banner2
Opublikowane 12 cze, 2016

Wspomnienia z trasy do Iranu w barwach PEKAES Warszawa – część 42 i niestety też ostatnia

Marzenia się spełniają – Wspomnienia z pierwszej jazdy do Iranu

Część 42

11 luty, piątek

Rano wstając już bez pośpiechu, umyliśmy się i poszliśmy na śniadanie. Jedząc śniadanie przyobiecaliśmy sobie, że będziemy mieli ze sobą kontakt. Po zjedzonym śniadaniu rozeszliśmy się każdy do swojego samochodu i rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. Władek do Bielska-Białej, a ja kierunek Toruń przez Poznań. Tak szczerze mówiąc to się trochę zżyliśmy mając wspólne patrzenie na sprawy transportu i życie międzyludzkie. Nie wiadomo kiedy znowu się spotkamy, bo w tej naszej pracy to bywa różnie. Władek ma już niedaleko do domu, gdyż mieszka w Kędzierzynie-Koźlu, a ja jeszcze miałem sporo kilometrów do przejechania.

No i tak się skończyły nasze zmagania z wyjazdem do Iranu.

Po przyjeździe do bazy w Śremie, w dniu 14 lutego, na liczniku wybiło mi 10310 kilometrów.


Posłowie Autora:

Mam kontakt w Władkiem Sawickim który nadal mieszka w Kędzierzynie-Koźlu. Władek jest nadal aktywnym i pracowitym człowiekiem. Wyraził również zgodę na podanie swojego numeru telefonu, gdyby koledzy z tamtych lat chcieli by również nawiązać z nim kontakt telefoniczny (tel. 500 114 586). Natomiast z pozostałymi kolegami, uczestnikami nie miałem i nie mam nadal żadnego kontaktu. Było by mi bardzo miło gdyby któryś z kolegów, uczestników tego wyjazdu nawiązał ze mną kontakt, przez Pana Filipa Bednarkiewicza lub bezpośrednio ze mną: tel. 603 977 789 lub mailowy: adamfrack@o2.pl. Ja nadal mieszkam w Nowym Tomyślu.

Dziękuję przy tej okazji wszystkim czytelnikom moich wspomnień. Na pewno wielu z Was napisało by to lepiej, ale ja pisałem to wszystko tak jak to przeżyłem i jak to czułem. Jestem tylko z zawodu wyuczonego mechanikiem samochodowym, ale zostałem kierowcą. Pisałem jak umiałem. Na pewno znajdą się lepsi ode mnie, ale takie jest już życie. Jeszcze raz Dziękuję wszystkim moim czytelnikom za pośrednictwem redakcji 40ton.net i redaktora Pana Filipa Bednarkiewicza, bo to dzięki niemu i jego staraniom mogliście te moje wspomnienia przeczytać. Bo naprawdę „marzenia się spełniają”.

Z ogromnym szacunkiem i wyrozumieniem dziękuję,

Adam Frąckowiak


Mój komentarz końcowy:

Ja również najmocniej dziękuję wszystkim osobom, które przez wszystkie te miesiące śledziły losy Pana Adama oraz jego kolegów. Najmocniej dziękuję też samemu Panu Adamowi, za możliwość opublikowania jego wyjątkowych wspomnień, a także za po prostu bardzo miłą współpracę. Obiecuję też, że dołożę wszelkich starań, aby udało się zrealizować kolejne marzenie Pana Adama, mianowicie wydanie najprawdziwszej książki z tymi właśnie wspomnieniami. A uprzedzając pytania, dodam jeszcze, że Pan Adam dysponuje także zapiskami z innych tras, w tym między innymi z letniego wyjazdu do Iraku. Jeśli więc nic nie stanie na naszej przeszkodzie, jesienią na stronie powinny pojawić się kolejne teksty.


Wszystkie odcinki wspomnień z wyjazdu do Iranu można znaleźć TUTAJ.

Wstęp przedstawiający Pana Adama Frąckowiaka dostępny jest TUTAJ.


WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 30 komentarzy

  1. zet pisze:

    „Panie Premierze jak żyć?” , że zacytuję klasyka. Co my teraz będziemy czytać?

  2. Actros 1846 pisze:

    …niesamowite przeżycie, serdecznie dziękuję za dawkę prawdziwego truckerskiego życia. Pozdrawiam autora, redaktora i wszystkich kolegów po fachu. ..szerokości

  3. k111 pisze:

    Dwie ostatnie części przeczytałem w przerwie meczu, czekam na opisy trasy do Iraku.

  4. Szymonxf pisze:

    Szkoda że to już koniec, świetny cykl. Mocno trzymam kciuki za książkę.Jeśli się pojawi to na pewno kupię i bardzo chętnie przeczytam :). Pozdrawiam

  5. Blacha pisze:

    Bardzo wciągająca lektura. Jeżeli tylko uda się wydać książkę z tymi wspomnieniami [ czego bardzo życzę Panu Adamowi i trzymam kciuki] na 100% ją kupię. Szkoda,że wszystko co dobre szybko się kończy,aczkolwiek mam nadzieję,że jesienią zaczytam się w kolejnych opowiadaniach.

    Pozdrawiam serdecznie!

  6. waldek pisze:

    Bardzo przyjemna lektura, szkoda że to już koniec. Dziękuje p.Adamie za tą lekture, pozdrawiam.

  7. piotrek1317 pisze:

    Wspieramy zarówno książkę, jak i opowiesci z trasy do Iranu na 40ton, oby jak najszybciej!!!

  8. Mazak pisze:

    Czekałem co tydzień na kolejny odcinek :) to była bardzo wciągająca historia, podziękowania dla Pana Adama, że mimo trudów całej tej podróży zapisał to wszystko. I oby kolejne wyprawy również wylądowały na 40ton.net :)

  9. Qqrydz pisze:

    Wielkie podziękowania dla pana Adama i kol.Filipa. Jeśli wydana zostanie książka będę jednym z pierwszych który ją kupi.Jak na razie wszystkie odcinki mam zapisane w Wordzie, i jak ,,uwale” jakiś wekeend na zachodzie to nuda mi nie zagroźi.
    ps.mój teść pracował kiedyś na warsztacie w PEKAES Śrem-może kiedyś się spotkali z panem Adamem. A tu link jak ktoś chce pobrać sobie wszystkie odcinki w Wordzie: https://megawrzuta.pl/download/eea041770bf99ee38739ffb88ac0d09b.html

  10. kenarf pisze:

    Serdecznie dziękuję Panie Adamie za ten opis trasy. Wszystkie odcinki przeczytane od deski do deski. Czekam na więcej i pozdrawiam.

  11. dakutrans pisze:

    Dołączam się również do podziękowań dla Pana Adama.Uważam że w treści jest zawarte wiele ciekawych wartości(każdy zapewne zinterpretuje po swojemu i nic mi do tego)mi spodobało a nawet zaimponowało pokorne podejście autora do sytuacji podczas trasy i według mnie taka pokora to jedna z wielu składowych cech jakie składają się na Profesionalizm w wykonywanym fachu.Każdym fachu.

  12. 0124 pisze:

    „Wspomnienia” to najlepsza rzecz jaką czytałem w internetach, a czytałem wiele. Wciągający klimat, wspaniały swojski styl pisania oddający urok tamtych czasów i barwne emocje, a bywało że momentami akcja zapierała dech w piersiach. W kilku fragmentach czułem nawet nieprzepaloną ropę idącego pod wzniesienia zestawu, śniadań Pana Władka czy opon ślizgających się po lodzie. Arcydzieło! I to wielokrotne niedzielne sprawdzanie, czy już jest nowy odcinek… Dziękujemy Panie Adamie!

  13. andrzej pisze:

    Szkoda ze ta moja niedzielna lektura sie skonczyla… poza tym ze swietna historia, sam pamietam kolege mojego dziadka ktory rowniez jezdzil w miedzynarodowym pekaesie a juz na emeryturze gral z dziadkiem w szachy…troche sentyment mi sie wiec wlaczyl, pewnie i rowniez z tego powodu ze jestem przedstawicielem trzeciego pokolenia kierowcow w mojej rodzinie :)

  14. pete379 pisze:

    To teraz może fragmenty „COLA COWBOYS”, albo „Not all sunshine and sand” w celu pokazania jak to zachodni transportowcy robili?

  15. pejter pisze:

    super, aż szkoda że to koniec

  16. kello pisze:

    Jeśli będzie jakiś crowfunding na książkę to się dokładam :)

  17. Eagle pisze:

    Świetna historia. Czekam z niecierpliwością do jesieni na kolejne

  18. Marcin pisze:

    Panie Adamie, wielkie DZIĘKUJĘ za wspomnienia
    szkoda ze juz koniec
    czuje niedosyt
    Prosze o publikacje pozostalych wspomnien jak najszybciej :)
    pozdrawiam
    Marcin

  19. sivy1980 pisze:

    Czekałem z utęsknieniem na każdy kolejny odcinek tej niesamowitej historii , wielkie podziękowania za takie ciekawe i dobrze opisane odcinki dla Pana Adama i dla Filipa za umożliwienie ich przeczytania. I tu apel do obydwu panów: Opowieść z letniego wyjazdu do Iraku po takim rozbudzeniu apetytów po prostu musi się ukazać na 40 ton. Pozdrawiam.

  20. Aleksander pisze:

    Opowieść i przeżycia piękne ale brakuje happy end jak się spotkał z rodziną po tak długiej podróży i takich przeżyciach

  21. st1 pisze:

    Świetnie opisana historia , pozdrawiam

  22. Julian pisze:

    A ja nadal nie wiem co było transportowane do Iranu

  23. Sylwek pisze:

    Niesamowita historia, az szkoda ze sie skonczylo, bo co robic dalej :) Pozdrawiam pana Adama i wszystkich ktorzy przyczynili sie do publikacji tej fascynujacej opowiesci. W nastepnym tygodniu zaczynam swoja przygode z ciezarowkami i mam nadzieje ze bedzie rownie ciekawie, chodz to juz chyba nie te vzasy. pozdrawiam i czekam na dalsze opowiadania i na ksiazke ktora bardzo chetnie kupie.

  24. Daniel pisze:

    Panie Adamie, mam dbać o dietę, a jest godzina prawie 24, a ja wpierdzielam chleb ze smalcem, bo żeś mi Waszmość smaka zrobił 😉
    Świetnie się to czytało, przy okazji wróciły wspomnienia z wyjazdu w ’89 roku do Jugosławii, 8 lat wtedy miałem.
    Dużo zdrowia życzę i pozdrawiam Pana, oraz Pana kolegę – Władka.

  25. mikolaj558 pisze:

    Świetne wspomnienia. Dla Pana Adama pamiątka na całe życie, a i czytelnicy są zadowoleni. Mam nadzieję, że książkę uda się wydać, a na pewno ją kupię. Bardzo dobrze, że trafił się Panu taki kompan w podróży jak Władek, a że pięknie być nie mogło być to i musieliście się użerać z „krzykaczem”. Czekam na więcej „wspomnień”, mam nadzieję, że zostaną one tu opublikowane. Same opowieści były napisane bardzo dobrze. Przechodziły mnie dreszcze jak czytałem o zepsutym ogrzewaniu i radzeniu sobie w tak ciężkich warunkach. Pozdrowienia z podziękowaniami za teksty dla Pana Adama, Władka, Zygmunta i reszty kompanów z podróży.

    Szkoda tylko, że nie macie kontaktów z kolegami z trasy i nie miał Pan jak się dowiedzieć czy udało się szczęśliwie wrócić Zygmuntowi i krzykaczowi.

  26. Marek R pisze:

    Bardzo dziękuję Panie Adamie. Mistrzowskie zachowanie i mistrzowski opis trasy, życzę dużo zdrowia i pomyślności, z zapartym tchem czytałem kolejne odcinki, teraz z niecierpliwością oczekuję na następną relację, moim zdaniem ta relacja to gotowy materiał na scenariusz filmu drogi, jakże potrzebny w tym zblazowanym świecie gdzie tylko polowania na pokemonyy albo inne głupstwa, jakim aparatem i na jakim materiale fotograficznym robił Pan tak piękne zdjęcia, które oparły się próbie czasu? pozdrawiam Marek

  27. Alan pisze:

    Swietnie sie to czyta ! Oczywiscie z niecierpliwoscia czekam na kolejne wspomnienia Pana Adama ! :)

  28. Chaczkar pisze:

    Czy jest szansa na wspominane w zakończeniu relacje z innych wyjazdów? Wspomnienia świetne. Jeżeli uda się wydać jako książkę, będzie to jedna z lepszych książek 2017 roku. :)

    • Filip (autor 40ton.net) pisze:

      Przez przeciągające się prace nad książką wszystko się przesunęło – książka będzie na Wielkanoc, a wspomnienia z letniej trasy do Iraku ruszą wiosną 😉

  29. kierowca pisze:

    Dziekuje bardzo.Przeczytalem za jednym razem wszystko bo dopiero teraz na to trafilem.Pozdrawiam.Kierowca z gor.

Odpowiedz