transfactor3665
Opublikowane 4 gru, 2017

Wygląda jak Żuk na bliźniakach, ma ramę z GAZ-a 51 oraz napęd z Mercedesa, a cena to 16 tys. złotych

Wyobraźcie sobie taką sytuację – ruchy wolnościowe zostają w Polsce stłamszone i Polska Rzeczpospolita Ludowa trwa dalej, pozostając krajem z gospodarką centralnie sterowaną, opartą na państwowych przedsiębiorstwach. To oczywiście oznacza, że Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie nadal pracuje na pełnych obrotach, choć oczywiście pozostaje wiecznie niedofinansowana. Dlatego też w połowie lat 90-tych władze podejmują decyzję o porzuceniu projektu nowego samochodu dostawczego, o nazwie Lublin. Zamiast tego na rozpoczyna się prace nad kolejną modernizacją Żuka, mającego pozostać na rynku także na przełomie wieków.

Lubelska fabryka nie ma tutaj lekkiego zadania – któryś z wysoko postawionych działaczy PZPR wpadł na pomysł, żeby stworzyć Żuka w cięższej wersji. Zauważono bowiem, że w „drugim obszarze płatniczym” rośnie zapotrzebowanie na takie pojazdy. Bardziej wytrzymały Żuk mógłby więc być eksportowany, stając się znacznie tańszym konkurentem Iveco TurboDaily, czy też dopiero co zaprezentowanego Renault Mascott. Tłumaczy to też wydłużenie tylnej partii kabiny – z czymś takim Żuk ma lepiej wpasować się w potrzeby zachodnich klientów. Ponadto istotne są też zapotrzebowania zaprzyjaźnionych państw Bliskiego Wschodu oraz Afryki. Choć w przeszłości kupowały one polskie pojazdy, częściej docierają do nich używane półciężarówki z Azji, charakteryzujące się mocnymi ramami i podwójnymi ogumieniem tylnej osi. Chcąc więc zdobyć przychylność tamtejszych klientów, trzeba im zaoferować podobny produkt. I właśnie tak powstaje ten oto prototyp:

zuk_rama_lublina_mercedes

Oczywiście powyższa historia została przeze mnie zmyślona – PRL upadł, a my nie musimy już jeździć żadnymi Żukami. Niemniej widoczna na zdjęciu autolaweta naprawdę powstała, mając całkiem sensowne parametry.

Jak się okazuje, ten wyjątkowo pojazd jest połączeniem trzech różnych samochodów. Kabina oraz większość wnętrza pochodzą z Żuka. Rama to element z GAZ-a/Lublina 51, natomiast układ jezdny oraz napędowy to elementy dawnego Mercedesa. W efekcie mamy samochód na naprawdę solidnej ramie, z 3-litrowym silnikiem diesla, szerokimi mostami i podwójnymi kołami. A wszystko to w jednym na świecie, całkowicie unikalnym wydaniu, za niecałe 16 tys. złotych. Samochód jest bowiem na sprzedaż, a ogłoszenie znajdziecie tutaj.

Poniżej zamieszczam dodatkowe zrzuty ekranu, na pamiątkę:

zuk_rama_lublina_mercedes_2 zuk_rama_lublina_mercedes_4 zuk_rama_lublina_mercedes_6 zuk_rama_lublina_mercedes_5

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 6 komentarzy

  1. Żuk z pedałami podwieszonymi zamiast wystających z podłogi to nie Żuk 😉

  2. Abc pisze:

    Jeździłbym jak wściekły.

  3. grzestm pisze:

    Teściu miał bardzo podobnego, w sensie buda żuk, silnik 3litrowa rzędowa piątka z beczki, uklad napędowy z uaza
    http://bradziaga.pl/

  4. sioju pisze:

    Pewno z fabryki w Daleszycach, patrząc na blachy.

  5. Arek pisze:

    16ty tys ha ha smiech..dalej to jest polski zlom

  6. Michał pisze:

    Taką ramę, zawieszenie i silnik powinni dać do polskiego lublina dodałby jeszcze ocynk ramy i mamy niezniszczalne autko dostawcze. Zachodnie kostrukcje chociaż nowocześniejsze to naszpikowane psującą się elektroniką a samonośne konstrukcje na profilach zamkniętych z blachy na puszki do sardynek w kilkanaście lat popełniają korozyjne samobójstwo

Odpowiedz