rekrutuj 40ton665
Opublikowane 24 wrz, 2016

Relacja z targów IAA 2016: nowości bez silników spalinowych i bez lusterek, ale za to ze strefą zgniotu

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_14

Powyżej: DAF z przerośniętą żuchwą 😉

W ramach relacji z IAA Nutzfahrzeuge 2016 prezentowałem już futurystyczne prototypy oraz proste konstrukcje przeznaczone na rynki pozaeuropejskie. Co natomiast z samochodami, które mają wyznaczać trendy w ciągu najbliższych kilku lat? Również i tych nie zabrakło w Hanowerze i to właśnie o nich będzie ten artykuł. Z każdej strony pojawiają się bowiem nowe normy, związane z ekologią oraz bezpieczeństwem, a producenci ciężarówek muszą jakoś na to odpowiadać.

Szczególnie istotna jest tutaj moda na samochody elektryczne. Władze kolejnych europejskich krajów zaczynają łączyć je z ulgami podatkowymi, a do tego wszem i wobec pojawiają się testy oraz premiery. I tak na targach w Hanowerze można było zobaczyć Fuso eCanter w wersji gotowej do produkcji. Już od przyszłego roku samochód ten ma trafiać na drogi publiczne, będąc wytwarzanym w mniejszych seriach. W roku 2018 wszystko ma natomiast nabrać tempa i eCanter trafi do sprzedaży także w USA. DMC wyniesie 7,49 tony, ładowność określono na 4,63 tony, natomiast napęd zapewnią baterie o pojemności 14 kWh każda. Tych ostatnich ma być od trzech do sześciu, umożliwiając przejechanie na jednym ładowaniu co najmniej 100 kilometrów. Co ciekawe, przejazd ten będzie mógł być naprawdę szybki, jako że elektryczny silnik rozwinie maksymalnie 185 kW (248 KM) i aż 380 Nm momentu obrotowego. Kiedy natomiast baterie się rozładują, doładowanie ich o 80 proc. zajmie od 30 do 60 minut, w zależności od ładowarki.

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_08

Samochód, który można uznać za propozycję na najbliższe lata, stał także na stoisku firmy DAF. Był to ciągnik siodłowy XF Euro 6 z wysuniętym do przodu zderzakiem. Jak wielu z Was już się zapewne domyśla, pojazd ten jest odpowiedzią na zapowiadane zmiany z europejskich przepisach, omawiane przeze mnie TUTAJ. Zgodnie z nimi producenci mają otrzymać pozwolenie na pewne wydłużenie samochodów ciężarowych, o ile będzie to związane z zamontowaniem stref kontrolowanego zgniotu, poprawą aerodynamiki lub też ukryciem dodatkowego osprzętu ekologicznego. I stąd też wysunięty zderzak w tym białym DAF-ie. Choć pozostaje mieć nadzieje, że zanim te przepisy zaczną obowiązywać, DAF znajdzie na dopasowanie się do nich jakiś ładniejszy sposób.

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_09

Skoro już o aerodynamice mowa to warto wspomnieć o odświeżonym MAN-ie TGX. Niemiecka ciężarówka, wyróżniająca się teraz beżową kolorystyką wnętrza, dużym lwem na kierownicy, skrzynią biegów od firmy Scania oraz delikatnie przeprojektowaną atrapą chłodnicy, została pokazana na targach także w wariancie pozbawionym lusterek. Zamiast nich na drzwiach pojawiły się małe wysięgniki z kamerami, natomiast wewnątrz zamontowano dwa ekrany. Każdy z nich został przedzielony na trzy części, mając pokazywać nie tylko ogólny obraz z boku pojazdu, ale także miejsca szczególnie istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa. Przyznam, jednak, że coś takiego będzie wymagało od kierowców sporego przyzwyczajenia – kiedy sam siadłem za kierownicą i próbowałem ocenić otoczenie przy pomocy wyświetlaczy, początkowo naprawdę „zbaraniałem”. A kiedy takie kamery trafią w końcu do seryjnej produkcji? Zależy to od tempa zmian w przepisach, jako że w chwili obecnej lusterka są w Europie elementem obowiązkowym.

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_10 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_11

Tymczasem znowu wejdziemy na temat samochodów elektrycznych. Volkswagen przywiózł bowiem do Hanoweru aż dwie propozycje tego typu, wydające się jak najbardziej nadawać do seryjnej produkcji – było to kolejne wydanie prototypu o nazwie e-Load Up! oraz nowy Crafter z literką „e” przed nazwą. W przypadku mniejszego z tych pojazdów Volkswagen postawił na zabudowę dla branży gastronomicznej. Auto mające 160 kilometrów zasięgu zyskało więc agregat chłodniczy zasilany osobną baterią i chłodzący przestrzeń ładunkową o objętości 1 m3. Tymczasem Volkswagen e-Crafter to po prostu elektryczny furgon z jednolitym, blaszanym nadwoziem. Zamiast 2-litrowego diesla ma on pod maską silnik elektryczny o mocy 100 kW (niecałe 140 KM) i maksymalnym momencie obrotowym 290 Nm. Ładowność wynosi aż 1709 kilogramów, jako że Volkswagen skorzystał z prawnego wyjątku dla aut elektrycznych i zwiększył DMC do aż 4,25 tony (dalej jest to pojazd na kat. B). Prędkość maksymalną ograniczono do 80 km/h, natomiast zasięg powinien wynieść ponad 200 kilometrów. Zostanie on zapewniony przez akumulatory o łącznej pojemności 43 kWh, składające się z aż 312 ogniw i umieszczone pod podłogą. Jeśli natomiast chodzi o ładowanie, to odzyskanie 80 proc. sprawności pochłonie jakieś 45 minut. Co więcej, Volkswagen zapowiada, że w przyszłości zaoferuje akumulatory dające aż 400 kilometrów zasięgu! Nadal jednak nie wiadomo czy i kiedy e-Crafter trafi do seryjnej produkcji.

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_05 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_06 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_07

Inną wizję ekologicznego auta dostawczego ma firma Hyundai. Ten koreański producent już od dłuższego czasu eksperymentuje bowiem z ogniwami paliwowymi i postanowił zastosować tę technikę także w użytkowym modelu H350. Co ciekawe, samochód ten zaprezentowano w Hanowerze w pełnym przekroju, prezentującym jak dokładnie wygląda taki wodorowy napęd i jak rozkłada się pod całym podwoziem. Jak natomiast coś takiego działa? Postaram się to wytłumaczyć w możliwie prosty sposób.

1. Wodór trafia ze zbiornika do ogniw paliwowych.
2. W ogniwach wodór mieszany jest z powietrzem. Reakcja ta generuje prąd.
3. Prąd trafia z akumulatorów do silnika elektrycznego.
4. Silnik elektryczny napędza koła, a produktem ubocznym jest po prostu woda.

Pod maską pasażerskiego Hyundaia H350 Fuel Cell znalazły swoje miejsce ogniwa paliwowe, natomiast pod nimi zamontowane zostały akumulatory. Pod podwoziem, w tym przypadku pod fotelami pasażerów, zamontowano zbiornik na wodór. Tymczasem bezpośrednio przy tylnej, napędzanej osi, mamy elektryczny silnik oraz połączony z nim konwerter.

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_01 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_02 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_03 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_04

A co na to wszystko Iveco? Włosi trzymają się swojego płynnego gazu ziemnego LNG. Dlatego też na ich stoisku w Hanowerze nie zabrakło nowego Stralisa w wersji NP, wyposażonego w zbiorniki na LNG po obu stronach ramy. Taka konstrukcja gwarantuje aż 1500 kilometrów przebiegu, co daje już pewne możliwości w zakresie planowania tras. Jednocześnie nowy silnik na gaz, wyposażony oczywiście w zapłon iskrowy, generuje 400 KM, co daje więc pewne możliwości przy dobieraniu ładunków. W przeciwieństwie do poprzedniego Stralisa Natural Power, nie brakuje tutaj też szerokiej kabiny sypialnej oraz zautomatyzowanej skrzyni biegów, natomiast efektem końcowym jest podobno bardzo duże zainteresowanie klientów. Gazowy Stralis pokazany na targach nosi już na sobie barwy jednego z niemieckich przewoźników, a nieoficjalnie mogę też powiedzieć, że chętnych do sprawdzenia nowego, 400-konnego ciągnika na LNG nie brakuje także wśród większych firm z Polski.

elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_12 elektryczne_gazowe_nowe_przepisy_iaa_2016_13

W ramach zapowiedzi dodam, że moja relacja z Hanoweru najprawdopodobniej będzie miała jeszcze dwa odcinki. Po pierwsze, muszę Wam pokazać ciekawostki z hali przeznaczonej dla klasyków oraz pojazdów amerykańskich. A po drugie, na dysku czeka pokaźna ilość zdjęć niesamowicie ciekawych aut dostawczych oraz pickupów. Będzie wśród nich między innymi fabryczne Vito z rewolucyjnym systemem automatycznego załadunku i rozładunku, a także fabryczny Sprinter pełniący formę „mamy” sześciu robotów.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. kjhkljjk pisze:

    tylko nie rozumiem dlaczego nie tworzy się prototypów aut z większą dłuższą kabiną kierowcy z toaletką oraz mini łazieneczką i miejscem odpoczynkowym (nie piszę o kanapie), dlaczego te lusterka elektroniczne ograniczają do parametrów zwykłych lusterek które siłą rzeczy muszą być takie jakie są bo wystają na zewnątrz pojazdu – lusterka powinny być szerokokątne z możliwością zoomu – w końcu to kamerka , jaki problem? żaden. ekraniki powinny być panoramiczne by było widać całą długość auta od przedniego zderzaka po tylni i dalej (do regulacji) – nie ma martwego pola i jest bezpieczniej. lusterka wsteczne – cofania – przecież to podstawa – elektronika to niewielki w takich przypadkach koszt. wymiana zniszczonej kamerki to koszt 300 zł bez robocizny. tyle kosztują najtańsze internetowe kamerki z możliwością zoomu. tylko podpiąć i wsio załatwione można znów w mur walnąć tyłem tylko pytanie jak skoro widać wszystko jak na talerzu. do tego można też dodać system pomiaru odleglości od najbliższych punktów zlokalizowanych na kamerce. standardem powinien stać się system downhill, jako wymóg bez możliwości wyłączenia oraz asystent prędkości maksymalnej – koniec z dzikowaniem ponad limity. kamerka wykrywa prędkość na znaku i zmniejsza prędkość pojazdu. każde auto ciężarowe na długie trasy winno być tak zaprojektowane by można było w nim żyć mieszkać, mieć prawdziwą dużą lodówkę by można było upchać jedzenia na 3 tygodnie dla jednej osoby. system prysznica – wychodzisz na zewnątrz odkręcasz kurek i sika woda jak pod prysznicem. wewnątrz zlewozmywak by umyć ręce po jedzeniu czy toalecie w aucie (awaryjnie – nie wszędzie toaleta działa a na dzikusach nie ma klopów). i obowiązkowo antena zewnętrzna do radia oraz cv i wi-fi wyłapanego w trasie. wbudowana w każdym aucie przetwornica by mozna było podłączyć np. laptopa – przecież i tak każdy to wozi ze sobą na trasy, i każdy musi to wielkie ciężkie brzydactwo trzymać gdzieś w schowku – na fotelu czy na podłodze zabierając miejsce dla siebie. wyjeżdżając na międzynarodówkę obowiązkowym wyposażeniem każdego sprzętu powinien być translator elektroniczny – tłumacz który przetwarza dźwięk w obcym języku i automatycznie puszcza tekst w innym. obowiązkowy w każdym zestawie i solówce duży monitor 20 calowy dotykowy z funkcją regulacji powiększania na kierownicy – wyświetlający dwa tryby – tryb tv video (zablokowany w czasie jazdy), oraz w czasie jazdy tryb mapy googlowej z gps oraz wytyczonym wyraźnie tracerootem do punktu docelowego, przejechanej trasy, możliwych innych trasach objazdach dla ustawionego modelu auta (z możliwością opcji regulacji naczep i przyczep – wysokość ciężar na oś czy dmc przyczepy/naczepy – końc ma to już ustawione na stałe bez możliwości zmiany bo ekran montowany jest raz na jedno auto konkretne z wbitymi od razu parametrami (wys. szer. tonaże długość naciski na osie inne ograniczenia (adr klasy itp.). często brakuje takiego mapkowania w trasie gdy jedziesz z nawigacją i nawet nie wiesz gdzie teraz jesteś a tu masz – spoglądasz na mapę i wiesz dokładnie – masz napisane nazwy miast państw granice nośności na osie mostów wysokości wiaduktów najbliższe pompy na trasie dla cięzarowych itp. objazd – żaden problem – po prostu wybierasz inną traskę która jest na mapce wyznaczona jako alternatywna i jak opuszczasz obecną automatycznie się zmienia traceroot na nową. wszystko w temacie.

  2. Trachu pisze:

    Cytat:
    „Ładowność wynosi aż 1709 kilogramów, jako że Volkswagen skorzystał z prawnego wyjątku dla aut elektrycznych i zwiększył DMC do aż 4,25 tony (dalej jest to pojazd na kat. B). Prędkość maksymalną ograniczono do 80 km/h, ”

    Taaaa wyjątek dotyczy prawa jazdy na kategorie B, a czy dotyczy także?

    1. Limitu predkosci który jest inny poniżej i powyżej 3.5t – IMHO raczej nie stad limiter predkosci na 80km/h

    2. Tachograf – tutaj tez obowiązek powyżej 3.5t DMC

    3. Licencji – j.w. obowizuje powyżej 3.5t

    4. Zakazow wjazdu powyżej 3.5t – watpie

    5. VIATOLLi i podobnych – również powyżej 3.5t

    Oj VW chyba nie wie na co się porywa zwiekszajac DMC 😀

    • Tomek pisze:

      W Niemczech z prawem jazdy na samochody osobowe możesz prowadzić auto do 7,5t, a tacho u nich obowiązuje już od 2,8t. Więc te parę kilogramów nie robi różnicy.

      • Trachu pisze:

        Tomku, mam do ciebie prosbe na przyslosc – sprawdzaj swój zasob wiedzy przed wypowiadaniem się publicznie.
        Nie wiem czy to dotyczy również ciebie, ale tego typu opinie ze w Niemczech to jest tak dobrze a u nas tak zle, wynika ze kiedy tam dawno temu byli w Niemczech i w porównaniu z nasza komuna to tam wszystko było lepsze, ale tamtych Niemiec już dawno nie ma, a wy zyjecie przeszloscia.

        Dawno temu a konkretnie do 1976 roku kiedy Rzad Niemiecki postanowil podpisac Konwencje Wiedenska, istotnie Niemcy mieli podstawowe prawo jazdy na pojazdy do 7.5t, wraz z wdrożeniem Konwencji (dokładniej daty ci nie podam) te prawa jazdy zostały wymienione na kategorie C1, a podstawowa kategoria stala się kategoria B, czyli do 3.5t
        Obecnie Niemcy maja dokładnie takie same uprawnienia jak my na mocy tej Konwencji.
        Co zas się tyczy tachografu to on obowiazuje w Niemczech także od 3.5t,a jedynie czas pracy kierowcy obowiazuje od 2.8t co oznacza ze musisz w jakiś sposób dokumentować ten czas jazdy co w praktyce sprowadzqa się do posiadania książki, bo nie myśl sobie ze Niemiec glupi i do tacha się garnie. Te dostawcze co tacho maja sa przystosowane do ciagniecia przyczep i dlatego tacho maja.

  3. Tomek pisze:

    Jedziłem kiedyś busem na miedzynarodówce i wiem to z doświadczenia, ale to były lata 2002/03 więc mogło się wiele zmienić. A co do Twoich wywodów na temat tego, co sądzę o komuniźmie w Polsce to chyba Ci się fora pomyliły…

Odpowiedz