baner665x124_3 665
Opublikowane 29 wrz, 2017

Pickup marki LDV zdobył 5 gwiazdek za bezpieczeństwo – to pierwszy taki chiński wynik w Australii

ldv_t60

Powyżej: model T60 po off-roadowym tuningu

Średniej wielkości pickup stał się pierwszym chińskim pojazdem, który zdobył w australijskich testach zderzeniowych pięć gwiazdek. Motoryzacja z Chińskiej Republiki Ludowej ma więc za sobą kolejny „kamień milowy”.

Ów pickup to nowy LDV T60 z napędem na cztery koła oraz podwójną kabiną. W Australii średnie pickupy tego typu są wyjątkowo popularne, więc kraj ten może stanowić dla LDV ogromny rynek zbytu. Dlatego też Chińczycy postanowili przygotować pojazd, który nie skompromituje się w lokalnych testach zderzeniowych.

Jednocześnie trzeba dodać, że LDV T60 jest samochodem bardzo tanim i dobrze wyposażonym. Jak podają australijskie media, ceny czynią T60 jedną z najtańszych ofert na rynku, podczas gdy w wyposażeniu znajdziemy 6 poduszek powietrznych, centrum multimedialne z dużym ekranem dotykowym, czy też tylną kamerę cofania. Istotny jest też niewysilony silnik, który z pojemności 2,8 litra rozwija tylko 150 KM. Jeśli zaś chodzi o właściwości użytkowe, to mamy tutaj od 800 do ponad 1000 kilogramów ładowności, a także możliwość holowania 3-tonowej przyczepy.

Na koniec jeszcze nawiążę do nazwy. Skrót LDV nie wydaje Wam się znajomy? Jeśli tak, to nie bez powodu. Koncern SAIC przejął bowiem brytyjską firmę LDV, wytwarza teraz w Chinach jej samochody dostawcze i postanowił korzystać z brytyjskiej nazwy. Co więcej, furgony marki LDV eksportowane są także do Wielkiej Brytanii, o czym pisałem poniżej:

Po latach do Europy wraca LDV Maxus, niedoszły produkt z Lublina, który teraz produkują Chińczycy


Galeria zdjęć modelu T60:

ldv_t60_3 ldv_t60_1 ldv_t60_4 ldv_t60_5 ldv_t60_6 ldv_t60_8 ldv_t60_2 ldv_t60_7

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 2 komentarzy

  1. abcd pisze:

    Wygląda w miarę normalnie…resztę czas pokaże.

  2. miwo pisze:

    Przód przypomina bardzo Suzuki SX Cross po liftingu. Choć w przypadku wyrobów z Chin to, że coś przypomina coś innego, nie powinno chyba dziwić… 😉

Odpowiedz