Ledwie dwa dni temu pisałem o projekcie przepisów, który może dopuścić do polskiego ruchu 25-metrowe zestawy. Sprawa jest już na etapie konsultacji społecznych, więc nabrała oficjalnego biegu i niewykluczone, że w 2027 roku nowe zasady wejdą w życie. Tymczasem z Holandii napływa ciekawy przykład na to, z jakimi nowymi wyzwaniami może łączyć się ta sprawa i jak może wpłynąć na poszukiwanie odpowiednio przeszkolonych kierowców.
Holenderskie przepisy – podobnie jak projekt przygotowany przez polskie Ministerstwo Infrastruktury – wymagają od kierowców 25-metrowych zestawów dodatkowych szkoleń. Kierowca białego Mercedesa Actrosa w konfiguracji typu link, składającej się z dwóch naczep (w tym pierwszej mającej dodatkowe siodło i skróconą zabudowę), jak najbardziej takie uprawnienia posiadał, ale był pod tym względem jedyną osobą w firmie. To z kolei skutkowało nadużyciami, które opisano we wczorajszym komunikacie Verkeerspolitie Den Haag, czyli policji drogowej z Hagi.
Policja zatrzymała Actrosa w miejscowości Delfgauw przy holenderskiej autostradzie A13, a obiektem kontroli były zapisy tachografu. Szybko w nich zauważono, że w ciągu ostatnich 18 dni kierowca nie dysponował żadnym pełnym odpoczynkiem tygodniowym. Innymi słowy, w ciągu blisko trzech tygodni nie miał żadnego wolnego weekendu. Co więcej, w ciągu ostatnich dziewięciu dni mężczyzna jeździł po prostu codziennie, nie mając nawet jednego dnia wolnego. Poza tym w ciągu ostatnich 18 dni kierowca nie odbył żadnego odpoczynku dobowego, który liczyłby standardowe 11 godzin. W ciągu blisko trzech tygodni wszystkie odpoczynki dobowe były więc skrócone, co oczywiście też jest rzeczą niedozwoloną.
Sam kierowca wyjaśnił w rozmowie z policjantami, że firma nagle stanęła w obliczu braku kierowców dysponujących uprawnieniami na 25-metrowe zestawy. Dlatego jego grafik, jako jedynej osoby z takim szkoleniem, został wypełniony do granic możliwości, skutkując masowym łamaniem norm czasu pracy. To też sprawiło, że omawiana kontrola skończyła się przymusowym rozpinaniem zestawu. Policja nałożyła bowiem na kierowcę natychmiastowy nakaz odbycia 45-godzinnego odpoczynku, a firma nie była w stanie przysłać żadnego innego pracownika, który mógłby legalnie przejąć 25-metrowy zestaw. Dlatego jedynym rozwiązaniem było przysłanie dwóch kierowców i dodatkowego ciągnika, a następnie podzielenie zestawu i podpięcie naczep do różnych ciągników. W tym samym czasie przepracowany kierowca mógł udać się do domu.
Wobec firmy wszczęto postępowanie administracyjne. Będzie ono dotyczyło wielokrotnego przekraczania norm czasu pracy oraz skracania odpoczynków. Jak wysoka może być przy tym kara finansowa, tego w policyjnym komunikacie nie podano.












