baner665x124_3 665
Opublikowane 28 kwi, 2017

Polskich ciężarówek jest w Niemczech jeszcze więcej – nasz udział w statystykach myta to niemal 16 proc.

man_tga_polska_okleina_2

Niemiecka służba BAG dokonała tradycyjnego podsumowania statystyk z systemu opłat drogowych dla ciężarówek. Tym razem pod lupę wzięto pierwszy kwartał 2017 roku, a więc okres od początku stycznia do końca marca.

Wszystkie samochody ciężarowe o DMC powyżej 7,5 tony, niezależnie od pochodzenia, zarejestrowały w systemie myta o 6,3 proc. więcej kilometrów niż przed rokiem. Tym samym udało się więc dojść do poziomu 8,3 miliarda kilometrów w ciągu trzech miesięcy. Kto natomiast odpowiadał za to w największym stopniu? Oczywiście istotniejszy był tutaj udział firm niemieckich, których ciężarówki wykonały 57,4 proc. całego wyniku. Już na drugim miejscu mamy natomiast Polskę, której udział w rankingu tylko się powiększył. W pierwszym kwartale tego roku zarejestrowane w naszym kraju pojazdu przejechały bowiem 15,8 proc. wszystkich niemieckich kilometrów. Dla porównania, statystyki z początku ubiegłego roku wskazywały 14,6 proc., w marcu 2015 roku mieliśmy 13,5 proc, a w roku 2011 nie odnotowano nawet wyniku dwucyfrowego.

Kto natomiast uplasował się tym razem za Polską? Tutaj tradycyjnie mamy Czechów (4,3 proc.), Rumunów (3,4 proc.) oraz Holendrów (3 proc.), którzy odnotowali raczej niewielkie zmiany. Czesi oraz Holendrzy minimalnie względem 2016 roku stracili, natomiast Rumunii tylko nieznacznie zyskali, na początku ubiegłego roku mając udział równo 3-procentowy.

Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do Polski, jako że z naszym wynikiem wiąże się jednak także pewna ciekawostka. Okazuje się bowiem, że choć statystycznie nasze pojazdy dominują wśród zagranicznych ciężarówek w Niemczech, to nie ma to bezpośredniego odzwierciedlenia w ruch na polsko-niemieckiej granicy. Dla przykładu, granicę holendersko-niemiecką przekracza średnio 1,2 miliona ciężarówek miesięcznie, a więc dwukrotnie więcej niż granicę Niemiec oraz Polski. Minimalnie wyższa jest także liczba pojazdów przekraczających granicę z Austrią, zbliżając się do 700 tysięcy. Jest to więc żywy przykład na to, jak duży udział w polskim transporcie mają tak zwane „przerzuty”.

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 4 komentarzy

  1. Wariat pisze:

    Ciekawe I w polsce brakuje kierowcoc, a srednio prosperujaca firma co roku 5 aut dokupuje z czego 4 nigdy nie widza bazy

  2. kazah pisze:

    Podejrzewam, lecz mogę się mylić, że wpływ na taki stan rzeczy mają koledzy z Ukrainy.

  3. DawiD pisze:

    Przepraszam to jakiś żart? ten wizerunek „drajwera” w tej kamizelce i czapeczce z daszkiem !?, jadłospis? i co 20 dni w trasie i co dzień ? łosoś i leczo ?, zamiast napisać kategorycznie unikać : tego i tego, od czasu do czasu : to i to , zalecane szczególnie: to i to…, a występowanie o 1% przez fundacje która powstała dla kilku ciepłych posadek i poprawy wizerunku to już szczyt !!

  4. Adam pisze:

    Z tymi przerzutami to półprawda. Istotną rolę odgrywają tu m.in. takie czynniki jak:
    – eksport z Europy Zachodniej na wschód. Kierunki europejskie (UE) jak Litwa są marginalne. Dużo większym odbiorcem towarów będzie Zachód. Francja, Anglia.

    – Holandia to głownie transport z/do portu który rozciąga się na całą Europę. Siłą rzeczy ruch pomiędzy Niemcami a Holandią jest duży

    – Holandia to niewielki kraj. Przerzuty są wykonywane z większą częstotliwością. Kołbaskowo – Białystok – Kołbaskowo w ciągu jednego dnia jest niewykonalne.

Odpowiedz