100-tonowe zestawy na sześciu osiach – Chiny wypowiadają wojnę przeładowywaniu

Powyżej: zdjęcie z akcji kontrolnej z 3 lipca

Jak już wielokrotnie wspomniałem w moich artykułach, chińska branża transportowa znana jest z przeładowań, jakie wręcz trudno wyobrazić sobie w Europie. Podczas gdy standardowe DMC sześcioosiowego zestawu zwykle wynosi tam 49 ton, na drogach publicznych nie brakuje egzemplarzy osiągających 100 lub nawet 150 ton masy całkowitej. I choć przez lata wszystko to odbywało się na naprawdę szeroką skalę, teraz chińskie władze wypowiedziały wojnę „100-tonowym królom”, a w lokalnych mediach pojawiły się bardzo liczne doniesienia na ten temat.

Określenie „100-tonowy król jest nieprzypadkowe”. Właśnie tak wśród chińskich kierowców zwykło się nazywać wyjątkowo ciężkie zestawy, zwykle przewożące sypkie ładunki o kopalnianym pochodzeniu. Jak też można dowiedzieć się z branżowego reportażu na ten temat, przygotowanego przez chiński portal „360che.com”, naczepy stosowane w „100-tonowych królach” często są odpowiednio dostosowane. Już fabrycznie otrzymują one wzmocnione ramy, trzy lub cztery solidniejsze osie europejskich marek, a nawet powiększone nadwozia. Te ostatnie stara się wydłużać lub poszerzać w taki sposób, by na pierwszy rzut oka nie zwracało to wielkiej uwagi. Dla przykładu, zamiast 2,55 metra szerokości stosuje się 3 metry lub zamiast 13,75 metra długości (to chińska norma) stosuje się 14,6 metra. Za to w przypadku ciągników nie wybiera się jakiś szczególnie mocnych wersji. Zwykle wybór pada na 13-litrowe, około 500-konne ciągniki w wariantach 6×4, co jest konfiguracją zupełnie standardową w Chinach. Często pojazdy te mają nawet rozprężone silniki na gaz, z uwagi na olbrzymią popularność LNG w tym kraju. Sytuację ratują oczywiście wysokie przełożenia, często z osiami na zwolnicach, a ponadto notorycznym problemem związanym ze „100-tonowymi królami” ma być niehamowanie przed czerwonymi sygnalizatorami, by nie musieć się ponownie rozpędzać.

Kilka przykładowych filmów:

W ramach przygotowywania wspomnianego reportażu, chińscy dziennikarze zgłosili się do kilku lokalnych producentów, składając telefoniczne zapytania o specjalnie wzmocnione naczepy. W odpowiedzi otrzymano cały szereg ofert, w skrajnych przypadkach przewidujących nawet 150 ton ładowności na trzech osiach. W pewnych przypadkach firmy miały wręcz chwalić się doświadczeniem z dużymi zamówieniami, jak na przykład dostarczenie partii 20 naczep pod 110-tonowe ładunki węgla. Otwarcie podawano też ceny, które okazywały się tylko nieznacznie wyższe niż w standardowych pojazdach. Co więcej, za około 10-procentową dopłatę zaoferowano proces legalizacji pojazdów na drodze. Chińskie zasady homologacyjne są bowiem o tyle restrykcyjne, że nie da się tam normalnie zarejestrować pojazdu o niestandardowych parametrach. Dlatego ten „proces legalizacji” polega na tak zwanym „klonowaniu”. Potrzebna jest w tym celu standardowa, legalna naczepa, z której numery przenoszone są na nowy pojazd. Następnie stara naczepa jest utylizowana, a nowa funkcjonuje z jej rejestracjami na drodze.

Jak już wspomniałem powyżej, przez lata proceder ten rozwijał się na szeroką skalę. W ostatnich miesiącach „100-tonowi królowie” trafili jednak na cenzurowane, gdyż chińska policja wypowiedziała im wojnę. W lokalnych mediach przybywa informacji o wielkich akcjach kontrolnych, ukierunkowanych na wyjątkowo ciężkie zestawy. Dla przykładu, pod koniec maja, pod miastem Lanzhou, zatrzymano sześciową konfigurację, która oficjalnie mogła ważyć 49 ton, a w trakcie kontroli osiągała 150 ton. Krótko później, 3 lipca, kontrole tego typu przeprowadzono pod miastami Rizhao, Xuzhou, Lianyungang, Zaozhuang oraz Linyi, zatrzymując 24 przeładowane pojazdy, w tym aż cztery przekraczające 100 ton. We wszystkich tych przypadkach kierowcom postawiono zarzuty popełnienia przestępstw.

Chińskie media podają też przykład na to, jak poważne mogą być następstwa takich zarzutów. To sprawa kierowcy ciężarówki, który już w kwietniu oraz grudniu 2024 roku został przyłapany na poruszaniu się około 180-tonowymi zestawami. Mężczyzna ten zasłynął jako pierwsza osoba z prowincji Xinjiang (26-milionowego pogranicza z Kazachstanem, mającego bardzo silną branżę wydobywczą), którą skazano na karę pozbawienia wolności za prowadzenie przeładowanego pojazdu. Kara ta opiewała na cztery miesiące bezwzględnego więzienia oraz sześć miesięcy warunkowo zawieszone. Co więcej, pracodawca kierowcy też został skazany, otrzymując sześć miesięcy bezwzględnej kary. Jest więc niewykluczone, że kierowcy i przewoźnicy zatrzymani w minionych tygodniach otrzymają podobne wyroki.