banner2
Opublikowane 3 sty, 2017

Volvo FH16 750 po 100 tys. kilometrów – ile to pali, co sądzi o tym właściciel i jak wygląda eksploatacja?

volvo_fh16_750_anpod_14

Zdjęcie z tekstu Volvo FH16 750 zachwycające zarówno dynamiką, jak i wnętrzem.

Volvo FH16 750 to oficjalnie najmocniejsza szosowa ciężarówka jaka jest na świecie seryjnie wytwarzana. Widząc więc ten pojazd na drodze od razu pojawiają się trzy pytania – jak zachowuje się taki pojazd na wzniesieniach, jak prezentuje się on od strony zużycia paliwa, a także czy tak duży silnik ma w ogóle sens w parze z typową firanką.

Na wszystkie te pytania odpowie nam teraz Michał Podpirko z firmy Anpod, z Jonkowa koło Olsztyna, eksploatującej między innymi Volvem FH16 750 Euro 6. Udało mi się namówić Michała na podzielenie pewnymi spostrzeżeniami, jako że jego ciężarówce stuknęło właśnie 100 tys. kilometrów. Większość tej odległości została przejechana w górzystych rejonach Francji oraz Niemiec, z czego część Michał pokonał osobiście, zastępując kierowcę w czasie urlopów. No to oddaję głos właścicielowi 😉

Czy to ma sens?

Kupując FH16 750 na pewno warto wykupić kontrakt serwisowy nie tylko na obsługę olejową, ale także na inne elementy eksploatacyjne. Mamy tutaj trzy filtry oleju, do układu wchodzi 45 litrów oleju silnikowego, są dwie turbosprężarki, większe hamulce i co za tym idzie grubsze tarcze i klocki, hamulec silnikowy o większej mocy oraz konieczność regulacji zaworów co 100 tys. kilometrów. Dla porównania w zwykłej 500-tki mamy dwa filtry oleju, do układu wystarczy 36 litrów oleju, jest jedno turbo, hamulce są dużo tańsze w obsłudze, a regulacja zaworów jest najpierw przy 250 tys. km, a potem dopiero przy 500. To tylko niektóre z różnic.

Oczywiście koszt zakupu jest porównywalnie wyższy niż w przypadku na przykład FH 500. Dlatego istotne jest zadanie sobie pytania – czy liczą się dla nas tylko pieniądze, czy też frajda i zamiłowanie do tego co robimy. Jeśli wyłącznie to pierwsze, to od razu zapominamy o tego typu aucie.

W naszym przypadku zakup 750 można jeszcze w miarę logicznie wytłumaczyć. Często jeździmy przez górzysty teren i tam to ma tam sens. Na stałej trasie około 1670 kilometrów, z czego prawie połowa to teren typowo górzysty, a ładunek waży 24 tony, 750 potrafi pokonać wyrobić się w około 20 godzin. Dla porównania, nasze firmowe FH500 na tym samym dystansie potrzebuje około 24 godzin. Oczywiście mówimy tutaj o wyliczeniach uśrednionych, liczonych przy braku korków. Z drugiej strony, w naszym przypadku dojeżdżając do granicy polsko-niemieckiej FH16 750 potrafi spalić nawet 7 litrów więcej niż FH500. Nawet jeżdżąc na pusto nie ma szans na osiągniecie wyniku 25 l/100 km. Życiowe spalanie oscyluje na poziomie 32,2 l/100km, zaś w przypadku AdBlue jest to 2,6 l/100km. Ponadto na mniej górzystym terenie nie wykorzystamy tej mocy w nawet najmniejszym stopniu. Trzeba sobie uświadomić, że moc jest tutaj o jakieś 40 proc. większa niż w zwykłych ciągnikach.

Co w aucie było robione?

Z racji docierania się motoru o dużej pojemności dotychczas byłem zmuszony uzupełnić około 9 litrów oleju silnikowego. Usterki które wystąpiły w tym aucie są znikome. Po pierwszych 5 tys. kilometrów awarii uległo sterowanie elektroniką silnika i auto było słabsze. Szybko jednak naprawiono tą usterkę. Po 20 tys. kilometrów konieczna była pierwsza dolewka oleju w ilości 2 litrów. Po 35 tys. pękła opaska, która trzyma pokrywę osłony filtra powietrza. Stwierdziłem też problemy z wyświetlaczem od radia oraz tunerem FM. Nastąpiła wymiana tych elementów. Po 60 tys. kolejna dolewka – 4 litry oleju, natomiast po 70 tysięcy awarii uległ prawy amortyzator niezależnego przedniego zawieszenia. Czas oczekiwania był bardzo długi, wynosząc 5 dni roboczych. Dla porównania, amortyzator do FH z 13-litrowym silnikiem, mający nieco inną charakterystykę, dostępny jest od ręki. Po 85 tys. km kolejna dolewka 3 litrów oleju, a także awaria pokrętła odpowiedzialnego za regulowanie ilości światła w kabinie. Po 90 tys. nastąpiło przetarcie pasa bezpieczeństwa kierowcy. Po 92 tysiące przyszedł czas na regulację zbieżności obu osi. Po 103 tys. nastąpiła wymiana oleju silnikowego wraz z wszystkimi filtrami oraz regulacja zaworów.

A co ze wzniesieniami? Nawet z pełnym ładunkiem jedzie się tak:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 24 komentarzy

  1. jj pisze:

    Widać że auto pięknie radzi sobie ze wzniesieniami, średnie spalanie rzędu 32-33 litry to wcale nie żaden dramat, za to z tego co napisano w artykule – flagowy model Volvo Trucks wydaje się być pojazdem dość mocno awaryjnym.

  2. Ziomal pisze:

    To volvo to jakiś klamot. Ja jeżdżę scania r450 i jeżdżę tylko Olsztyn- Bordo-Olsztyn. Przebieg 130 tys . Spalanie za cały przebieg 26.4l/100 km. Do Francji z ładunkiem 24t z powrotem różnie. Zakup auta i podróż w scani to piękno jazdy

  3. Wojt86 pisze:

    Pomykam mankiem 440 e6, 180tys km i jak narazie bez najmniejszych awarii się obyło! Więc to volvo to jakiś absurd

  4. KW pisze:

    Co mnie zaskoczyło:
    -brak hydraulicznej regulacji luzu zaworowego. Takie rzeczy(a właściwie ich brak) tylko w Volvo? Jak to wygląda w scanii v8 czy najmocniejszym actrosie?
    -ilość niedoróbek jakościowych i awarii elektroniki. A przecież volvo są uznawane za top class?
    -ilość zmian w stosunku do fh 13-litrowego.

  5. iziu3 pisze:

    Ziomal. Jakie góry masz w kierunku Bordeaux? Pagórki owszem ale góry?

  6. Domnvoto007 pisze:

    Heh, spalanie oleju jak w dafie , moja Magnumka przy milionie 200tys km przebiegu potrzebueje maksymalnie 4l dolewki na 100tys

  7. Znf pisze:

    Taki się model trafił. Znam kierowcę co nie narzeka, a jest wręcz zachwycony

  8. Green Flag pisze:

    Zamówiłem FH500 na przełomie 2014/2015 w ilości 12 sztuk. Volvo dostarczyło 11 + 1 w skrzyni i-shift, reszta z „automatem” z przyciskami – zapewne wiecie o co chodzi. We wszystkich przez pierwsze miesiące zdarzały się mniejsze lub większe awarie, np. podświetlanie deski rozdzielczej nie działało, sterowanie silnikiem, regulacja oświetlenia w kabinie, z trzy razy poziomowanie ciągnika padło – mam low decki. Pomijam standard w nowych „wołowinach” szybko rozładowujące się akumulatory, wodę dostającą się przez nieszczelne uszczelki drzwi a w jednym przypadku również szyberdachu itd.
    Na pewno w porównaniu do FH13 to już nie ta jakość.

  9. Dziekan pisze:

    Fh500 2015r.stała linia po kraju. Ładunki do 10 ton. Przebieg 163482 spalanie 23-26l ad blue 2.3L. jak na razie bez problemu pomyka. Nawet akumulatory które często chłopaka stwarzają problemy mi jakoś wytrzymują. Auto było kupione w salonie w Belgii. Może do polskich salonów gorsze trafiają. Pozdrawiam kolegów za kółkiem.

  10. Kamil pisze:

    Widzę że jak zawsze zazdrość bierze górę panowie…
    Chciałbym choć raz pojechać w trasę takim autem, z czystej ciekawości jak to wszystko pracuje. Na razie fh500 na otarcie łez wystarcza:-D
    Pozdrawiam

    • Łukasz pisze:

      Kolego, to nie jest zazdrosc a racjonalne podejscie do sprawy. Gdybym mial prawo jazdy i byl kierowca tez bardzo chetnie bym jezdzil takim sprzetem o mocy 750KM i takim standardzie auta w srodku! pozdrawiam

  11. Tołdi pisze:

    Mała uwaga: zużycie AdBlue podaje się procentowo w przeliczeniu na litry zużytego paliwa a nie przejechanych kilometrów!!! Dla niekumatych napiszę najprościej jak się da: ile spalin, tyle AdBlue.

  12. Przemek pisze:

    Jeździłem scanią r490 i paliła więcej od tego volvo 😛 a na górkach wymiękała niestety.
    Gdzieś już widziałem chyba filmiki z tego auta.

  13. Łukasz pisze:

    Niby byly robione rzeczy drobne i mniej istotne jednak dosc sporo jak na ciezarowke nowa i za takie pieniadze…

    3 lata temu kupilem scanie G440 jeszcze z gwarancja producenta, w momencie zakupu miala przejechane 301tys km. Dzisiaj ma przejechane 660tys km. Co bylo robione przez ten czas?

    – turbina na gwarancji
    – klapka od EGR na gwarancji
    – pompka podnoszenia kabiny + silownik podnoszenia kabiny (silownik niesamowicie trudno dostepny nawet w serwisie, sprowadzany z serwisu oddalonego o jakies 550km)
    – klocki hamulcowe to wiadomo
    – dolewki oleju roznie, zalezy od kierowcy 😉
    – docisk sprzegla (tarcza w idealnym stanie)
    – synchronizatory w skrzyni na niegu bodajze 3 i 5
    – zarowki do jazdy dziennej bardzo czesto sie przepalaly, w momencie gdy za stery siadl inny kierowca zarowki przestaly sie przepalac 😉

    Tak wiec FH750 bezawaryjnoscia nie powala, pozdrawiam

  14. Marecki pisze:

    Tak lecicie po awaryjności tego modelu a można wywnioskować, że auto jedynie kiedy stało to w oczekiwaniu na element przedniego zawieszenia. Reszta to raczej detale, które nie przesądzają o wzmożonej awaryjności. Dziwią mnie jedynie takie dolewki oleju. Sam miałem od nowości FH460 i FH500 i przy 100 tys km dolewałem może ok 1,5 litra oleju. Wysokim zużyciem obarczałbym coś z układem korbowym a dokładniej pierścieniami na tłokach. Jest to nowe auta i dolewki mogą się zdarzyć a jak po dotarciu motoru, nadal poziom konsumpcji się nie zmniejszy ja bym odwiedził serwis ze sporą reklamacją.

  15. andrzej pisze:

    Wedlug mnie to dosc sporo awarii jak na auto z przebiegiem 100 tys km, sam jezdze na codzien Renault gama T i przy przebiegu zblizajacym sie do 120 tys km dolane bylo 6 litrow oleju i raz wyskoczyl blad: „nadmierne zuzycie adblue” ktory rownie szybko zniknal jak sie pojawil. Jedynie co to w dzisiejszych czasach wydaje sie jakby awaryjnosc auta byla zalezna od szczescia/pecha a nie od marki pojazdu czy tez jakosci wykonania.

  16. qwert pisze:

    Na tych filmikach napewno cały zestaw nie waży 40ton. Mamy VOLVO FH12 I generacji, 460koni i zrobiona mapa na 540koni. Ciąga patelnie więc zawsze cały zestaw 40ton, kiedyś spotkał się na drodze z FH16 750 (tandem z materiałami budowlanymi,również 40ton całość) i pod górkę żerkowską w Zawierciu odszedł mu tylko ze 100metry więc nie widać w rzeczywistości takiej różnicy jak na papierze :)

    • Filip (autor 40ton.net) pisze:

      Wiele zależy od trybu pracy skrzyni biegów. Jadąc w opcji ekonomicznej faktycznie ciężarówka jakoś strasznie nie zachwyca. To samo jest ze Scanią S730. Kiedy jednak przejdziemy w tryb normalny, tudzież power, zaczynają się dziać cuda.

  17. qwert pisze:

    Kierowca mówił że ciśnie do oporu ale jaki tryb miał to niewiem :)

  18. Wojt86 pisze:

    Jedno jest pewne. Jest to e6, więc zmulony wóz,dobrze utrzymana euro 3-ka o mocy w okolicach 560/580 może się do tego przestawić

  19. Tk pisze:

    Ja latalem ostatni milion Magnum DXI,tylko dlatego, ze to bylo Volvo zabudowane przez Renault. Ostatnie 2,5roku zawsze wazylem do 41t i jak wyprzedzalem na gorkach nowe ciezarowki, to z ciekawości na radiu sie pytalem ile czasu ten kierowca jezdzi, bo myślałem, że to jakis swierzak jedzie. Tyle awarii, to nie mialem przez 1mln80tys.km.Siadlo mi raz lozysko w skrzyni i zawor regulujacy zawieszenie kabiny. Reszte, co robilem, to wszystko obsluga. Teraz jezdze duzo po gorach i mam Scanie 410 koni. Awaryjna, jak to Volvo 750. Cztery razy robiona asymetria kol i nadal ciagnie na prawo, a w Magnumce nigdy nie cielo opon i to auto ma teraz 1,5mln i nie ma z tym problemu. Jedyne co mnie zaskoczyło, to, ze 410 koni i daje rade na rowni z innymi na drodze. Nie ma zadnego dyskomfortu, jezeli chodzi o moc. Mam ten pakiet osczednosci paliwa i chyba wiem, dlaczego ta Scania malo pali. Mialem opony Michelin Energy i właśnie zmienilem na Michelin Multiway 3D.Nawet na pusto mi pali 3-4litry wiecej. Dopiero przejechalem 7000km ale innej przyczyny nie ma.

  20. Józek pisze:

    Z tym przetarciem się pasów bezpieczeństwa to żart ?

  21. lukasz pisze:

    Co można kupić za ludzką krzywdę … na szczęście nikt już nie chcę podejmować z tą firmą współpracy.

Odpowiedz