transeu-daily
Opublikowane 22 paź, 2016

Sprinter 311 CDI oraz Vito 111 CDI – test 40ton.net – 114 koni z różnych silników, w różnych zastosowaniach

vito_111_sprinter_311_porownanie_9

Jeszcze w drugiej lat 90-tych silniki samochodów dostawczych miały stosunkowo duże pojemności, a jednocześnie niewielką moc. Dla przykładu, pierwsza generacja Mercedesa Vito miała na początku produkcji 2,3-litrowego diesla, oferującego 78 lub 100 KM. Kiedy natomiast ktoś chciał kupić większego Sprintera, otrzymywał do wyboru ten sam silnik 2,3-litrowy lub ewentualnie mocniejszy motor 2,9 litra, o mocy 102 lub 122 KM. Dzisiaj sprawa wygląda zaś zgoła inaczej. Jeśli chodzi o Vito, to jego najsłabszy wariant silnikowy ma zaledwie 1,6 litra pojemności i oferuje 88 lub 114 KM, a do tego mamy mocniejszy model 2.1, o mocy od 136 do aż 190 KM. W przypadku Sprintera jest jeszcze ciekawiej. O ile bowiem w pierwszej generacji najmocniejszy wariant miał niewiele ponad 120 KM, to dzisiaj 114 KM oferuje nam wariant najsłabszy. Co więcej, mowa tutaj o mocy generowanej z silnika o pojemności zaledwie 2,1 litra, jako że model 3-litrowy generuje nie mniej i nie więcej jak 190 KM.

Do czego zmierzam? Chciałbym tutaj odpowiedzieć na dwa pytania, które świetnie wpiszą się w opisane powyżej trendy. Po pierwsze, czy w codziennym użytku sprawdzi się Mercedes-Benz Vito wyposażony w silnik, którego pojemności 20 lat temu raczej nikt nie potraktowałby na poważnie? A po drugie, w jakiej eksploatacji sprawdzi się Mercedes-Benz Sprinter z silnikiem, który niegdyś uchodziłby za stosunkowo mocny, natomiast dzisiaj jest najsłabszym dostępnym wariantem? Odpowiedzi na oba pytania będą bazowały na moich doświadczeniach z ostatnich tygodni, kiedy jeździłem właśnie 114-konnym wariantami Vito oraz Sprintera. Oba te samochody możecie zobaczyć na zdjęciach przy tekście.

vito_111_sprinter_311_porownanie_10 vito_111_sprinter_311_porownanie_15

Sprinter

Zacznijmy tutaj od Sprintera, u którego należy się pewne wyjaśnienie. Opisywany samochód był już nową wersją Euro 6, noszącą oznaczenie 311 CDI i wyposażoną w układ SCR, oczyszczający spaliny przy pomocy AdBlue. Jednostka ta jest w ofercie ledwie od kilku miesięcy i co ważne, różni się od poprzedniego modelu podstawowego nie tylko walorami ekologicznymi. Dotychczasowy model 310 CDI nie tylko nie miał bowiem układu SCR, ale także był wyraźnie słabszy. Oferował on 95 KM i 250 Nm, podczas gdy nowy model wzmocniono do 114 KM i aż 300 Nm. Tę maksymalną moc odnotowuje się przy 3,8 tys. obr./min, podczas gdy maksymalny moment obrotowy dostępny jest w zakresie 1,2 – 2,2 tys.

Tyle teorii, a jak wygląda to w praktyce? Kiedy odbierałem w Warszawie model 311 CDI, spodziewałem się raczej kiepskiej dynamiki. Zamiast więc pojechać do domu autostradą, wybrałem moje ulubione drogi trzycyfrowe, uznając, że w takich warunkach najsłabsza wersja sprawdzi się najlepiej. Muszę jednak przyznać, że każdy kolejny dzień przynosił tylko pozytywne zaskoczenia. Zarówno na drogach krajowych, jak i w mieście, 114-konny Sprinter z umiarkowanym wielkością nadwoziem okazywał się bowiem wystarczająco sprawny. Mając 600-kilogramowe obciążenie nie przypominam sobie sytuacji, w której irytowałbym się na brak mocy i samochód jeździł po prostu tak, jak oczekiwalibyśmy tego od auta dostawczego z najwyżej klasy wagowej. A co ze spalaniem? Na drogach krajowych trzeba było liczyć około 7,5 litra na 100 km/h, natomiast w ruchu miejskim apetyt oscylował wokół 10 litrów. Wszystko to wyniki podobne jak w przypadku mocniejszych wersji 2,1-litrowego silnika, którymi miałem okazję jeździć dotychczas. Jeśli zaś chodzi o zużycie AdBlue, to w czasie testu wskaźnik ani drgnął, w związku z czym ciężko mi się tutaj wypowiedzieć.

vito_111_sprinter_311_porownanie_12 vito_111_sprinter_311_porownanie_14 vito_111_sprinter_311_porownanie_13

Pod koniec testu przejechałem także 300 kilometrów autostradą, utrzymując prędkości w granicach 120-140 km/h. Tutaj przyznam, że dotrzymanie korku samochodom osobowym nie było już możliwe. Niemniej stosunkowo wysoki moment obrotowy, dostępny w niskiej partii obrotów, umożliwiał zwiększanie prędkości bez ciągłej walki z drążkiem zmiany biegów, a opóźnianie zmiany biegów ułatwiało zwiększanie prędkości. Pozwalało to więc po prostu na spokojną jazdę, bez ciągłego patrzenia w lewe lusterko i obaw przy zmienianiu pasa na lewy.

Czy oznacza to więc, że poleciłbym tę nową wersją podstawową? Ujmijmy to tak – do nadwozia typu L2H2, ładunków ważących poniżej tony i kierowcy bez sportowych ambicji, 114-konny silnik modelu jest dla samochodu tej klasy w pełni wystarczający. Śmiało można potraktować go jako alternatywę dla droższego modelu 314 CDI, zwłaszcza jeśli ktoś nie planuje eksploatacji typowo autostradowej.

vito_111_sprinter_311_porownanie_5vito_111_sprinter_311_porownanie_2

Vito

W przypadku modelu Vito spojrzenie na najsłabszą wersję silnikową musi być nieco inne. Inaczej wyglądają bowiem oczekiwania wobec 3,5-tonowego, wysokiego auta dostawczego z największej klasy, a inaczej traktuje się samochód o znacznie bardziej osobowym charakterze. Trzeba tutaj bowiem przypomnieć, że pod względem prowadzenia Vito jest naprawdę wzorem do naśladowania. Na zakrętach, czy też w ruchu miejskim czujemy się tutaj jak w dobrej osobówce, co w połączeniu z niewielką, wręcz sportową kierownicą pozwala szybko zapomnieć o użytkowym charakterze pojazdu. Jeśli jednak ktoś chciałby, żeby w parze z właściwościami jezdnymi poszła także odpowiednia dynamika, niech lepiej wybierze model z 2,1-litrowym silnikiem.

Opisywany samochód miał pod maską 1,6-litrową jednostkę wysokoprężną, występującą także w Renault Trafic, Oplu Vivaro, czy też nowym Fiacie Talento. Inaczej jednak niż u wymienionych konkurentów, w Mercedesie silnik ten dostępny jest tylko z jedną turbiną, jako że do mocniejszych wariantów przewidziano jednostkę 2,1-litrową. W zależności od wariantu, moce silnika 1.6 wynoszą 88 lub 114 KM i właśnie ta druga, mocniejsza wersja znajdowała się w samochodzie testowym. Identycznie jak w Sprinterze, maksymalna moc rozwijana była przy 3,8 tys. obr./min, ale za to maksymalny moment był niższy i inaczej ulokowany. Wyliczono go na 270 Nm, dostępne między 1,5 tys. a 2,5 tys. obrotów. Wszystkie te osiągi trafiają jedynie na przednie koła, jako że mniejszy silnik Vito występuje tylko w takim układzie.

vito_111_sprinter_311_porownanie_6 vito_111_sprinter_311_porownanie_8 vito_111_sprinter_311_porownanie_1

Co z praktyką? Potwierdziło się tutaj amerykańskie powiedzenie „no replacement for displacement”, czyli „nic nie zastąpi pojemności”. Bo choć na papierze różnice względem Sprintera nie były duże, jeżdżąc Vito na trasie po prostu czułem, że brakuje mi elastyczności. Co w silnikach o niewielkiej pojemności jest normą, biegi trzeba było zmieniać bardzo często, z uwagi na bardzo krótki zakres użytecznych obrotów. Kiedy maksymalny moment obrotowy się kończył, dalsze ciśnięcie pedału gazu na dobrą sprawę niewiele zmieniało. Coś takiego miało też oczywiście wpływ na jazdę autostradową, gdzie – oczywiście zgodnie z moimi subiektywnymi odczuciami – 114-konne Vito nie poruszało się wyraźnie sprawniej niż wyższy i cięższy o około 200 kilogramów Sprinter.

Choć trzeba przyznać, że 1,6-litrowa jednostka broni się zużyciem paliwa. Spokojnie jadąc na trasie dało się zejść do około 5,5 litra, na autostradzie, przy tych 140 km/h, zużycie wyniosło 8,5 l/100 km, a do niecałych 8 litrów apetyt spadał w mieście. A skoro już o mieście mowa, to przyznam, że w poznańskich warunkach Vito sprawdzało się najlepiej. Przy prędkościach 50 – 70 km/h dynamika była jeszcze w pełni wystarczająca, a przy tym silnik dosyć szybko się rozgrzewał i pozostawał cichy przy ciągłym rozpędzaniu. Mówiąc więc krótko, jeśli ktoś szuka samochodu tylko do miasta, jak najbardziej może rozważyć model 111 CDI, z tym 1,6-litowym silnikiem. Musicie jednak pamiętać, że będzie to typowy „osiołek” do pracy. Jeśli zaś zamierzacie sprawnie jeździć na trasie, a już tym bardziej szukacie modelu osobowego, skupcie się na wersji 2,1-litrowej.

Ceny

Na koniec jeszcze krótka informacjach o cenach. Sprinter 311 CDI w drugiej wersji długościowej kosztuje od 102 400 złotych netto, oczywiście według oficjalnego cennika. Dla porównania, za mocniejszy model 314 CDI trzeba zapłacić 5,6 tys. złotych więcej. Między Vito 111 CDI a Vito 114 CDI, wyposażonym już w silnik 2,1-litrowy, cennikowa różnica jest o dodatkowy tysiąc większa. Wynosi ona 6,7 tys. netto.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 5 komentarzy

  1. Kkkkkkkk pisze:

    Co do sprintera 1 gen to o ile pamietam to OM602 w tymże modelu dysponował mocami dokładnie 102 i 122 koni mechanicznych (75 i 90 kW). A co do nowego Vito to dodałbyś, że wersje z silnikami 1.6 nie sa prawdziwymi autami ciężarowymi 😀 tj. Napęd przekazywany jest na koła przednie 😉

  2. Bebok pisze:

    Świetne trzy słowa :) Ja jestem z pokolenia rozpuszczonych bo pierwszy przygody z busami to był Trafic 1,9 dCi 100 i Sprinter po pierwszym liftingu ale z 313CDI :)
    I skubany nawet z ładunkiem aż na odboje szedł jak burza na 4-tym biegu (w tej masie)!
    A mały silnik, może i na papierze może legitymizować się że ma maksymalną(!) moc podobną do większego silnika. Ale ma to pewnie w zakresie 300 obr. A żeby go tam rozkulać a potem żeby iść cokolwiek powyżej to już bida. Pedał w zoli. Setony w uszach. Para w gwizdek 😉
    6 tyś brutto to nie pieniądz żeby się męczyć, zwłaszcza że po gwarancji idzie bez problemu przeprogramować duży motor na +20KM i mieć zapas nad zapasy 😉

    (Zdjęcia pierwsza klasa! Klimat katalogów ale zasoby własne. gratki!)

Odpowiedz