baner665x124_3 665
Opublikowane 24 cze, 2017

Śremski zjazd byłych pracowników firmy PEKAES, czyli niesamowite historie i spotkania przy ciężarówkach

SONY DSC

Ponad 140 osób stawiło się na wczorajszym zjeździe byłych pracowników firmy PEKAES, pod Śremem w woj. wielkopolskim. W większości były to osoby związane właśnie z bazą Śrem, choć nie brakowało też przedstawicieli innych oddziałów, na czele ze sporą reprezentacją ze Słubic.

Wśród zebranych znakomitą część stanowili oczywiście kierowcy. Swoją drogą wystarczyła chwila słuchania ich rozmów, aby zdać sobie sprawę, że są to osoby o często niesamowitym doświadczeniu, mogące służyć za prawdziwe kopalnie wiedzy. Nieczęsto spotyka się przecież kierowców, którzy nawet po latach są w stanie z pamięci opisać trasę z Mosulu do Bagdadu, czyniąc sobie przy obiedzie anegdotki o irańskim ruchu drogowym, czy też wspominają przejechanie bez zdejmowania (austriackich) łańcuchów ponad tysiąca kilometrów. Nie można jednak zapominać także o pracownikach, a zwłaszcza pracownicach biurowych. Na miejscu była więc obecna cała grupa między innymi księgowych i kadrowych, podobnie jak przez laty zawsze otoczonych całą grupą kolegów z bazy.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Cały zjazd odbył się w restauracji „Przystań”, ulokowanej w malutkiej miejscowości Borgowo. Nie trzeba było natomiast wchodzić do środka, aby zdać sobie sprawę, że wewnątrz bawią się byli pracownicy PEKAES-u. Przed wejściem stały bowiem zestawy emblematów zdjętych z dawnych ciężarówek – tak zwanej „zemsty Hitlera”, czyli Mercedesa NG 1936, a także z nowszego Iveco TurboStar 190-33. Na parkingu natomiast ustawiły się cztery ciężarówki, na widok których wielu przejeżdżając kierowców ciężarówek nie stroniło od sygnałów pneumatycznych. Pierwszy z pojazdów to nowe Iveco Stralis 480 XP, użyczone przez firmę transportową Leszek Kabulak Sped-Service. Samochód ten miał spore znaczenie symboliczne, jako że zajezdnia Śrem korzystała właśnie z Fiatów, a następnie Iveco. Na miejscu nie brakowało więc emerytowanych kierowców, którzy chcieli sprawdzić jak w wygląda następca ich wiernego TurboStara.

Jeszcze ciekawiej było obok, gdzie zaparkowało odrestaurowane Volvo F88 z 1977 roku. Co prawda nie był to pojazd wywodzący się z PEKAES-u, jako że firma ta kupowała mocniejsze ciągniki F89. Co jednak najważniejsze – miejsce pracy wyglądało tutaj niemal identycznie jak w żółto-czerwonych ciągnikach kursujących po całej Europie oraz Bliskim Wschodzie. Wielu kierowców wsiadało więc do środka z ogromnym sentymentem, zadając sobie przy okazji następujące pytanie – jak my się w tej kabinie byliśmy w stanie pomieścić?! Poza tym na miejscu było też nowe Volvo – egzemplarz modelu FH w bogatej wersji „Volvo Ocean Race”, z dwusprzęgłową przekładnią I-Shift, użyczony przez firmę Kruk Transport. Ostatnia ciężarówka to natomiast Volvo FH460 z firmy Solidaris, którym przyjechał człowiek wielu z Was bardzo dobrze znany. Pamiętacie „Władka z Kędzierzyna”, serdecznego kolegę pana Adama Frąckowiaka, który odegrał niemałą rolę w serii Wspomnienia z trasy do Iranu w barwach PEKAES Warszawa? To właśnie ten pan Władysław Sawicki nadal pracuje w Solidarisie (choć już nie jako regularny kierowca) i zabrał na imprezę jedną z firmowych ciężarówek.

zjazd_pracownikow_pekaes_2017_14 SONY DSC

Skoro już o panu Adamie Frąckowiaku mowa, to trzeba też wspomnieć o jego książce. Spotkanie pod Śremem było okazją do przekazania byłym pracownikom firmy pierwszych egzemplarzy książki „Tirem do Iranu”. Dzieło to wzbudzało oczywiście ogromne zainteresowanie i nie brakowało na przykład wywiadu z panem Adamem dla lokalnej telewizji. Jeśli natomiast o zamawianie tej książki, to już jutro pan Adam poda mi wszystkie namiary i w poniedziałek oficjalna informacja o drogach sprzedaży będzie dostępna na stronie. Oczywiście mowa tutaj o sprzedaży typowo wysyłkowej, realizowanej przez internet. Zapowiada cena to natomiast 35 złotych, co jak na 230 stron pełne kolorowych zdjęć wydaje się wprost okazją.

A kiedy wszystkie wywiady i sesje fotograficzne się skończyły, przyszedł czas oczywiście czas na tańce, wspomnienia przy suto zastawionym stole i po prostu świętowanie spotkania po latach 😉

Poniżej: Krzysztof Walewski, jeden z koordynatorów imprezy. Zwróćcie uwagę na mundur typowy dla kierowców PEKAES-u, który oprócz pana Krzysztofa ubrało także jeszcze kilku gości. Trzeba zaznaczyć, że taki stój kierowcy powinni byli mieć na sobie w każdej trasie, choć oczywiście czasami traktowano to z przymrużeniem oka. Warto też wspomnieć, że jeden z byłych pracowników przyjechał na miejsce w typowo arabskiej szacie. Koledzy z trasy przywitali go zaś… po arabsku. W końcu większość z nich musiała kilkadziesiąt lat temu znać w tym języku wszystkie podstawowe zwroty.

SONY DSCSONY DSC

Poniżej: Zenon Borowski za kierownicą Volva F88. Pan Zenon zaczął pracę w barwach PEKAES-u w 1974 roku, przez lata kursując między innymi z Wielkiej Brytanii do Kuwejtu i jeżdżąc aż trzema egzemplarzami podobnego modelu F89. Przy okazji pan Zenon jest też kierowcą o wyjątkowo ciekawej historii. To właśnie on przywiózł srebro z międzynarodowego konkursu kierowców marki Iveco opisywanego tutaj. Również pan Zenon był kierowcą ciężarówki, która w 1987 roku przewiozła do Polski Papamobile Jana Pawła II. Przy okazji miał on więc okazję poznać papieża i z nim porozmawiać, a wspomnienia z tamtych wydarzeń już wkrótce opiszę w osobnym artykule. Nie zabraknie też zdjęć, których pan Zenon pokazał mi cały album.

zjazd_pracownikow_pekaes_2017_13 zjazd_pracownikow_pekaes_2017_15Kilka dodatkowych zdjęć z imprezy:

zjazd_pracownikow_pekaes_2017_17 SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 20 komentarzy

  1. Cz@rek pisze:

    Pogratulować i 100 latek na emeryturze. Obecnie dzisiejsi młodzi kierowcy, raczej takich emerytur jak Ci panowie mieć nie będą.

  2. smunco pisze:

    Taki wielki zjazd PKSu i zaledwie 3 ciężarówki??? Bardzo słabiutko…

  3. Szwagier pisze:

    Szacun dla Chłopaków

  4. kier pisze:

    Ludzie w wieku powyżej 70 – ciu lat a zobaczcie jak się trzymają. Dzisiaj 50 lat i wygląda zmarnowany jak kon po Westernie.

  5. Teraz pozostaje tylko życzyć przede wszystkim dużo zdrowia :)

  6. matrix02 pisze:

    Bo mieli mniej stresującą prace czysty zarobek coś ze szmuglu (w kraju wszystkiego brakowało)
    szacunek przełożonych a nie wieczne dociskanie wiecznie niedorobionego szefa zawsze mało kasy

  7. J@ck40 pisze:

    Podziw i szacunek dla takich kierowcow

  8. lis pisze:

    Panie Krzysiu mundurek juz lekko przyciasnawy ! Mimo to pelen szacun dla żółtych braci. Zaczynalem w 95 roku i wiem jaka była niechęć siana wobec was. Pizdro dla was wszystkich zdrówka i oby wam starczalo tej wypracowanej emerki. Pelen szacun.

  9. maras pisze:

    Pamiętam bar w Miedzichowie i masę pamiątek chłopaków z pks. Dzis juz go nie ma ale pamiątki ktos pewno trzyma na strychu
    …….

    • To nie był bar, tylko restauracja. Kiedyś omawialiśmy menu z Miedzichowa z uzbeckim kierychą w Moskwie. Tamtejsze obiady znane były wielu kierowcom od Moskwy do Glasgow. A niekiedy i Bułgarom :)

  10. Mariusz pisze:

    Pozdrowienia dla całej ekipy. W 2011 jak zaczynałem karierę szoferską, szkolił mnie na podwójnej obsadzie były kierowca Pekaes. Do dziś miło wspominam te kilka tygodni. Pozdrawiam, Mariusz Słupsk

    • Mariusz pisze:

      P.S. książkę kupię od razu po podaniu szczegółów zamówienia w poniedziałek, mimo że wszystkie odcinki trasy do Iranu przeczytałem w jeden weekend

  11. Użytkownik* pisze:

    Adam Frąckowiak – serdecznie pozdrawiam ,miło Cię zobaczyć po 35 latach .

  12. seba8103 pisze:

    Szacun dla żółtków

  13. seba8103 pisze:

    Do smunco to nie był zlot ciężarowek tylko zjazd pracowników pekaesu stąd pewnie tyko trzy ciężarówki

  14. To jest jakaś magia z tymi Żółtkami. Drugiej takiej rodziny trudno znaleźć… W latach 80 była to fascynująca przygoda. Pamiętam, jak śniadanie jadłem w Mińsku Białoruskim a wieczorem obiad w Mińsku Mazowieckim. Jadąc z truskawkami do francuskiego Biars sur Cere, chciałem zaoszczędzić paliwo i drogę i pojechałem przez góry, który wydawały się niewielkie. W efekcie mało nie popaliłem kół i zrobiłem prawie 100 l. przepału. Kiedy wpływałem do Zeebrugge, okazało się, że właśnie skończyło się paliwo w baku. Na szczęście było go trochę w zbiorniku na webasto. Pobiłem wtedy rekord w podnoszeniu kabiny i pompowaniu paliwa. Zdążyłem przed podniesieniem włazu. Zawsze pragnąłem aby woda pod naczepą była ciepła. I kiedyś tak się stało. W Teheranie przy ponad 40 stopniach odkręciłem kurek – była gorąca. Ale wtedy moje pragnienie było diametralnie różne. Słowem, PEKAES jest dla mnie jak klejnot od losu, który zawsze błyszczy…

  15. kuubaa2 pisze:

    Pozdrowienia Dla Pana Krzysia.. :) Kuba

Odpowiedz