baner665x124_3 665
Opublikowane 1 wrz, 2017

Żuk, który w niezmienionym nadwoziu kryje silnik z BMW – ten samochód używany jest na co dzień!

żuk_z_silnikiem_bmw_01

Takie historie uwielbiam. Wczoraj zgłosił się do mnie Czytelnik Rafał, który stwierdził, że ma strażackiego Żuka z sześciocylindrowym silnikiem z BMW. Następnie Rafał przesłał mi zdjęcia, na których zobaczyłem furgona o niemal fabrycznym wyglądzie – zawieszenie ma tę samą wysokość, a we wnętrzu dalej sterczy ta ogromna kierownica. Jakby tego było mało, Rafał stwierdził też, że normalnie ten samochód eksploatuje. Dla przykładu, w ostatnich dniach Żuk zabrał jego rodzinę na wakacje na Helu.

Cała historia zaczęła się w 2015 roku, kiedy Rafał szukał sposobu do rozreklamowania swojej firmy. W ten sposób trafił na Żuka – za zaledwie 3 tys. złotych. Samochód był w naprawdę dobrym stanie, pochodził ze straży pożarnej i z racji czerwonego koloru wydawał się idealnym materiałem na reklamę. Nadwozie zostało więc oklejone, i samochód stanął pod centrum handlowym. Pojazd naprawdę przyciągał oko i wielu klientów trafiło do firmy właśnie za jego pośrednictwem. Po pewnym czasie Rafałowi zrobiło się jednak Żuka żal…

Tak to się zaczęło:

żuk_z_silnikiem_bmw_10

Aby samochód nie zmarniał pod centrum handlowym, ani też nie został rozkradziony, Rafał postanowił jeździć nim na co dzień. Aby poprawić komfort jeżdżenia Żuk zaczął być odnawiany. W pierwszej kolejności jego silnik przeszedł kapitalny remont i naprawiono po prostu wszystko, co wymagało naprawy. Inna sprawa, że emerytowany „strażak” nadal był bardzo wolny i niezbyt wygodny. Wtedy pojawił się więc pomysł, aby wymienić silnik na nowy.

Początkowo miał to być silnik z mercedesowskim dieslem, z modelu W123, czy W124. Następnie pojawił się pomysł wsadzenia 4-litrowego silnika benzynowego z Jeepa Cherokee słynącego z wytrzymałości. Ostatecznie jednak Rafał uznał, że wiekowy diesel nie da frajdy z jazdy, natomiast amerykańskie „żelazo” jest zbyt ciężkie. I w ten oto sposób do Żukowego garażu zawitała 2-litrowa, 150-konna jednostka z BMW, mająca sześć cylindrów w rzędzie. Jednostka ta była stosunkowo lekka, mieściła się w miejscu oryginalnego silnika, a jednocześnie mogła zaoferować bardzo dobrą dynamikę.

żuk_z_silnikiem_bmw_12

żuk_z_silnikiem_bmw_08

Przekładka silnika oraz skrzyni biegów poszła nadspodziewanie gładko. Nadwozia nie trzeba było w żaden sposób modyfikować, a przekładnię udało się podłączyć do oryginalnego, żukowskiego drążka. Do tego doszły wycięte laserowo mocowania silnika, most napędowy z Żuka w nowszej wersji oraz specjalnie dorobiony wał. Nie zabrakło też wymiany materiałów eksploatacyjnych, od sondy lamba, poprzez przewody hamulcowe, aż po chłodnicę. Co więcej, Żuk otrzymał też hamulce tarczowe z Lublina II oraz wspomaganie kierownicy, powstałe na bazie elementów z Lublina.

Co było dalej? Rafał wymienił we wnętrzu podłogę, a także wstawił znacznie wygodniejsze fotele, pochodzące z BMW E46 Cabrio. Te oryginalne niestety nie mogły zostać na swoim miejscu, gdyż przy wzroście 190 cm nie dawały żadnego komfortu. Ba, Rafałowi udało się nawet zmodyfikować fabryczny prędkościomierz – z oryginalnym silnikiem komunikował się on przez linkę, natomiast z silnikiem z BMW łączył się elektronicznie. Modyfikacja prędkościomierza polegała na połączeniu sygnału elektronicznego z linką starego licznika.

Kilka zdjęć, a dalej kontynuacja tekstu:

żuk_z_silnikiem_bmw_09żuk_z_silnikiem_bmw_04żuk_z_silnikiem_bmw_02żuk_z_silnikiem_bmw_06

Kolejnym krokiem była gruntowna modyfikacja zawieszenia. Okazało się to konieczne, aby bez stresu osiągać wyższe prędkości, czyniąc auto sztywniejszym i bardziej przewidywalnym. Mamy teraz więc amortyzatory z Nissana Patrola GR, skróconą przednią belkę z Tarpana oraz resory kompozytowe z Renault Trafic. Ostatecznie zmiany doczekał się też tylny most, mający obecnie szperę oraz tarczowe hamulce. Element ten pochodzi z Forda Explorera. Zwieńczeniem wszystkiego są zaś nowe koła, składające się z 16-calowych, off-roadowych felg, a także opon BFGoodrich.

I w ten oto sposób na łódzkich ulicach można zobaczyć Żuka, który wyprzedza niejedno współczesne auto. Jak twierdzi Rafał, niemal nieustannie ktoś się za nim ogląda, czy też zaczepia na parkingu. Nie brakuje przy tym podniesionych kciuków, czy też wyrazów zdziwienia, kiedy akurat Żuk pędzi z prędkością 130 km/h 😉

A oto Żuk na wakacjach:

żuk_z_silnikiem_bmw_14

żuk_z_silnikiem_bmw_15

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. edek pisze:

    Fajne i chwała włascicielowi.pozdrawiam.

  2. Koper88 pisze:

    A jak wygląda to wszystko od strony formalnej? Dużo jest zachodu żeby to wszystko w papierach mieć?

  3. Takayuki pisze:

    Koper – mam UAZa po podobnej ścieżce… turbodiesel od MB z automatem, hamulce tarczowe, wspomaganie…
    Nie wiem jak dzisiaj, kilka lat do tyłu było potrzebne zaświadczenie z firmy która ma w PKD zmiany konstrukcyjne pojazdów o dokonanych przeróbkach, z tym na stację diagnostyczną, ewentualnie rzeczoznawca samochodowy ocenia zmiany, jak jest ok to stacja przeważy przemierzy i wydaje papier z innymi masami, naciskami, wymiarami, pojemnościami, mocami itd, i z tym do wydziału komunikacji zmiany w dowodzie wpisać.
    Jest, jeździ problemów nie ma :)

  4. Misza pisze:

    Fajna sprawa. Pewnie kogoś zaboli ze tyle przeróbek itd. Ale jak ma stac i gnic, to niech jezdzi i reklamuje firme i siebie. A swoja droga we wtorek w Holandii mijala mnie laweta na holenderskich blachach z… wlasnie Zukiem blaszakiem, auto do remontu nie byl to wymuskany kolekcjonerki model,ale nie byla to tez ruina nadajaca sie na zlom. Auto nie jechalo w kierunku niemiec,polski tylko w glab hilandii

  5. bubu pisze:

    fajny, ale radzę nie szaleć
    bo widziałem żuka w rowie po dachowaniu
    złożył się jak harmonijka, dach spotkał się z podłogą

  6. Mikołaj pisze:

    Teraz dopiero by się straży pożarnej przydał.

  7. Diabeł pisze:

    Need For Speed Remiza Drift

  8. Plebs pisze:

    Taka sobie reklama

Odpowiedz