baner665x124_3 665
Opublikowane 3 paź, 2017

Oto nowe Volvo FH na LNG, oferujące do 460 KM i maksymalnie 2300 Nm. Choć są też pewne wady…

volvo_fh_lng_1

Zgodnie z zapowiedziami, Volvo Trucks zaprezentowało nową gamę europejskich samochodów ciężarowych na płynny gaz ziemny (LNG). Co jednak ciekawe, pod względem osiągów oraz konstrukcji silników, są to pojazdy wyraźnie inne niż u konkurencji.

Dotychczas na rynku ciągników siodłowych na LNG mieliśmy tylko Iveco oraz Scanię. Co natomiast te dwie oferty łączyło, to silniki o pojemności poniżej 10 litrów, mające niewielki maksymalny moment obrotowy. Kiedy zaś spojrzymy na tę nową ofertę Volvo Trucks, zobaczymy coś zupełnie innego. Do zasilania gazem dostosowano bowiem silnik 13-litrowy, oferując od 420 do 460 KM i od 2100 do 2300 Nm. Do tego dodano jeszcze skrzynię biegów I-Shift i w ten sposób powstał układ, którym bez obaw pociągniemy nawet pełen ładunek.

Jak to możliwe? Volvo Trucks poszło drogą, którą testowało juz kilkukrotnie. Nowe ciężarówki na gaz zasilane są więc nie tylko gazem, ale także zużywają minimalne ilości oleju napędowego. Co więcej, nowe silniki pracują w takim samym cyklu, co silniki diesla. Nie ma tutaj więc układu zapłonowego ze świecami, typowego dla silników na gaz. Zalety są zaś takie, że dieslowsko-gazowe Volva mają być bardzo ekonomiczne, emitując przy tym o 20 proc. mniej CO2, niż zwykłe diesle. Kiedy natomiast zwykły gaz zastąpimy naturalnym biogazem, emisja CO2 spadnie niemalże do zera.

Gorzej wygląda kwestia zasięgu oraz ekologicznego osprzętu. Tutaj na przykład okazuje się, że Volvo Trucks nie może konkurować z Iveco Stralis Natural Power, mającym aż 1500 kilometrów zasięgu. FM lub FH z największymi dostępnymi zbiornikami mogą bowiem przejechać tylko 1000 kilometrów. Druga sprawa to obecność układu SCR (AdBlue), związana ze zużywaniem także pewnych ilości oleju napędowego – w całkowicie gazowych Scaniach oraz Ivecach układu tego nie znajdziemy. Trzecia rzecz to natomiast skomplikowanie konstrukcji – dla przykładu, gazowe Volvo musi mieć osobne rozpylacze dla gazu oraz oleju napędowego.

Szwedzi zapowiadają, że modele FM LNG oraz FH LNG trafią do sprzedaży w 2018 roku. Będą one dostępne zarówno jako ciągniki siodłowe, jak i jak podwozia. Ba, kupując sobie ciągnik siodłowy na gaz będziemy mogli wybierać między opcjami 4×2, 6×2 oraz 6×4, a maksymalne DMC zestawu wyniesie 64 tony. To bezsprzecznie wyróżnia Volvo Trucks na tle gazowych konkurentów. W ofercie kabin mamy natomiast nawet szoferkę Globetrotter XL.

volvo_fh_lng_2 volvo_fh_lng_3

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. dono pisze:

    Cos mi tu nie gra. Metan-bio z czego sie sklada? Nie ma tam zwiazkow wegla?

    Nie wiem dlaczego nie zrobiono mozliwosci jazdy na ON po wyczerpaniu gazu? Przeciez, az sie prosi, bo wszystkie podzespoly sa.

    • Filip (autor 40ton.net) pisze:

      Niestety nie ma tutaj miejsca na zbiorniki z dieslem o jakiejkolwiek większej pojemności. Z uwagi na utrzymywanie gazu w temperaturze około -130 stopni, zbiorniki na LNG zajmują bardzo dużo miejsca.

  2. no właśnie , ze spalania zawsze wychodzi co2 , więc jak go można zredukować do zera. no chyba że spalamy wodór. :)

  3. Stefan pisze:

    U nas w wsi sołtys założył instalacje gazowa do Ursusa c-330 na błotniku koło kabiny ale tez usprawnił swoje dzieło bo dodał turbo i tak jak ludzie gadają to na jednym tankowaniu ponad miesiąc przejeździe z orka gleby włącznie a ma ponad 40 hektarów a i trzeba to tez grylije jak jest domowa biesiada ;; chyba się opłaca taka instalacja

  4. Jan pisze:

    auto nie dla kartoniarzy Rumunów i Bulgarow.. gdzie teraz swoj karton postawią żeby zupę ugotować? chyba nie przy zbiorniku z gazem…

  5. Jan pisze:

    raczej nie jezdzilbym tym do Anglii.. co będzie jak przyjadą angielscy złodzieje paliwa i nie zauważą że zamiast diesla w zbiorniku jest gaz?

Odpowiedz