogło wyjaśniać, dlaczego Mercedes zjechał z drogi i znalazł się na drzewie.

Z uwagi na wspomniane obrażenia, kierowcę postanowiono przewieźć na kontrolę do szpitala. Tam zapewne miał też okazję wytrzeźwieć, by następnie dowiedzieć się o potencjalnych konsekwencjach swoich czynów. Poza prawdopodobną sprawą w niemieckim sądzie, która zapewne skończy się grzywną i krajowym zakazem prowadzenia, 61-latek może też otrzymać do opłacenia bardzo wysoki rachunek. Jak bowiem wstępnie oszacowała niemiecka policja, wartość szkód wywołanych tym zdarzeniem oscylowała wokół 50 tys. euro. Z uwagi na stan upojenia kierowcy, firma ubezpieczeniowa niemal na pewno sięgnie po regres, cedując na niego całe poniesione koszty.

Dla wyjaśnienia jeszcze dodam, że przy okazji wspomnianych, profilaktycznych kontroli regularnie wykrywa się kierowców kończących weekendy z 3-promilowymi wynikami. Przykładem była chociażby pierwsza tegoroczna akcja tego typu, przeprowadzona 11 stycznia na parkingach Montabaur oraz Heiligenroth przy niemieckiej autostradzie A3. Funkcjonariusze zastali tam trzech kierowców, którzy mieli w niedzielny wieczór ponad 1 promil alkoholu, a rekordzista wydmuchał wręcz 3,5 promila. Mężczyzna ten nie otrzymał kary, gdyż poprzez bycie pijanym na parkingu nie złamał żadnego przepisu, ale jego pojazd zabezpieczono przed wyjechaniem w dalszą trasę. Zwolnienie blokady miało nastąpić dopiero po pomyślnym przejściu badania trzeźwości, prawdopodobnie już w poniedziałkowy wieczór. Więcej na ten temat: Niedzielna, parkingowa kontrola trzeźwości – 3,5 promila na koniec weekendowej pauzy