banner2
Opublikowane 12 cze, 2016

Wspomnienia z trasy do Iranu w barwach PEKAES Warszawa – część 41

Marzenia się spełniają – Wspomnienia z pierwszej jazdy do Iranu

Część 41

10 luty, czwartek

Po porannej pobudce idziemy na śniadanie do węgierskiej restauracji. Zamówiliśmy jajecznicę na boczku i herbatę. Była godzina 9.00. Po śniadaniu wyszliśmy na parking i już nikogo z naszych kolegów nie było. Stały tylko nasze dwa Fiaty z przyczepami. My już się tak nie spieszymy, bo wiemy że dojedziemy dzisiaj do kraju. Pogoda jest ładna i świeci słońce, a niebo jest prawie bez chmur. Do Budapesztu jest niedaleko. Droga jest czyściutka i jest mały ruch samochodów ciężarowych. Jadąc tak tą drogą tak mi się przypomniało jak jechałem do Iranu przeszło miesiąc temu. Droga w ten czas była cała zaśnieżona i cała śliska. Ale było to 1 stycznia bieżącego roku. Jest to jednak spory okres czasu i pogoda się już bardzo zmieniła. Jadąc tak dobrą drogą wjeżdżamy do Budapesztu.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-1

Tutaj też nie ma dużego ruchu a ulice są bardzo czyste i budynki ładnie odnowione. Budapeszt jest naprawdę ładnym miastem. No i wjeżdżamy na naddunajski bulwar.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-2

Po lewej stronie spokojnie płynący Dunaj, a na nadbrzeżu stoją samochody osobowe, nasze małe Fiaty 126p, Trabanty, Skody, Żiguli, Łady i VW Garbusik. Piękna jest panorama Budapesztu. Jadąc dalej po lewej stronie, na dość dużym wzniesieniu stoi pomnik Gellerta.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-3 opowiadania ciezarowka do iranu 41-4

Przy nadbrzeżu stoją statki pasażerskie oczekujące na sezon turystyczny po pięknym modrym Dunaju. Jadąc dalej tym bulwarem, po prawej stronie, mijamy Parlament Węgierski. Piękna jest ta budowla. Budapeszt na również piękne mosty.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-5 opowiadania ciezarowka do iranu 41-6

Po wyjeździe z Budapesztu kierujemy się na przejście graniczne, które znajduje się w miejscowości Sahy. Na granicy nie ma samochodów ciężarowych. Stoi tylko jeden węgierski autobus.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-7Kontrola tutaj idzie bardzo sprawnie, załatwiamy to w 15-20 minut i już jesteśmy w Czechosłowacji. Tutaj również kontrola idzie szybko i sprawnie. Wjeżdżając do Czechosłowacji droga jest już węższa i bardziej kręta, inne też są domy stojące bardzo blisko drogi. Domy te są również mniejsze i niższe, przypominające góralski styl. Wjeżdżając do miasta Zwoleń, po prawej stronie jest ładny zabytkowy zamek.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-8 opowiadania ciezarowka do iranu 41-9

Jadąc dalej jedziemy przez tzw.: czeskie kopce. Są to małe górki i droga raz się pnie do góry, a raz zjeżdżamy w dół. Stoki tych gór są zalesione. Pięknie to wszystko wygląda.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-10opowiadania ciezarowka do iranu 41-11Czechosłowacja jest naprawdę piękna krajobrazowo, ale co najważniejsze to jest to, że jesteśmy coraz bliżej granicy polskiej. Teraz kierujemy się na Martin i Żylinę. Za Martinem wjeżdżamy w górki. Są to mniejsze podjazdy i zjazdy.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-12 opowiadania ciezarowka do iranu 41-13

Gdyby był tutaj śnieg to również byłby tu problem z podjazdem i zjazdem. Ale droga jest sucha i dobrze się jedzie. Widoki tych gór są piękne. No i tak zbliżamy się do granicy w Cieszynie. A na drogowskazie widnieje już napis Cesky Tesin. Więc do granicy polskiej już niedaleko.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-14

Po przejechaniu jeszcze kilkunastu kilometrów nareszcie wjeżdżamy na długo oczekiwaną naszą polską granicę w Cieszynie.

opowiadania ciezarowka do iranu 41-15

Odprawa u Czechów idzie bardzo ślamazarnie. Mają czas i nie mają ochoty do pracy. Postaliśmy tak prawie dwie godziny, natomiast po naszej polskiej stronie odpraw idzie bardzo sprawnie. Po półgodzinie wyjeżdżamy z granicy i bierzemy kierunek na Czechowice-Dziedzice. Po przyjeździe na bazę jest już godzina 21.00. Jest już ciemno. Po ustawieniu się na placu parkingowym idziemy z Władkiem na dyspozytornię, aby zgłosić swój powrót z Iranu. Tutaj już o nas wiedziano, kim jesteśmy i jaką mieliśmy drogę. To Jacek i Piotr zdali już relację z tej naszej jazdy. Po wpisaniu się w książkę idziemy do pokoju 2-osobowego aby się przespać. I wówczas Władek mówi: „Adam, ale w tej drodze to żeśmy przeszli chrzest bojowy. Naprawdę było to wszystko autentyczne i nie było to żadne aktorstwo. Ciekawy jestem kiedy ukaże się ten Twój pamiętnik? Daj znać.” Po wejściu do pokoju, otworzyliśmy butelkę naszej Wyborowej i tak po łyknięciu tego nasze zdrowego trunku położyliśmy się spać.

Dzisiaj przepracowałem 14 godzin i przejechałem 551 kilometrów.

Orientacyjna mapa dzisiejszej trasy:


Autorem tekstu jest Adam Frąckowiak, którego osobę przedstawiałem we wstępie dostępnym TUTAJ. Seria tekstów o transporcie do Iranu powstaje dzięki pomocy Niezależnego Forum Nowego Tomyśla i okolic.


Kolejny odcinek – TUTAJ

Poprzednie odcinki – TUTAJ


WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 2 komentarzy

  1. Robert pisze:

    Sahy nic sie nie zmieniły w zeszłym roku w pażdzierniku tamtędy jechałem z Budapesztu do Czechowic nawet odprawa była na bazie PEKAESU. Życzę autorowi dużo zdrowia aż łza sie kręci w oku jak sie to czyta i szkoda że juz koniec

Odpowiedz