OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 17 Luty, 2015

25-letnia Scania 113 po trzech milionach kilometrów – “nie sztuką kupić nowe, sztuką utrzymać stare”

Drodzy Czytelnicy, “stare, ale jare” samochody ciężarowe to rzecz, która chyba każdy z Was lubi. I trudno się temu dziwić, bo niewiele jest rzeczy piękniejszych niż ciężarówka, która ma na liczniku już kilka milionów kilometrów, a jednocześnie cały czas nadal ciężko na siebie i swoich właścicieli zarabia. O takim samochodzie można powiedzieć, że to konstrukcja niemalże doskonała, idealnie wypełniająca założoną jej rolę, a jednocześnie posiadająca to coś, co zwykło się określać “duszą”. I właśnie w związku z tym wszystkim zgłosiłem się do Zbigniewa i Michała Kmiecik z propozycją zaprezentowania tutaj ich ciężarówki – Scanii 113 360, która pomimo już 25-letniego stażu na drogach wygląda dzisiaj naprawdę idealnie.

Moja propozycja została przyjęta z wielkim entuzjazmem i tak oto powstał poniższy tekst opisujący osiemnastoletnią przygodę ze Scanią. I co ważne, nie jest to tekst pełen tylko bezkrytycznych zachwytów nad serią 3, lecz po prostu prawdziwa historia, w której nie brakuje zarówno pięknych chwil, jak i momentów słabości. No to zapraszam do lektury!

scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_4

Jesteśmy małą, rodzinną firmą transportową działającą na rynku od 1991 roku. W działalność firmy i dbanie o samochody zaangażowana jest cała rodzina, a głównodowodzącymi jestem ja – Michał Kmiecik oraz mój tata – prekursor i założyciel firmy – Zbyszek. Pochodzimy z małego miasta w Wielkopolsce – Gostynia i mamy dwie ciężarówki – Scanię serii 3 oraz Volvo FH12.

Samochód, o którym mowa, to Scania 113H 360 4×2 z roku 1990. Posiada hamulec silnikowy, jedyny dodatkowy hamulec silnikowy na oryginalnym wyposażeniu w tamtych czasach. Scania jest na tzw. bogatym wyposażeniu, m.in. w kabinie topline zawieszonej na czterech poduszkach. Te wersje posiadają ABS; ubogie wersje, które miały zawieszoną kabinę na sztywno, nie posiadały nawet tak oczywistego na dzisiejsze czasy ABS-u.

Scania służy nam od 18 lat, ponieważ cenimy sobie klasyczną, dobrą, prostą i niezawodną motoryzację. Ze względu na wiek i szacunek do auta, od kilku lat przewozimy raczej lekkie ładunki, a z uwagi na normę emisji spalin (Euro 0), Scania porusza się wyłącznie po kraju. Jak na swoje czasy ciężarówka była bardzo oszczędna, a na dzień dzisiejszy spalanie z ładunkiem 10 ton to ok. 29 l/100km. Poza tym główną zaletą jest tutaj bezawaryjność i bardzo prosta konstrukcja silnika. Jeśli zaś chodzi o jakieś poważne wady – nie widzimy żadnych.

scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_1

Niebieską ciężarówkę kupiliśmy w 1997 roku, kiedy miała ona ok. 700 000 przejechanych kilometrów. Generalnie cały proces zakupu możemy określić jako dość skomplikowany – Scanię kupiliśmy na początku lipca 1997 roku w Hamburgu z uszkodzonym tylnym mostem, więc kompletny mechanizm różnicowy zabraliśmy do Polski, naprawiliśmy i wróciliśmy z powrotem do Niemiec, aby złożyć i zamontować tylny most. Niestety auto musiało jednak zostać w Niemczech, ponieważ nadeszła powódź. Ostatecznie Scania przybyła więc do Polski dopiero w listopadzie 1997 roku, oczywiście zarejestrowana jako „składak”, przez wzgląd na panujące wówczas przepisy.

Na chwilę obecną, osiemnaście lat później, ciężarówka ma przejechane blisko 3 000 000 km. Przez ten czas w aucie robione było już praktycznie wszystko, nie wynikało to jednak z awaryjności samochodu, lecz z naturalnego zużycia. Musimy zresztą przyznać, że Scania latami woziła ciężkie ładunki po polskich drogach, tak więc sprzedaż była brana tutaj pod uwagę, jako że samochód miał już swoje lata. Kabina, kiedyś największa wersja w swojej gamie, straciła w porównaniu z współczesnymi kabinami, które mają już całkiem inny komfort i lepiej zorganizowaną przestrzeń dla kierowcy. Pojawiła się rdza, a właściwie cała masa rdzy, a co najważniejsze, pojawiły się poważne problemy z przedmuchami i straszliwy spadek mocy. Warto tutaj przytoczyć historię, którą wspominamy do dziś: kurs do Kielc z 24 tonami i podjazd pod górę Miedziankę, który latem był okupiony dawką porządnego stresu. Najpierw czekanie do późnych godzin nocnych, aż temperatura spadnie, a potem pełna koncentracja, żeby w dobrym momencie zmienić bieg, ponieważ każdy zły ruch mógł skończyć się dodatkowym spadkiem mocy. Do tego dochodzi fakt, że nasza Scania 113 zaopatrzona jest w silnik niskoobrotowy z 10-biegową skrzynią bez połówek, przez co w starciu z nowymi ciężarówkami auto jest bez szans – te mają silniki wysokoobrotowe i są bardziej dynamiczne.

scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_8

Ostatecznie, pomimo całej masy problemów i sceptycznych głosów dochodzących z różnych stron, zrezygnowaliśmy z pomysłu sprzedaży. Głównie przez sentyment, gdyż poza byciem źródłem utrzymania, Scania była pasją ojca, który od zawsze całą swą energię i wolny czas wkładał w odpowiednie utrzymanie tego auta. Wszyscy razem i każdy z osobna na samą myśl o realnym pozbyciu się samochodu tylko wymyślaliśmy powody, żeby go nie sprzedawać, więc ostateczne zaryzykowaliśmy i postanowiliśmy przywrócić Scanię do czasów świetności.

Przeprowadziliśmy remont generalny, który kosztował nas mnóstwo pracy i pieniędzy, a przy tym trwał aż rok. Remont przeprowadzaliśmy sami, jako że jestem z wykształcenia lakiernikiem, a tata mechanikiem. Początkowo, przed remontem generalnym, w 2011 roku zdecydowaliśmy się na remont kabiny – częściowe piaskowanie oraz malowanie całości. Nie mieliśmy profesjonalnego warsztatu, w którym moglibyśmy w spokoju pomalować kabinę, więc cały proces odbywał się na dworze,  przez co nie obyło się oczywiście bez problemów. Malowaliśmy późnym popołudniem, a potem przyszła rosa i z nią niemiła niespodzianka na lakierze, przez co malowanie dachu powtarzaliśmy trzy razy, a tyłu kabiny dwa razy. Następnie, w roku 2012, nadszedł czas na główny remont silnika oraz piaskowanie i malowanie silnika, skrzyni biegów, ramy, siodła. Oczywiście tutaj też nie obyło się bez problemów – podczas piaskowania bloku silnika, do rozrządu dostał się piasek, dodatkowo były problem ze zdobyciem oryginalnych części. Ostatecznie, po całej masie wzlotów i upadków, wszystko jednak się udało i Scania ponownie wyjechała w trasę!

I tak oto, w zeszłym roku pierwszy raz zdecydowaliśmy się pojechać naszą ciężarówką na zlot Master Truck. Złożyłem zgłoszenie i postawiłem ojca przed faktem dokonanym. Tata był sceptycznie nastawiony, głównie obawiał się o oryginalne wnętrze, które na dzień dzisiejszy pozostawia już wiele do życzenia. Czasu pozostawało coraz mniej, wszystkie weekendy spędzaliśmy przy Scanii, ponieważ w dni robocze trzeba było zarabiać na życie. Jeszcze dzień przed wyjazdem zakładaliśmy świeżo wymalowane felgi. Szczęśliwie, pomimo wszystkich obaw, zostaliśmy gorąco przywitani. Ludzie byli zainteresowani, a gdy w sobotę zdecydowałem się podnieść kabinę i odpalić auto znalazła się cała masa ludzi zaciekawionych historią tego samochodu i jakością wykonanych prac. Zainteresowanie i zachwyt ludzi były dla nas nagrodą za ciężką pracę włożoną w ten samochód.  Motywuje nas to również do dalszego utrzymywania naszego klasyka w tak idealnym stanie, pomimo wszystkich związanych z tym trudności.

scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_3

Na tegoroczny zlot Master Truck planujemy generalny remont wnętrza, przez co na chwilę obecną nie udostępniamy zdjęć kabiny, ale z czasem będzie niespodzianka ze zdjęciem z przed i po. Dodatkowo planujemy założyć kangur oraz “halogeny” i koguty na dach. W czerwcu tego roku Scania obchodzi też 25. urodziny i w tym czasie będziemy zmieniać białe tablice na żółte.

Dodam jeszcze, że od czasu do czasu zastępuję ojca za kierownicą naszej Scanii i spotykam się wtedy z bardzo z pozytywną reakcją ludzi: podchodzą, podziwiają samochód, gratulują. Przy załadunkach w firmach auto też wzbudza zainteresowanie, przede wszystkim ze względu na to, że na polskich drogach pozostała znikoma ilość tych samochodów, a utrzymanych w takim stanie jest garstka. Nie wyobrażam sobie więc, bym kiedykolwiek mógł oddać to auto w inne ręce. Ten samochód jest z nami odkąd tylko pamiętam, jako mały chłopak jeździłem nim z ojcem w pierwsze trasy, na tym aucie nauczyłem się jeździć, początki mojej kariery kierowcy wiążą się właśnie z tym samochodem. Co uwielbiam w naszej Scanii? Gdy jadę nocą i ogarnia mnie senność wystarczy, że uchylę szybę, dodam gazu, posłucham dźwięku silnika i momentalnie jestem jak nowonarodzony. Poza tym, jak to zwykł powtarzać tata: „nie sztuką jest kupić nowe, sztuką jest utrzymać stare.”

Pisał Michał Kmiecik


Samochód posiada także na Facebooku swój funpage na Facebooku prowadzony przez Michała oraz jego siostrę Kasię. Zapraszam: Niebieska Scania


Galeria zdjęć:

scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_1 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_2 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_3 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_4 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_5 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_6 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_7 scania_113_3_miliony_kilometrow_gostyn_8

Ten wpis ma 18 komentarzy

  1. pete379 napisał(a):

    Świetny kawał żelaza z historią. Znajomi eksploatują do dziś po kraju Scanię 142 z silnikiem od 143.
    Co ciekawe z całkiem płaskim dachem- ten model jest w Polsce jeszcze rzadziej spotykany jako ciągnik. Oczywiście mieli kiedyś pomysł dołożenia oryginalnej dokładki holenderskiej firmy KUDA, która powiększyłaby wnętrze do wielkości zbliżonych do obecnych ciężarówek, ale jednak woleli zachować oryginalny charakter auta.
    Podobnie jak trójka przedstawiona w artykule jest utrzymana w stanie można rzec fabrycznym- z zadbanym lakierem, zdrową ramą, czystym wnętrzem, brakiem korozji na kabinie i też co najważniejsze zadbana technicznie.

  2. Mihu napisał(a):

    Pete, jeśli eksploatują 142 to tam akurat “płaski” dach był jedynym dostępnym – w serii 2 nie było kabin Topline – te pojawiły się wraz z wejściem serii 3. Podobnie jak bardzo rzadkie kabiny Starline.

    • pete379 napisał(a):

      A tego to nawet nie widziałem, że tylko płaski dach był, bo aż tak nie zgłębiałem się w paletę Scanii z lat ’80.
      Własnie myśleli o dokładce Starline od KUDY.
      Inna zaprzyjaźniona firma eksploatowała 2 białe Scanie serii 3 Topline: pierwsza to 143 6×2 Pusher V8, a druga Streamline Topline 6×2 Pusher. Jeździły z silosami i wywrotkami.

    • Grzenio napisał(a):

      Starline wszedł do produkcji później niż seria 3 bo gdzieś około 1993r. A co do opisywanego auta to mój ulubiony model 113-360.

  3. Anonim napisał(a):

    Moja miejscowość 😀 Gratulacje chłopaki 😉 kawał porządnej roboty, wielki szacun dla was i dla Scani 😀 cieszę się, że jest ktoś taki jak wy i dba o takie piękne ciężarówki 😀 Pozdrawiam

  4. andrzej napisał(a):

    Pieknie 😉 moj ojciec ma w posiadaniu Volvo F10 z 1986 roku, co prawda od konca 2010 roku auto stoi i zostalo wyrejestrowane ale rowniez mamy plan z zarejestrowaniem tego auta jako zabytek i jego remontem co by “dziadek” dostal nowe zycie…

  5. olek napisał(a):

    Śliczna 🙂 tak trzymać 🙂

  6. Daman napisał(a):

    Ciekawi mnie fakt opłat drogowych, i czy itd nie czepia sie co do normy spalin.

    • pete379 napisał(a):

      Opłaty dla EURO 0 są takie same jak EURO 3. A co ma ITD do normy spalin? Nawet nie mają czy sprawdzić składu mieszanki spalin. Auto ma przegląd, homologację fabryczną, via toll’a, jest sprawne technicznie to nie mają się czego przyczepić.
      Pewnie krokodyle na kontroli cykają fotki tej zadbanej Scanii… Parafrazując słynnego Handlarza Mirka “łoo Panie ta Scania taka dobra, że ITD z szacunku to salutuje na drodze” 😉

      • Grzenio napisał(a):

        Akurat ITD ma sprzęt do kontroli spalin, przerabiałem to już dwa razy. Znajomego kiedyś zatrzymali jak jechał niezbyt okazałym TurboStarem po kontroli spalin padł komentarz: “Eee panie czasem Euro 3 takiego wyniku nie osiąga”

  7. krcr napisał(a):

    Kangur “zabije” te auto :/
    Teraz jest git. Skromnie i z przytupem.
    Kangury mają rację bytu na demonach bezdroży typu Australia…
    Tu by pasował “szyld” na dachu

  8. Art napisał(a):

    Chapeau bas za ogrom pracy włożonej w auto, dorobić jeszcze replikę czarnych tablic i zakładać je na zloty i fotosesje.
    O ile kangur pasowałby do wersji z “nosem” to w tym przypadku najlepiej wygląda oryginał bez dodatków.

  9. Drifter napisał(a):

    Stare to jest dobre wino i skrzypce 🙂

  10. Łukasz napisał(a):

    potwierdzam że jeździ, w czwartek ją widziałem w oświęcimiu 🙂

  11. FRD napisał(a):

    Ale brzykie MANY lepsze

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.