banner2
Opublikowane 27 lis, 2016

Od kiedy kierowcy muszą korzystać z tachografów, czyli krótka historia ewidencji czasu pracy i prędkości

Powyżej: holenderski reportaż z 1974 roku

Setki samochodów ciężarowych blokujących przejścia graniczne, policja pilnująca porządku nawet przy pomocy wozów pancernych, akcje publicznego niszczenia tarczek do tachografu, przewoźnicy i kierowcy masowo sprzeciwiający się zmianie przepisów, kompletny paraliż transportu międzynarodowego oraz uwaga mediów z całego kraju – tak w skrócie można opisać wydarzenia towarzyszące wprowadzeniu tachografów do użytku w Holandii. Wszystko miało miejsce w 1974 roku – na dobre kilkanaście lat wcześniej niż odgórne uczynienie tachografów obowiązkowymi w całej Unii Europejskiej.

Dlaczego zarówno przewoźnicy, jak i kierowcy nie chcieli tachografów? Obawiano się, że nowe urządzenia utrudnią im pracę, zmniejszą zarobki i pogorszą konkurencyjność firm. A trzeba tutaj zaznaczyć, że był to czas dla Holendrów bardzo szczególny. W latach 70-tych pełnili oni bowiem w Europie podobną rolę, jak dzisiaj Polacy – holenderskie ciężarówki można było spotkać naprawdę wszędzie, w bardzo dużych ilościach. Jednocześnie sporo mówiło się o tym, że Holendrzy jeżdżą taniej niż firmy z innych krajów, między innymi dzięki stosunkowo tanim kierowcom, którzy nie gardzili nawet najdłuższymi trasami.

Wracając jednak do tachografów – powyższe tło historyczne jest wstępem do zasadniczego pytania: od kiedy europejscy przewoźnicy drogowi korzystają z tachografów? Jak wiadomo, w Polsce europejskie przepisy o czasie pracy zaczęły obowiązywać w 1992 roku. Wówczas wprowadzono u nas zapisy konwencji AETR, przewidujące rozbudowane normy jazdy i odpoczynku, a przy okazji też nakazujące stosowanie tachografów. Kiedy jednak zmiana ta miała w Polsce miejsce, śmiało można było powiedzieć, że tachografy miały za sobą już ponad 100 lat historii. Pierwsze urządzenia służące do rejestracji przebiegu trasy zaczęły bowiem powstawać jeszcze pod koniec XIX wieku. Wynalazki te przygotowywano z myślą o transporcie kolejowym – nieustannie zyskującym na popularności, a jednocześnie też odnotowującym spektakularne wypadki. Jeśli natomiast chodzi o urządzenia dla samochodów ciężarowych, to pierwsze tachografy z prawdziwego zdarzenia zaprezentowano w latach 20-tych XX wieku. I choć były one w swoim czasie raczej techniczną ciekawostką, to już wtedy można było przewidzieć ich przyszłą karierę. Świadczy o tym chociażby prawo, które wprowadzono w Niemczech za czasów Hitlera, jeszcze przed II Wojną Światową. Kierowcom długodystansowym nakazano wówczas prowadzenie ewidencji czasu pracy na papierze. Dokonywano tego przy użyciu tzw. „Kontrollbuchów”, podobnych jak dzisiaj stosują w Niemczech kierowcy pojazdów o DMC od 2,8 do 3,5 tony. Albo podobnych, jak używa się do dzisiaj w USA.

tachograf_tarczki

Urządzenia zaczęły zastępować książeczki dopiero dwie dekady później – w pierwszej połowie lat 50-tych. Wprowadzono wtedy w Niemczech przepisy, według których wszystkie nowe samochody ciężarowe i autobusy miały być wyposażone właśnie w tachografy. W międzyczasie coraz częściej mówiło się w przygotowaniu podobnego prawa dla całego EWG, czyli dzisiejszej Unii Europejskiej. Odpowiednie przepisy były gotowe już w 1970 roku, lecz wprowadzenie ich w życie zostało przesunięte o rekordowy okres czasu – aż 15 lat. W międzyczasie poszczególne kraje na własną rękę wprowadzały tachografy, jak na przykład wspomniana na wstępie Holandia, a do tego masowo korzystano z papierowych książeczek. Rozwijały się też pierwsze techniki oszukiwania zapisów, dotyczące nie tylko czasu pracy, ale także osiąganych prędkości. Trzeba tutaj bowiem zaznaczyć, że w tamtym okresie w oparciu o tachografy masowo wystawiano mandaty właśnie za zbyt szybką jazdę. Miało to związek między innymi z faktem, że aż do lat 90-tych ciężarówki nie posiadały ograniczników prędkości i nic nie stało na przeszkodzie, aby rozpędzać je nawet do wartości trzycyfrowych. Dla przykładu dodam, że w Niemczech ograniczniki wprowadzono do przepisów dopiero w 1988 roku, a w Wielkiej Brytanii ta „wolna amerykanka” utrzymywała się aż do 1992 roku.

Tymczasem w 1985 roku nowe przepisy dotyczące rejestracji trasy w końcu stały się faktem – na terenie całej Unii Europejskiej tachografy uczyniono obowiązkowym wyposażeniem wszystkich nowych samochodów ciężarowych. Jednocześnie samochody wprowadzone wcześniej do użytku zostały z tego zwolnione, jako że nie wprowadzono nakazu modernizowania starych konstrukcji. Kiedy natomiast minęło kolejne kilka lat, a z Europy zniknęła „żelazna kurtyna”, te same przepisy zaczęto stosować na praktycznie całym kontynencie. Dzisiaj AETR obowiązuje między innymi w Albanii, Azerbejdżanie, Uzbekistanie, Turkmenistanie, Czarnogórze, Turcji, Macedonii, czy też Rosji. Oczywiście w międzyczasie, w 2006 roku, dokonano też przejścia na tachografy cyfrowe.

Zainteresowanym tą krótką historią polecam starszy tekst:

Historia kabin sypialnych w samochodach ciężarowych, czyli o tym jak już od wieku śpi się za fotelami

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 13 komentarzy

  1. Krzysztof pisze:

    Filip, kosmetyka w tytule. Zjadło Ci słowo „kiedy”. Artykuł fajny, ale z chęcią bym doczytał też o tym jak wyglądało wprowadzenie tachografów w Polsce i o przejściu z AETR na 561 :)

  2. Tomek pisze:

    W Polsce tacho obowiązywało już za PRL. Nie wiem dokładnie jak wyglądały przepisy o czasie jazdy i pracy, ale mój ojciec jeździł w tamtych czasach Jelczem 315 i był on wyposażony w tachograf.

  3. Ark pisze:

    Ten na powyższym filmiku (52 sekunda) to ładną miał tarczkę :) . Dzisiaj też każdy wolałby ją zniszczyć/zjeść niż pokazać przy kontroli 😉

  4. gustav pisze:

    Tomku -owszem jezdzilo ale po kursie to tacho ladowalo w koszu. Nikt nie wymagal wstecznych. Bylo tacho ale jak cos nie tak to do kosza i nowe 😉 -tylko trzeba bylo sie troche nagimnastykowac czemu nie ma zapisów od poczatku jazdy 😉 pamietam takie dziwne tarczki z wycieciem do osi tarczki . Owszem tak tylko po polsce ,za granice nie jezdzilem wtedy na

  5. kierowca pisze:

    Szanowny Filipie w 1985roku nie był jeszcze Uni Europejskiej a jedynie EWG – Europejska Wspolnota Gospodarcza.

    • Filip (autor 40ton.net) pisze:

      Zgadza się, dlatego też raz wymieniłem w tekście EWG, a w pozostałych przypadkach określałem to po prostu Unią Europejską, dla uproszczenia 😉

  6. egon pisze:

    w prl tacho nie obowiazywało co prawda byly plany ale nic z tego nie wyszlo

  7. kier pisze:

    Moj wujej 30 lat byl kierowca w firmie PEKAES. Przez 13 lat jezdzil na Irak,Syrie i tamte dzikie kraje. Opowiadal ze tez mieli tachografy. Tyle tylko ze podczas kontroli sprawdzali glownie predkosc.

  8. egon pisze:

    w pks były karty drogowe ,które prowadził kierowca czas pracy kierowcy 12 godzin jeśli był zjazd na baze wtedy 14 godzin , predkośc przelotowa 43 km / h , kierowca zrobił trase kraków -szczecin w 2 dni i nastepne 2 dni mógł posiedziec w domu -oczywiście trzeba było zamelinowac auto żeby nikt sie nie czepiał

  9. jaceknie pisze:

    Tarczki z wycięciem były to wynalazki z PRL i stosowało się je w Tacho mera-Poltik a wycięcie było po to że do tego tachografu zakładało się sześć z wycięciem a siódmą pełną do specjalnej tarczy, tachograf był zaopatrzony w taką blaszkę która zatrzymywała tarczkę na dany dzień o 24:00 a rysik rysował na następnej tarczy. Tak załadowany tachograf wystarczył na cały tydzień pracy.

Odpowiedz