baner665x124_3 665
Opublikowane 4 wrz, 2017

Spłonęła naczepa z ponad 700 tys. paluszków rybnych – kierowca w porę odjechał samym ciągnikiem

W poniedziałek w południe, nad niemiecką autostradą A31, unosił się zapach paluszków rybnych. Nie bez powodu – to właśnie tam, w okolicach węzła Lingen, spłonęła naczepa przewożąca dokładnie 730 tys. przysmaków tego typu.

Pożar zaczął się od jednego z kół naczepy. Kierowca zauważył to, powiadomił służby ratunkowe, po czym zjechał na pobocze i rozłączył zestaw. Dzięki temu ciągnik siodłowy udało się uratować, podczas gdy naczepa spłonęła wraz z rybnym ładunkiem.

Jezdnia prowadząca w kierunku Oberhausen została całkowicie zamknięta. Utrudnienia trwały przez około sześć godzin, w czasie których strażacy dogaszali ogień, a następnie przygotowywano transport uszkodzonej naczepy.

Zdjęcie z miejsca zdarzenia:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. 64-QAM pisze:

    A nie powinien był kontynuowac jazdy ? Na ADRach ponoć tak uczą..

  2. Do 64-QAM pisze:

    To nie ladunek niebezpieczny kolego

  3. Ja jan pisze:

    Powinien jechac do momentu az opona spadnie lub nadjedzie straz pozarna. Tak mi sie tez wydaje. Ale skoro to nie adr może można pozwolić ładunkowi spłonąć

  4. Ralph87 pisze:

    Mi na ADRach instruktor uczył, że w razie pożaru trzeba brać papiery i wiać jak najdalej a dopiero potem powiadomić straż

    • zzx pisze:

      to chyba mówił o przypadku gdy płonie ładunek,a nie opona.
      jest jeszcze jedno wytłumaczenie że po prostu nie słuchałeś wykładu.

  5. Piotrek14epal pisze:

    Powinien jechać cały czas aż opona spadnie z felgi bo jak tylko stanął to płomienie skierowały się ku górze. Jadąc cały czas i nie panikujac może się okazać że opona zgasnie albo wytrzymają pozostałe dwie a ta paląca po prostu spadnie. Można wtedy całe auto uratowac. Ja bym jechał bo chociaż cień szans na uratowanie zestawu jest lepszy od pozostawienia go dla plomieni.

  6. dono pisze:

    Wez zajedz gdzies w Niemczech i nie wpakuj sie w korek

Odpowiedz