baner665x124_3 665
Opublikowane 17 paź, 2017

Jak uświadomić dzieciom, że z kabiny ciężarówki niewiele widać – przykład lokalnej, prywatnej inicjatywy

widocznosc_z_ciezarowek_dzieci_1

Nawet najlepsze systemy bezpieczeństwa nie pomogą, kiedy zabraknie myślenia. Trudno natomiast o odpowiednie myślenie, kiedy nie jest się nawet świadomym czyhających zagrożeń. Dlatego też tak ważne jest uświadamianie społeczeństwa o ostrożności, którą należy zachować w otoczeniu samochodów ciężarowych. Problem jednak w tym, że w Polsce naprawdę niewiele się w tej sprawie robi. Media niezwiązane z transportem praktycznie nie poruszają tego typu problematyki, a o jakimś ogólnokrajowym projekcie, przygotowanym przez rząd, można tylko pomarzyć. Jedyne więc, co można zrobić, to wziąć sprawy w swoje ręce…

Okazuje się, że uświadamianie społeczeństwa możliwe jest także bez ministerialnego wsparcia, filmików za dziesiątki tysięcy złotych oraz udziału celebrytów. Społeczeństwo można bowiem uświadamiać na skalę lokalną, robiąc to na przykład przy współpracy ze szkołą podstawową. Dokładnie tak, jak zrobił to ostatnio Przemysław Stępniak oraz Filip Szóstak, w formie prezentacji dla Szkoły Podstawowej nr 5 w Poznaniu.

widocznosc_z_ciezarowek_dzieci_3

Założenie wydarzenia było bardzo proste – uświadomić dzieciom, że kierowca ciężarówki ma ograniczoną widoczność. W tym celu przed ciągnikiem siodłowym zaparkował radiowóz Straży Miejskiej, wyposażony w belkę z dachowym oświetleniem. Dzieci miały zaś okazję zasiąść za kierownicą ciężarówki, aby przekonać się, że radiowozu zupełnie stamtąd nie widać. Następnie dzieci stojące w odległości około 2,5 metra od ciężarówki proszono o uniesienie ręki. Miało to im pokazać, że w tej sytuacji kierowca zobaczy wyłącznie rękę. Lekcja dla dzieci była zaś następująca – przechodząc przed stojącą ciężarówką, nawet w odległości 2-3 metrów, warto unieść rękę do góry i zasygnalizować kierowcy swoją obecność.

Były także rzeczy działające na wyobraźnię w sposób bardziej bezpośredni. Na czas akcji wypożyczono „sen gogle”, czyli okulary imitujące spojrzenie przemęczonego kierowcy. W formie zabawy, dzieci miały za zadanie przebiec w tych okularach slalom wokół słupków. Było oczywiście sporo śmiechu, ale miejmy nadzieję, że pozostanie z tego także istotna lekcja. Ponadto na miejscu pojawiły się autobusy turystyczne, wyposażone w pasy bezpieczeństwa. Tutaj dzieciom wyjaśniano, że należy te pasy bezwzględnie zapinać, a ewentualne następstwa ich niezapięcia zaprezentowano na filmie. Ten ostatni był częścią multimedialnej prezentacji, przedstawiającej najważniejsze zagadnienia w kwestii bezpieczeństwa.

widocznosc_z_ciezarowek_dzieci_2

O wszystkim można by opowiadać jeszcze długo. Zamiast tego przejdę jednak do wyjaśnienia, w jaki sposób zostało to wszystko zorganizowane. W końcu może być to dobry wzór do naśladowania. A sprawa wyglądała dosyć prosto – po uzyskaniu zgody od szkoły oraz wyznaczeniu terminu wydarzenia, Przemek oraz Filip zebrali pod placówką dwie ciężarówki i dwa autobusy, ze swoich firm Autokar4u, Mivi-Trans oraz szkoły jazdy Formuła L. Przemek przygotował także prezentację multimedialną, korzystając ze swojego doświadczenia jako instruktor zawodowej nauki jazdy. Ponadto o patronat nad wszystkim poproszono Straż Miejską w Poznaniu, która zazwyczaj chętnie uczestniczy w tego typu przedsięwzięciach. PZM użyczył natomiast wspomniane gogle.

Oby więcej takich akcji!

widocznosc_z_ciezarowek_dzieci_4

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 5 komentarzy

  1. 1234 pisze:

    Na kursach nauki jazdy już dla podstawowych kategorii powinny być pokazywane filmy wypadków i ofiar. Chociaż w ten sposób nastąpiłaby szansa na pobudzenie myślenia.
    O obowiązkowych godzinach pracy przy pomocy dla osób poszkodowanych w wypadkach nawet nie ma co marzyć. Tylko wtedy młodzi w realu mogą zacząć budzić swoje rozumki uśpione plejstejszynami i wieloma levelami.
    W realu jest tylko jeden …level !

    • pete379 pisze:

      Na kursie na kategorie B miałem jedne zajęcia poświęcone wypadkom i ich skutkom. Nic tak nie wpływa na rozum jak widok mózgu rozbryznietego na białych drzwiach naczepy…

    • sławek pisze:

      Jak kiedyś robiłem kat B to właściciel szkoły jazdy prowadził zajęcia i pokazywał nam zdjęcia po wypadkach, jakieś zwłoki na pół przecięte itd. I powiem Ci że dawało to do myślenia duuużo.

  2. Kiedyś widziałem film instruktażowy dla dzieci w Norwegii. Chodziło miedzy innymi o oto że dzieci machaly do kierowcy, który je przepuszczal na przejściu dla pieszych. Jeżeli kierowca odmachal wtedy miały pewność że mogą bezpiecznie przejść. Dzieci miały wtedy pewność że kierowca je widzi

Odpowiedz