Myśląc o wersjach napędowych Mercedesa Actrosa, od razu może rysować się bardzo konkretny podział. Popularne ciągniki do transportu dalekobieżnego otrzymują silnik 12,8-litrowy, specjalistyczne konfiguracje o obniżonej masie jeżdżą z silnikiem 10,7-litrowym, a najcięższe warianty, przeznaczone do szczególnie wymagającego transportu ponadnormatywnego, mogą pochwalić się jednostką 15,6-litrową, zwykle przedstawianą w wersji 625-konnej. Jest jednak w Polsce firma, która już kilka lat temu postanowiła wyłamać się z tego podziału, a teraz potwierdziła też swoje podejście kolejnym zakupem.
W październiku 2017 roku firma Vario Transport spod Goleniowa w województwie zachodniopomorskim zdecydowała się na Mercedesa Actrosa „MP4” w bardzo rzadko spotykanej konfiguracji. Był to dwuosiowy, typowo dalekobieżny ciągnik o oznaczeniu bocznym 1852, wskazującym na najsłabszy, 520-konny wariant największego, 15,6-litrowego silnika. Tak duża jednostka została wybrana z myślą o normatywnych wagowo zestawach, mieszczących się w 40 ton masy całkowitej i kursujących na stałych trasach między Polską a Belgią lub Luksemburgiem. Dlaczego natomiast ją wybrano? Powód był prosty – większy silnik zapowiadał się jako mniej wysilony, a to z kolei miało zapewnić mniej problematyczną eksploatację i dobrą dynamikę na podjazdach.
Actros 1852 używany w latach 2017-2024:
Actros 1852 pozostał w firmie do lutego 2024 roku, pokonując w tym czasie 1,2 miliona kilometrów. Jeszcze na gwarancji wymieniono mu akumulatory, przy około pół miliona kilometrów konieczna była wymiana wężyka przy retarderze, a tuż przed sprzedażą, przy 1,15 miliona kilometrów, wymiany wymagał czujnik NOx. I to tyle napraw, które przydarzyły się w ciągu blisko siedmiu lat intensywnej eksploatacji. Poza tym 15,6-litrowa jednostka była po prostu bezawaryjna, każdego dnia dzielnie wyjeżdżając na drogi. Ponadto, pomimo nieprzesadnie wysokiej mocy, kierowcy zapamiętali Actrosa 1852 jako naprawdę silną maszynę, dobrze radzącą sobie w górach.
Kilka słów należy się też oczywiście zużyciu paliwa, wszak większa jednostka od razu może kojarzyć się z większym spalaniem. Tutaj jednak pojawiła się miła niespodzianka, gdyż na wspomnianych trasach do Beneluksu, wiodących przez górzyste części Niemiec i wykonywanych z 3-osiowymi naczepami typu semi, przy 40-tonowej masie całkowitej, Actros 1852 okazał się spalać między 29 a 31 l/100 km. To tylko o 1l/100 km więcej niż wyniki odnotowywane przez 12,8-litrowe, 530-konne Actrosy L 1853 zakupione przez Vario Transport w ubiegłym roku i dysponujące już wyraźnie unowocześnionym napędem. Dlatego przy kolejnym, tegorocznym zakupie firma ponownie postanowiła sięgnąć po większy silnik, chcąc sprawdzić, jak poradzi on sobie z nowym, aerodynamicznym nadwoziem typu ProCabin.
Nowy Mercedes otrzymał oznaczenie Actros L 1952 ProCabin. Pod tymi cyframi kryje się dwuosiowy ciągnik ze wzmocnioną osią przednią i właśnie z 520-konnym, 15,6-konnym silnikiem. O komfort kierowcy zadba maksymalnie podwyższony dach typu GigaSpace, a z myślą o poprawie wyglądu zainwestowano w pełen pakiet orurowania, z osłoną przednią niemieckiej marki LightFix oraz mniejszymi rurami brytyjskiej marki Kelsa. Doszło też dodatkowe oświetlenie, które uzupełniło fabryczne reflektory LED w najnowszej, matrycowej wersji, dopasowującej wiązkę światła do ruchu innych pojazdów na drodze. Poza tym ciągnik otrzymał atrakcyjne oklejenie, typowe dla firmy Vario Transport. Dzięki temu idealnie wpisze się w charakterystyczną, żółtą flotę, składającą się obecnie z 30 zestawów i przewidującą naprawdę najróżniejsze modele, z rozmaitych półek cenowych, od Fordów F-Maxów po Scanie V8.
Jako że prezentowany ciągnik ma za sobą dopiero trzy pierwsze trasy, o jego zużyciu paliwa trudno jeszcze rozmawiać. Za kilka miesięcy powinno być już jednak wiadomo, jak 15,6-litrowy Actros L ProCabin wypadnie na tle 15,6-litrowego Actrosa ze starym typem nadwozia i jak wytrzyma porównanie z ciągnikami o mniejszych, popularniejszych silnikach. Dlatego, jak wyjaśnia Patryk Niedźwiecki z Vario Transport, właśnie na podstawie tych wyników mogą być planowane kolejne, przyszłoroczne zakupy.



















