baner665x124_3 665
Opublikowane 31 sie, 2017

Polskie autostrady oraz drogi ekspresowe są bardziej niebezpieczne niż drogi niższych kategorii

droga_s8

Kiedy w Polsce zaczynały pojawiać się fotoradary, postanowiono nie montować ich na autostradach. Argument był bardzo prosty – autostrady wydawały się bardzo proste i uznano, że na „krajówkach” mierniki prędkości znacznie bardziej się przydadzą. Co więcej, przez lata powtarzano, że liczba wypadków jest w Polsce tak duża, gdyż brakuje bezpiecznych dróg dwujezdniowych. Każdy przecież słyszał stwierdzenie „najpierw niech porządne drogi pobudują, a potem łapią za prędkość”. Teraz natomiast okazuje się, że wszystkie powyższe tezy można wyrzucić do śmietnika.

W chwili obecnej mamy w Polsce około 3,5 tys. kilometrów autostrad oraz dróg ekspresowych. W stosunku do wielkości naszego kraju, to nadal niewiele. Wystarczająco jednak, aby tylko w 2016 roku, tylko na autostradach i drogach ekspresowych, miało miejsce 688 zdarzeń, w których 120 osób zginęło, a 987 zostało rannych.

Dla porównania, w całej Polsce, na dziesiątkach tysięcy dróg każdego typu, zdarzeń było łącznie 33,6 tysiąca, ofiar 3 tys., a rannych 41 tysięcy. Można więc wyliczyć, że na autostradach oraz drogach ekspresowych wypadkowość jest szczególnie wysoka. Ba, nawet pięciokrotnie wyższa niż na trasach niższej kategorii, oczywiście w przeliczeniu na kilometry.

Skąd tak beznadziejne wyniki? Swoje odpowiedzi podała Najwyższa Izba Kontroli. Wśród powodów wypadków mamy przede wszystkim niską aktywność policji. Na autostradach oraz drogach ekspresowych radiowozów niemalże się nie spotyka, przez co nie brakuje brawury, nierozwagi i po prostu łamania przepisów. Istotny jest też fakt, że tylko w dwóch województwach postało coś takiego, jak specjalne, autostradowe komisariaty policji. Jeśli natomiast chodzi o wysoką śmiertelność w tych wypadkach, to NIK mówi przede wszystkim o braku przygotowania tras do akcji ratunkowych. Brakuje planów działań, dojazd karetek trwa zbyt długo, ekrany dźwiękochłonne utrudniają dostęp do ofiar, a kierowcy nadal nie nauczyli się tworzyć „korytarze ratunkowe”.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 22 komentarzy

  1. edek pisze:

    Dopóki na kursach nauki jazdy nie bedzie w programie jazda na autostradzie z predkoscią 140 km doputy,barany bedą zawracac i jechac pod prąd.Ale na to składa sie wiele czynników,bo nauczyciel by musiał wybulic z własnej puli przejazd za aurostrade,co mu sie nie bardzo opłaca.Jak nie umie nauczyciel uczyć to i taki kursant nie zda prawka za trzecim razem,to powinni mu zamknąc szkołe jazdy!,bo to on jest odpowiedzialny za to co kursant bedzie miał w głowie.Jak i jednej stronie tak i drugiej napewno na tym zależy.

    • Hubert pisze:

      O to wlasnie chodzi, na moje powinno byc na kursie takie cos jak „jazda dynamiczna” aby ludzie potrafili sie odnaleźć w wyższych prędkościach jakie panują na autostradach.

      • 13579-24680 pisze:

        Panowie, błędnie zakładacie że kurs nauki jazdy uczy jeździć, gdy w rzeczywistości jedynie przygotowuje do zdania egzaminu.
        Zgadzam się z tym że nauka jazdy z wyższymi prędkościami jest jak najbardziej wskazana, ale przy niewielkiej sieci autostrad i dróg ekspresowych te postulaty są nie do spełnienia w dużej ilości ośrodków szkolenia i egzaminowania.

        Problemem są też kierowcy którzy prawo jazdy zdawali lata temu kiedy nie było autostrad, I o ile mój ojciec jeździł w życiu dużo, to niezbyt dużo po autostradach. Ostatnio jechałem z nim jako pasażer po A4, i A1, po przejażdżce nie odzywał się do mnie przez tydzień, ale przy następnej podróży nie popełniał błędów które mu wytknąłem. Za to jak jechał ze mną jako pasażer narzekał na moją „dynamiczną jazdę” tylko że na polskich autostradach inaczej się nie da, prawy pas ~90km/h, lewy pas 140+ km/h, najczęściej 160 km/h. Od dawna twierdzę że brakuje 3 pasa dla średnich prędkości.
        Inna sprawa to kultura jazdy, ludzie mają problem z opanowaniem i zrozumieniem jazdy na suwak przy zwężeniach, albo o zgrozo po rondach, a wy wymagacie od nich żeby umieli jeździć po autostradach. Jak jestem w domu to muszę wyłączać powiadomienia o wypadkach drogowych bo co chwilę RSO krzyczy że na obwodnicy Krakowa, albo na odcinku Kraków-Katowice był wypadek.

    • eryk pisze:

      Z tego co widzę po znajomych często lepiej jeżdżą ci co zdali za 3-4 razem, niż ci co za 1 :)

    • dono pisze:

      U wroga kazdy widzial „L” cwiczaca na autostradzie. U nas tego nie ma. Co z tego, ze czesc szkol ma daleko?

  2. Tomek pisze:

    Problem polega na zbyt wysokiej dopuszczalnej prędkości maksymalnej. Tym bardziej, że jest mało dróg o trzech pasach ruchu. Na dwupasmowkach powinno być max 120 km/h.

    • Bebok pisze:

      No ja bym zakazał całkowicie poruszać się!
      Wiesz Panie że te wariaty z PKP puszczają pociągi jeszcze szybciej! I to w miejscach gdzie można wjechać i wejść na tory! Powinni również zakazać!
      UE powinna zakazać wydawania samochodów jeżdżących więcej jak 120. Dodatkowo KAŻDY powinien mieć GPS w dupie i tłumaczyć się jak przekracza prędkość w mieście. niezależnie czy jechałeś autem czy rowerem!
      Zero wolności. Zero samodzielności!
      W imię bezpieczeństwa!

      A jak autostrada Ci za szybka i jej prędkości. Jedź na około.

      • eryk pisze:

        Pewnie na drodze też jesteś taki nerwowy i potem są efekty…

        • El Pieso pisze:

          On jest nerwowy? 😉
          Wytknął przywary BHPizd, ludzi wiecznie asekuranckich na siłę, którzy twierdzą „wolniej” zamiast się ogarnąć, doszkolić, zrozumieć w czym istota problemu.
          To nie prędkość jest problemem, ale to że ludzie mają w dupie innych + 0 wyobraźni.
          Problem nie w tym że ktoś jedzie 140 na suchym, tylko że robi to samo na mokrym jakimś gównoautem.
          Nie w tym że ktoś jedzie 140 ale ze inny palant wyprzedza 5 ciężarówek lewym jadąc maks. 105 km/h.
          Idź być ignorantem gdzie indziej, co?

    • Filip (autor 40ton.net) pisze:

      Zgadzam się z z Tobą – dopuszczalne 140 km/h to na tak zatłoczonych, dwupasmowych autostradach za dużo.

      • kierownikTIRa pisze:

        to ze jest ograniczenie do 140 nie znaczy ze tyle trzeba jechac w nieodpowiednich do tego warunkach. Panowie ogarnijcie sie. to ze ktos nie ma rozumu i nie dostosuje predkosci to nie jest wina ograniczen

      • Bebok pisze:

        Dlaczego na zachodzie brak limitu nie jest piętnowany? Można gnać? A u nas jest złe?
        Może dlatego że u nas buduje się drogi po dwa pasy w każdym kierunku (sic!) co przy niedoborze jakichkolwiek alternatyw sprawia że trasa taka osiąga 200% konstrukcyjnej przepustowości w 4 lata.
        A1 jest przez pół roku tak zabita że nawet jakbyś chciał jechać przepisowe 140 to nie ujedziesz jednym tempem więcej jak 4 kilometry. A4 na zachód od Krakowa przemilczę.

        Generalnie nie dość że dróg jest mało to jeszcze buduje się je za wąskie.

    • PPG pisze:

      Tylko co dają ograniczenia, które mało kto przestrzega? Jadąc po Polsce zgodnienz przepisami czuję się jak bym dla innych uczestników ruchu był tam za karę. Dla niektórych znaki to tylko zmieniające sie po drodze ozdoby, a jadą zawsze tak samo – jak szybko się da. Wyprzedzanie w niebezpiecznych miejscach to standard, szczególnie 25 letnim golfem na łysych oponach trzymającym się na rdzy i trytkach. Masakra. Jadąc po niemieckiej autostradzie z prędkością 200km/h nie czuję się tak niebezpiecznie jak w Polsce jadąc przepisowe 90, naginając do 100 bo widzę w lusterku jak nacierają na mnie torpedy z prędkościami 120-140…

      • El Pieso pisze:

        O, następny mądry, ja dla przykładu jeżdżę sporo po krajówkach, całkiem sporo po autostradach i jakoś mało widzę takich co jadą 120-140.
        Raczej więcej takich mend co gówno widzą w lusterkach, jadą ogólnie z klapkami na oczach i 75 km/h, nieważne zabudowany czy poza…
        Generatory sytuacji niebezpiecznych, w dużej mierze pośrednio.

  3. egon pisze:

    co tu pisać , jak zawodowi kierowcy,kazdego dnia jezdzący po autostradach – robia tyle wypadków na autostradach -tylko w tym tyg zgineło kilku – przyczyna najechanie na tył

    • PPG pisze:

      Tu wychodzi akurat między innymi trzymanie laptopa na desce rozdzielczej, trzymanie nóg na podsufitce, rozpraszające światełka za szybą (raz jechałem taką ciężarówką typu choinka na zastępstwo i musiałem powyłączać wszystkie światełka jakie się dało bo w nocy naprawdę przeszkadzało, tym bardziej że był to zestaw 25M) i generalnie zajmowanie się wszystkim tylko nie jazdą…

  4. redo pisze:

    Masakra co odwalają na drogach ostatnio widziałem jak osobówka wyhamowała ciężarówki do 0 na A4 to co ma w głowie taki kretyn by coś takiego robić.

  5. kjlkj pisze:

    jedni jedżą 180 a nawet 240 jak im fura pozwala na to – inni 90 i tez za szybko im na autostradzie prawda jest po obu stronach. każdy jeździ z taką prędkością jaką uważa za słuszną. czy bezpieczną – myślę że na tego typu drogach jazda i 240 jest bezpieczna pod warunkiem że ma się sprawne auto i leci się włącznie lewym pasem a nie co chwila manewruje między innymi autami. akurat na autostradzie nauczyliśmy się w większości puszczać szybsze auta lewym pasem. niech sobie śmiga. niebezpiecznie jest dlatego że ludzie nie potrafią wyczuć prędkości – często są zajeżdżani przez inne auta a na domiar złego kierowcy tirów nagle potrafią zmienić pas na wyprzedzanie i wyhamuj tu w 200 metrach ze 170 do 80 km/h :/ no bez jaj – to jest właśnie niebezpieczne. a to czy na nauce jazdy będziesz jechać autostradą – jaki tego jest sens? dla większości zdecydowanej kursantów jazda z prędkością 40 km/h to już szybko, szęsto trzeba ich zmuszać by jechali te 49 egzaminacyjne. a wy piszecie o jeździe autostradą 140 :/ no pomyślcie przecież kursant nie wytrzyma i popuści ze strachu.

  6. Jan pisze:

    niech dalej idioci z „WA.. , SK.. , GA.. PO.. , DW.. , itd gonią po autostradach i ekspresowych 150 – 200 km/h swoimi wypasionymi zabawkami bo muszą pokazać jakie to z nich chojraki i jakie sobie piękne zabawki pokupowali.. najlepiej 100% drogi lewym pasem i metr za innym autem.. niestety rozumu się nie kupi i choćby w PL było 100 tyś km autostrad i tak nic by to nie dało. Tyko wysokie mandaty i odbieranie na kilka lat prawa jazdy

  7. dono pisze:

    Powinno sie podawac liczbe wypadkow/ofiar na przepustowosc danej drogi. Jesli na drodze podrzednej kolo Kopydlowa zginelo 10 osob w roku, to jest bezpieczniejsza niz A4? Bezsens.

    • Bebok pisze:

      Doskonały pomysł na statystykę! Wtedy głośno zrobiłoby się też nie o tym że był kolejny wypadek, ale że droga jest obciążona ruchem niczym ekspresówka.

  8. figofago pisze:

    No i ja nie rozumiem dlaczego nie zabierają kursantów na autostrady. Rozumiem, że nie w każdym miejscu Polski jest taka możliwość, ale z drugiej strony tych autostrad też nie mamy znowu aż tak mało, by dla kogoś była to odległość nie do pokonania. Chociaż jeden taki dzień powinien zostać na to przeznaczony. Ja jak robiłem prawko to pojechałem normalnie na autostradę (robiłem w Krakowie w Autoakademii, to do autostrady mieliśmy blisko). Miałem przynajmniej jakiekolwiek pojęcie o tym jak to wygląda.

Odpowiedz