baner665x124_3 665
Opublikowane 2 paź, 2017

Wideorejestratory w Niemczech jednak nielegalne – sąd z Monachium twierdzi inaczej niż sąd z Norymbergi

mercedes_atego_euro6_823_test_40ton_02

W nawiązaniu do tekstu:

Wideorejestratory nie naruszają prywatności i są dowodem w sprawie – tak stwierdził niemiecki sąd

Kiedy sąd z Norymbergi uznał stosowanie wideorejestratorów za dopuszczalne, wielu kierowców zawodowych nie kryło radości. Teraz jednak okazało się, że inny sąd ma na ten temat inne zdanie. I to w granicach jednego landu!

Jak podały dzisiaj niemieckie media, 52-letnia mieszkanka Monachium otrzymała 150 euro kary za naruszanie prywatności, właśnie poprzez stosowanie wideorejestratorów. Co więcej, sprawa ta miała miejsce w następnie zdarzenia, w którym samochód Niemki został uszkodzony. Wyglądało to bowiem następująco – mieszkanka Monachium zaparkowała swoje BMW na około trzy godziny, a przez cały ten czas wewnątrz pracowały dwie kamery, obserwujące sytuację przed i za samochodem. W pewnym momencie inne auto, manewrujące na parkingu, zahaczyło o BMW, uszkadzając nadwozie. Kiedy więc kobieta wróciła do samochodu i zobaczyła straty, od razu powiadomiła policję.

52-latka pokazała policjantom nagranie z kamery, co miało ułatwić znalezienie winnego. Zamiast tego policjanci zwrócili się jednak przeciwko niej, stwierdzając, że kobieta naruszyła prywatność przypadkowo nagranych osób. I tak sprawa trafiła do sądu, który stwierdził co następuje: „Nie może być tak, że każdy z 80 milionów Niemców będzie chodził z kamerą i nagrywał każdą sytuację, bo może dojdzie akurat do wykroczenia”. Dlatego też kobieta otrzymała grzywnę.

Maksymalna kara za stosowanie wideorejestratora to abstrakcyjne 300 tys. euro. Sąd zwrócił jednak uwagę, że kobieta zarabia około 1500 euro netto miesięcznie, a ponadto jej samochód został uszkodzony. Dlatego też karę obniżono do 150 euro.

A jak ma się to do wcześniejszego wyroku z Norymbergi, gdzie sąd uznał nagranie z wideorejestratora za dowód? Jak podkreślałem wówczas w komentarzu, niemieckie prawo nie ma charakteru precedensowego, więc jeden wyrok nie czyni od razu reguły. Jeśli zaś połączymy to ze sprawą opisaną powyżej, można stwierdzić tylko jedno – w kwestii wideorejestratorów, wszystko zależy od policjantów oraz sędziego, na których trafimy.

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 16 komentarzy

  1. marcin pisze:

    Błąd w tytule – chyba zjadło słowo.

    „Wideorejestratory w jednak nielegalne”

  2. Inkoguto pisze:

    Skoro to niby naruszenie prywatnosci przypadkowo nagranych osob, to jak rozumiec bycie obserwowanym u wroga poprzez kamery monitoringu czy to na firmie, czy miescie? Kamery niby monitoruja bezpieczenstwo mienia. Samochod tez jest mieniem tyle ze ruchomym, i nie mozna juz monitorowac jego bezpieczenstwa? Czy moze bedzie sie krytym, jesli bedzie posiadalo sie stosowna naklejke na aucie informujaca, ze pojazd jest monitorowany??

    • Marek pisze:

      Jak dojdzie do poważnych wykroczeń i Ciebie skażą niewinnie a kiedy Ty pokażesz im film to też Ci kare pieniężną dadzą. Z tą ochroną danych osobowych jest chora sytuacja. Powinni wyłączać ten artykuł w celu udowodnienia kto zawinił, babka nie upubliczniała materiału w internecie a miała go do celów prywatnych więc dlaczego dostała kare. Pewnie sprawca ucieszony bo żadnej kary nie dostał. Chore prawo. Jestem ciekaw co by ten sędzia zrobił jak by jemu auto rozwalili.

      Jak oni tak to ludzie powinni robić bojkot o monitoring w miastach, to jest też naruszenie mojej prywatności.

  3. Tomek pisze:

    A czy jak mnie okradną to złodziej dostanie odszkodowanie za to, że go nagrałem?

  4. Dawid pisze:

    No i dobrze, Niemcy też mają burdel w sądownictwie. Może dlatego tak bardzo bronią „naszej kasty”.

  5. Nomis pisze:

    Niemiecka doktryna prawna jest jasna i oczywista! Państwo ma prawo nagrywać co robi obywatel ale obywatel nie ma prawa nagrywać co dzieje się w Państwie !!
    Reasumując ostatnie wydarzenia w Hiszpanii – UE wie co najlepsze dla jego mieszkańca !
    Nie neguję jedności Hiszpanii , wyroku TK i SN na temat ważności referendum ale takie potraktowanie siłowe obywateli własnego kraju ( bicie nie stawiających oporu ludzi, starców, dzieci, strażaków …) przy aprobacie Komisji i Parlamentu UE „otwiera puszkę pandory” w Europie. Czym różni się wczorajsze referendum w Katalonii „rozbite” przez Policję Andalonii od Referendum na Krymie przeprowadzonego przez Rosję ???
    Jeżeli działania Hiszpańskiego rządu są zgodne z Europejskimi zasadami to co może zrobić PIS* z oponentami ? (PIS* – jako Partia dziś Rządząca w Polsce; za chwilę może być PO, SLD, PSL,XYZ…-czy reakcja PE I UE będzie identyczna ?)

    Więc nie dziwi mnie wyrok Niemieckiego Sądu jako „błogosławionego przedstawiciela” wartości obowiązujących w UE. IV Rzesza reaktywacja ??

  6. Arek pisze:

    Niemcy to dziki kraj i dzikie ma obyczaje…

  7. mg pisze:

    cała EUropa zaczyna być trzymana za mordę. cenzura na każdym kroku. prewencyjnie trzeba wprowadzać takie kroki, bo co by było gdyby ta pani nagrała imigranta gwałcącego dziecko i wrzuciła to na youtube? zatem trzeba zakaz kamerowania. takie obostrzenia wprowadza się po cichu u nas…
    smutne jest to, że niemiecki naród dał się tak steroryzować „poprawności politycznej”…

  8. David pisze:

    Idąc tym tropem, kamery przemysłowe też są nielegalne? Nagrywają przypadkowych ludzi bez ich zgody i wiedzy.

  9. matrix02 pisze:

    Stop donosicielom i samozwańczym ORMO-wcom

  10. Semy pisze:

    Abstrahując od sytuacji, to jakim sposobem ten sam czyn może być uznany przez jeden sąd za złamanie prawa, podczas gdy inny sąd stwierdzi że jednak wszystko jest zgodnie z prawem. To jest jakiś absurd i nonsens. Pieprzony paragraf 22 Hellera z naszej rzeczywistości się robi.

  11. dark pisze:

    Słuchajcie, niedawno zostałem ukarany grzywną przez sąd rejonowy za to, że z premedytacją nie odbierałem korespondencji od organu administracji. Z tym, że nie była to korespondencja skierowana de facto do mnie i w ogóle nie powinna być kierowana na mój adres. Ale sąd nie wziął tego pod uwagę i ukarał mnie (!!!). Oczywiście złożyłem apelacje. Znam z autopsji tuzin wyroków oderwanych od rzeczywistości, jakby orzekała osoba nie rozumiejąca języka polskiego albo niepełnosprawna umysłowo. Nie ma co w ogóle rozwodzić się nad jakimś wyrokiem wioskowego sędziego, gdyż taki wyrok nie stanowi wykładni prawa w danym kraju. Widocznie takie „babole” sądowe zdarzają się codziennie w każdym kraju Unii.

Odpowiedz