OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 18 Czerwiec, 2016

2 lata w kabinie za około 1000 euro miesięcznie, czyli kierowcy z Filipin na holendersko-słowackiej umowie

filipiny_kierowcy_niewolnicy

Kierowcy ciężarówek rodem z Filipin, wykorzystywani w Europie jako wyjątkowo tania siła robocza, to zjawisko, o którym głośno było już w 2014 roku. Wówczas to zachodnie oraz skandynawskie media alarmowały w sprawie kierowców z firmy Dinotrans, otrzymujących śmiesznie niskie wynagrodzenia, kompletnie nieprzygotowanych do pracy na europejskich drogach, a nawet zmuszanych do mieszkania w namiotach lub w śpiworach (więcej na ten temat TUTAJ). Teraz natomiast rozpoczęła się kolejna afera z filipińskimi kierowcami w roli głównej, zaś związane z nią nieprawidłowości są na tyle poważne, że konieczne było rozpoczęcie postępowania w sprawie nie tyle wykorzystywania pracowników, co po prostu w sprawie handlu ludźmi.

Wszystko zaczyna się tutaj od wspomnianej firmy Dinotrans, jako że to właśnie dla tego przedsiębiorstwa pracowali wcześniej objęci dochodzeniem kierowcy. Z uwagi na tragiczne warunki zatrudnienia, a także braki w wynagrodzeniach, postanowili oni jednak zerwać współpracę z tą firmą i wrócić na Filipiny, aby szukać szczęścia w ojczyźnie. Zamiast jednak szczęścia, znaleźli oni kolejną ofertę pracy w Unii Europejskiej, podobno na znacznie lepszych warunkach. Wszystko miało bazować na w pełni legalnym, dwuletnim kontrakcie, wspartym przez rządową organizację i przewidującym jasne oraz klarowane warunki pracy. Umowa mówiła między innymi o 690 euro miesięcznego wynagrodzenia, 20 euro dziennie na pokrycie kosztów życia, a także pełnym zapleczu mieszkaniowym na bazie, z sypialniami, łazienkami oraz kuchnią, aby móc godnie spędzać dni wolne od jazdy. Filipińczycy postanowili więc skorzystać z tej oferty, wrócili do Unii Europejskiej i zastali na miejscu jeden wielki przekręt.

Po pierwsze, kontrakt przewidywał wynagrodzenie za wszystkie dni od momentu opuszczenia Filipin. Zamiast jednak tego, kierowcy na aż trzy miesiące trafili do hotelu robotniczego w Bratysławie, gdzie oczekiwali na skompletowanie dokumentów niezbędnych do jazdy, a jednocześnie nie zarobili ani centa. Kolejny problem dotyczy kontraktów, które podpisali oni jeszcze na Filipinach – po przybyciu na Słowację, Filipińczykom oznajmiono, że kontrakty te nie są już aktualne, a zamiast tego muszą oni podpisać komplet nowych dokumentów. I podpisali, w efekcie czego już sami do końca nie wiedzą dla kogo pracują. Związek zawodowy FNV, który wpadł na trop tej sprawy, próbował znaleźć osobę w pełni odpowiedzialną za zatrudnienie azjatyckich kierowców, lecz zamiast tego znalazł tylko całą siatkę pseudofirm transportowych, zarejestrowanych w Bratysławie, w najzwyklejszych mieszkaniach lub w pozamykanych na trzy spusty biurach. Działalność tych przedsiębiorstw kończy się na posiadaniu skrzynki na listy, zaś Filipińczykom przygotowano takie konta bankowe, aby nie mogli oni sprawdzić od kogo dokładnie otrzymują przelewy. Wiadomo tylko w jakiej firmie Azjaci realizują swoje codzienne obowiązki – jest to holenderski przewoźnik Martin Wismans BV, ulokowany w Venlo i podnajmujący kierowców od swoich słowackich partnerów. Same wypłaty też pozostawiają wiele do życzenia, jako że nowy kontrakt przewiduje odliczanie mandatów od obiecanego 690 euro. Efekt tego jest zaś taki, że przeciętnie kierowcy otrzymują jedynie 300-400 euro miesięcznie plus wspominane 20 euro dziennie, natomiast reszta pieniędzy trafia rzekomo na mandaty. Czy natomiast mandaty te przekazywane są im do wglądu, w ramach potwierdzenia? Oczywiście, że nie. No i do tego dochodzi kwestia warunków życiowych – Martin Wismans BV nie zaoferowało Filipińczykom jakiejkolwiek bazy, ani jakiegokolwiek zaplecza sanitarnego i wyszło na to, że cały dwuletni kontrakt mają oni spędzić po prostu w kabinach ciężarówek.

Wielu z Was pomyślało pewnie “skoro im tak źle, to dlaczego nie wrócą oni na Filipiny?” Jeden z nich wrócił, lecz nie była to łatwa decyzja. Po pierwsze, sam musiał on zapłacić za bilet do ojczyzny, wydając na to kilkumiesięczne oszczędności, które pierwotnie miały trafić do pozostawionej w Azji rodziny. Po drugie zaś, zrywając kontrakt z firmą stracił on jakiekolwiek szanse na odzyskanie wynagrodzenia za trzy miesiące pobytu w Bratysławie. A trzeba tutaj zaznaczyć, że na Filipinach 690 euro pomnożone przez trzy to naprawdę mnóstwo pieniędzy (przeciętne miesięczne wynagrodzenie to tam około 230 euro). Jakby natomiast tego było mało, kierowcy nie tylko nie wracają do siebie, lecz także mogą spodziewać się nowych kolegów. Już teraz w Bratysławie przebywa bowiem kolejnych 12 Azjatów, którzy przygotowują się do pracy na drogach Beneluxu. Udało się ich wytropić na jednym z bratysławskich blokowisk, gdzie oddano im do dyspozycji najzwyklejsze mieszkanie i kilkaset euro na zakupy, bez jakichkolwiek wynagrodzeń nakazując czekanie na dokumenty. Wszystko wskazuje więc na to, że zostaną oni zatrudnieni na dokładnie takich samych warunkach, jak kierowcy już jeżczący, no chyba, że wcześniej zapadnie jakiś sądowy wyrok.

I tutaj dochodzimy do początku końca tej historii – kiedy bowiem holenderski związek zawodowy FNV dowiedział się o całej sprawie, podjął kilka konkretnych kroków i ustawił, że opisany proceder łamie całą listę przepisów, także tych międzynarodowych. Sprawą zainteresował się między innymi holenderski odpowiednik inspekcji pracy, a także rozpoczęto postępowanie sądowe z zarzutem dotyczącym handlu ludźmi. Filipińczykom zaoferowany został legalny pobyt w Holandii oraz pełna ochrona, w zamian za zeznania przeciwko swojemu pracodawcy, tudzież pracodawcom. Ciąg dalszy na pewno więc nastąpi…

TimoCom – Łączymy ładunki z pojazdami.

To może Cię zainteresować:

Ten wpis ma 35 komentarzy

  1. 13*60 napisał(a):

    A Holendrzy tacy “zachodni…cywilizowani” a tu proszę.
    NIEWOLNICTWO w XXI-szym wieku !
    I niech mi ktoś powie ,że REAL w Europie Zachodniej nie trąci bandytyzmem !(?)

    • andrzej napisał(a):

      Najbardziej pokazali jacy oni sa cywilizowani kilka wiekow temu gdy posiadali kolonie 😉 Tak jak kolega pisze, witamy w cudownej Europie XXI wieku, wieku nierownosci spolecznych, niewolnictwa i lamania praw czlowieka! gdyby jakas sprawiedliwosc na tym swiecie istniala to caly zarzad tej holenderskiej firmy razem z tymi wszystkimi posrednikami utrzymywali by ludzi ktorych tak skrzywdzili do konca ich zycia, ale pewnie zapadna jakies smieszne wyroki a firma bedzie dalej sobie istniala wykorzystujac do pracy kierowcow ze wschodniej Europy za ciut wieksze pieniadze…
      Swoja droga, pracownicy chocby biurowi nie widzieli ze cos jest nie tak?! nie widzieli bo nie chcieli widziec!

  2. robcio napisał(a):

    A ilu szanownych kolegów jeździ za 4000 zł czyli 1000€? teraz żaden się nie przyzna bo to wstyd a zapytany na parkingu bajki opowiada że :”ósemka jest”. A co do funduszu mandatowego to miałem niefart trafić do pewnej koszalińskiej firmy gdzie takowy istniał. Nie trzeba szukać jakichś rumuńskich czy łotewskich KRZAKów. Fundusz dotyczył KAŻDEGO MANDATU, nawet brak opon zimowych na Norwegii. ” przecież szefa nie można obciążać takimi kosztami” mawiano. Pracowałem tam całe 3 tygodnie…..

  3. Michal napisał(a):

    A ja smigam za 4200 +150 na telefon, ale na zachód i do domu, solowka. Fundusz u nas nie istnieje, mandaty płaci szef bo tak, no chyba że przekroczenia prędkości czy wyprzedzanie na zakazie, ale to też się idzie dogadać, bo przecież ja nie dla siebie się spieszylem, tylko dla szefa

  4. Tomek napisał(a):

    690 euro to przy obecnym kursie ok 3000 PLN…ilu kierowców w naszym kraju ma taką podstawę wynagrodzenia?? Zanim zaczniecie linczować Holendrów zastanówcie się lepiej gdzie to niewolnictwo naprawdę funkcjonuje…

  5. blue napisał(a):

    3000zł solówka po kraju + telefon więc w Polsce jak Filipińczyk. Mandat za C-16 dziad trans połowę oddał.

  6. Janka napisał(a):

    A potem jedzie taki gamoń np.A4 z Namur do Luxemburga gdzie od 6 do 19 jest zakaz wyprzedzania dla ciężarówek i w dupie ma zakaz bo szef płaci za mandat…

  7. Tomek napisał(a):

    Filipie, a może wziąłbyś pod lupę nasze podwórko? U nas też jest mnóstwo patologii ale jakoś każdy o tym milczy. Nie chodzi mi o to, ktoś jechał wywrotką bez karty. Tylko o tym, że kierowca w transporcie międzynarodowym jest ubezpieczony od najniższej krajowej.

  8. 13*60 napisał(a):

    No jasne – jak PAN TOMUŚ będzie potrzebował pojeździć bez karty to nie ma problemu.
    Ale jak Tomuś jest zatrudniony zgodnie z obowiązującymi przepisami to już jest patologia.
    “Klasyka” – nic dodać nic ująć.

    • Tomek napisał(a):

      Za jazdę bez karty winni są sami kierowcy, bo firma, w której się tak jeździ w ogóle nie powinna mieć ludzi do pracy. A co do warunków zatrudnienia to niestety, ale w transporcie przy naszych godzinach pracy, gdy zarabiasz najniższą krajową wychodzi, że zarabiasz ok 4 zł/h. 13*60 uważasz, że to godne pieniądze dla kogoś kto poświęca swój czas, który mógłby spędzić z rodziną?? Zaraz pewnie ktoś stwierdzi, że wypisuję głupoty, bo zarabia się więcej. Owszem, wpływy na konto nie są złe bo średnio ok 6-7 tyś, ale większą część pensji stanowią diety, które nie liczą się do zarobku, nie liczą się do wysokości przyszłej emerytury i renty. Gdy idę na zwolnienie lekarskie lub na urlop też dostajemy marne grosze od najniższej krajowej.

    • Tomek napisał(a):

      Poza tym nie rozumiem dlaczego krytykujesz Holendrów? Przecież zgodnie z Twoim rozumowaniem jeżeli skonstruowali umowy zgodnie z przepisami obowiązującymi u nich czy na Słowacji to nikt nie powinien się czepiać. A Ty twierdzisz, że wprowadzają na nowo niewolnictwo…

    • KieroWroclaw napisał(a):

      @Tomek o jakiej ty emeryturze i rencie mówisz chłopie?! Przecież patrząc na to co dzieje się teraz to jeśli sami nie będziemy oszczędzać to nie dostaniemy od Państwa nic, dlatego ryczałty i diety, które są nieoskładkowane i nieozusowane są jak dla mnie najlepszą opcją

  9. KieroWroclaw napisał(a):

    Teraz zarabiamy na nasze po 1000€ wokoło komina, ale za 5 lat jak się do nas zjadą dzikie wschodnie ludy to pójdziemy na zasiłek, bo szef zatrudni tylko tych, którym będzie mniej płacił. Tak było jest i będzie.

  10. LUB napisał(a):

    Czekam z utęsknieniem na takich kierowców z Filipin. ….nasi pseudo kierowcy trochę wtedy zejdą na ziemie ze swoimi wymaganiami. …..ABO PROPONUJE IM SWOJE FIRMY POZAKŁADAĆ i najlepiej zatrudnić takich samych szoferów jak oni sami, wtedy się dopiero zmienią poglądy.

  11. LUB napisał(a):

    TOMEK- idz do pracy do Tesco to będziesz spędzał czas z rodziną. sam sobie wybrałes taka prace to po co jęczysz.

  12. raptownywaldek napisał(a):

    To chyba jasne jak Słońce ,źe zatrudnienie obcokrajowców jest tańsze.Dlaczego co drugiego to dziwi.Codziennie w samym Poznaniu jest wydawanych ok 200 pozwoleń na zatrudnienie(ukraińców).My szukamy oszczędności a inni teź nie próźnują.Juź widzę szefa który płaci kaźdy mandat za przekroczenie prędkości jasne.Pokaź mi taką firmę to dostaniesz prezent.Skan mandatu i wplatę w pokryciu od szefa.

  13. Tomek napisał(a):

    Widzę, że dziadtransy się oburzyły. Typowe dla was…jedyne co potraficie to sypać obelgi zamiast rzeczowych argumentów. LUB z pracy kierowcy nie zrezygnuję bo ją bardzo lubię. Jednak chciałbym doczekać czasów kiedy otrzymam za swoją pracę godziwą zapłatę. Powtarzam jeszcze raz…ja nie narzekam na wysokość zarobków, chciałbym po prostu być wyżej ubezpieczony. Jeżeli zarabiam 6500 to składki powinny być od 6500 a nie od 1800 brutto. Chciałbym mieć pewność, że gdy przejdę na emeryturę będzie mnie stać na to, żeby godziwie ją spędzić… tyle w temacie..

  14. Tomek napisał(a):

    Lub jeszcze jedno…niezbyt uważnie przeczytałeś artykuł. Piszesz, że czekasz z utęsknieniem na kierowców z Filipin? Nie stać cię na nich… Oni mają podstawę 690 euro a ty swoim kierowcom płacisz najniższą krajową czyli ok 450 euro brutto.

  15. 13*60 napisał(a):

    A dlaczego Ukraińcy mają być tańsi od Polaków ?
    Ja płacę więcej (trochę więcej) Ukraińcowi niż polskim kierowcom jacy byli wcześniej na tym miejscu. Nie ma tu wcale taniości. Wręcz jest drożej. Finalnie sporo drożej.
    Jednak w zamian za to otrzymuję coś czego nie oferowali polscy kierowcy.
    Czysta kabina , punktualność , zabezpieczony odpowiednio towar , tacho bez przegięć,
    spadek spalania ,uśmiechnięta twarz , dyspozycyjność i trzeźwość (!!!) w pracy.
    Bezcenne.
    Nie jest łatwo znaleźć dobrego człowieka ale jak już się uda żmudny proces weryfikacji to wychodzą same plusy.
    ps. ewentualne mandaty za wszystko co zbroi płaci sam 🙂

    • Tomek napisał(a):

      Dbanie o kabinę , punktualność i inne cechy, które wymieniłeś to nie cechy Ukraińca tylko każdego normalnego człowieka, niezależnie od narodowości. Ja osobiście nic do nich nie mam. Każdy chce żyć lepiej. Oni przyjeżdżają do nas a nasi kierowcy wyjeżdżają pracować na zachód, gdzie mają opinię taką samą jak Ukraińcy u nas.

  16. 13*60 napisał(a):

    Problemem polskiego transportu nie jest wcale tani/drogi pracownik.
    Problemem jest przestępczość transportowa tak nieudolnie ( a może celowo nieudolnie) “eliminowana” przez znane wszystkim służby i instytucje.
    To powoduje ,że prawdziwa polska (!) mała firma nie ma szans na uczciwy rozwój i uczciwą konkurencję w tym dziadowskim kraju.
    Tak dziadowskim !
    To ostatnio tak bardzo popularne sformułowanie – dziadostwo !

    To mój kraj ale niestety chory kraj.

  17. kitty napisał(a):

    Tak jakby w Polsce nie było niewolnictwa…A gdzieżby znowu,ha ha ha.

  18. Łukasz napisał(a):

    @Tomek, chlopie, ile Ty masz lat powiedz mi? Dziwisz sie, ze polak zarabia mniej od niemca czy angola? Co w tym dziwnego? tam nawet sprzataczka zarobi wiecej od Ciebie (jesli przeliczymy oczywiscie waluty) Jesli chcialbys byc ubezpieczony na pelna kwote 6500zl to szef zamiast zaplacic za Ciebie zus w wysokosci 1000zl musialby zaplacic ponad 2x wiecej. Wtedy nie dostalbys 6500zl tylko 5000zl. Z reszta, rozmowa z wami kierowcami jest jak rozmowa z 7letnia obrazona dziewczynka… Pozdrawiam

  19. 13*60 napisał(a):

    Łukasz – ilość lat nie gwarantuje jakości umysłu. Pamiętaj o tym.

  20. LUB napisał(a):

    13*60 masz racje.. u mnie Polskie nieroby i roszczenowcy zastępowani są kierowcami z Ukrainy. jak mi dzwoni Polak o prace zazwyczaj mówie ze nie jest aktualna. TOMASZU tobie proponuje jechac do pracy do ukochanego niemca lub anglika.

  21. 13*60 napisał(a):

    LUB – to nie tak. Ja akurat doskonale rozumiem ,że kierowcy chcą więcej. To naturalne. Każdy chce. Problem polega na czymś innym . Mianowicie na prawidłach rynku pracy – jaki by on nie był ( a polski jest wyjątkowo podły) i na metodach jakimi dąży się do podniesienia swoich zarobków. Trzeba przyznać ,że w przypadku grupy zawodowej kierowców metody są często ….mówiąc delikatnie …niezbyt kulturalne.
    Jeśli dochodzi do granicy opłacalności to wtedy są dwa wyjścia .
    Spuścić roszczeniowców do ceramiki nie mając innego wyjścia albo szukać zysku przez obniżenie kosztów lub podniesienie efektywności – próbować utrzymać firmę przy życiu. Ja postawiłem na rozwiązanie drugie. Mają tyle samo co Polacy – nic taniej ale za to efektywniej. Komu nie pasuje – droga wolna. Pisałem o tym powyżej.
    Reasumując – gdy do tego Bułgar i Rumun za progiem …nie widzę świetlanej przyszłości.

  22. grzestato napisał(a):

    Hmm, tak też zastanawiam się nieraz, widząc dziwne rysy twarzy kierowców pływających na trasach do i z UK. Ale oni jeżdżą zestawami na portugalskich w większości tablicach. Teraz mam jasność 😉

  23. truckeronroad.com napisał(a):

    To teraz Następny w kolejce czekają do ścigania tym razem z Polski. Firmy spod Sochaczewa rejestracja wgm leasingowe. Zatrudnianie filipińczyków którzy polskimi ciągnikami wciągają holenderskie naczepy. Wynagrodzenie pomiędzy 900 a 1000 € miesięcznie. Rozmawiałem chwilę z chłopakami z takich najbardziej ciekawych rzeczy to ich system pracy czyli 1 na 20 tzn jeden rok w trasie 20 dni w domu…

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.