baner665x124_3 665
Opublikowane 2 wrz, 2016

Nowa Scania R410, R500, S500 oraz S730 – test 40ton.net – dopracowane rozwiązania w bardzo dobrej kabinie

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_13

Nie da się ukryć, że Scania to w europejskiej branży transportowej marka szczególna. Ilość zagorzałych miłośników, ilość modyfikowanych egzemplarzy, czy też ilość firm wiernych tej marce od dziesiątek lat – wszystko to rzeczy, których inni producenci mogą Szwedom szczerze pozazdrościć. Czy jednak nowa generacja ciężarówek, zaprezentowana ledwie w ubiegłym tygodniu, zdoła podtrzymać tę legendę, wpisując się w wypracowany przez lata wizerunek? Pełną odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne dopiero za kilka lat, kiedy pierwsze liczniki kilometrów zaczną zbliżać się do miliona. Już teraz mogę Wam jednak zaprezentować jakie pierwsze wrażenie robi ten samochód, jak wypada na tle poprzednika i co oferuje w swojej najnowszej części, czyli w zupełnie nowej kabinie. Ledwie wczoraj miałem bowiem okazję uczestniczyć w pierwszych dziennikarskich testach, przemierzając szwedzkie drogi za kierownicą czterech różnych egzemplarzy. Zanim jednak Wam je zaprezentuję, muszę kilka kwestii wyjaśnić.

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_01nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_03nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_17nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_06nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_05nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_04nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_15nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_02

Krótka prezentacja nowej oferty

Ubiegłotygodniowa premiera dotyczyła wyłącznie pojazdów do przewozów na dłuższe dystanse. Na nowe samochody do transportu dystrybucyjnego, czy też komunalnego, przyjdzie nam więc jeszcze poczekać, ale za to w pełnej klasie możemy już zobaczyć nowe serie S oraz R. Te pierwsze będą pełniły formę „okrętów flagowych”, wyróżniając się płaską podłogą wewnątrz kabiny.

Łącznie nowe kabiny są aż cztery. Najbardziej przestronny wariant to CS20H, czyli seria S z maksymalnie podwyższonym dachem, noszącym teraz nazwę Highline. Takie samo podwyższenie dachu znajdziemy także w CR20H, czyli serii R z kabiną Highline, a dla osób, które poszukują niższego, choć nadal podwyższonego dachu, przewidziano CS20N lub CR20N, czyli kabiny typu Normal z odpowiednio płaską podłogą lub 16-centymetrowym tunelem. Wymiary? Seria S Highline oferuje między podłogą a dachem kabiny 207 cm wolnej przestrzeni, podczas gdy w serii S Normal oficjalnie wyprostują się osoby o wzroście do 181 cm. W przypadku serii R wysokości są dokładnie te same, choć tylko przed fotelami, jako że na tunelach silnika mamy 191 cm (Highline) lub 165 cm (Normal). Dachu pozbawionego podwyższenia w ogóle nie przewidziano.

Jeśli chodzi o warianty silnikowe, to oferta nie uległa szczególnie dużej zmianie. 13-litrowe silniki oferują 410, 450 lub 500 KM. Te ostatni wariant zastąpił dotychczasowy silnik 490-konny, a przy okazji wyróżnia się od poprzednika brakiem układu recyrkulacji spalin i zwiększonym o 50 Nm maksymalnym momentem obrotowym. Bez zmian mocowych obyło się w przypadku silników V8, oferujących 520, 580 lub 730 KM, ale za to wszystkie silniki, jak jeden mąż, otrzymały między innymi nowe wtryski oraz usprawnioną skrzynię biegów. W połączeniu z poprawioną aerodynamiką, Scania obiecuje więc 5 proc. obniżenia zużycia paliwa, a także znacznie krótszy czas zmiany przełożeń.

Poniżej: wnętrze kabiny Highline oraz Normal

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_11 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_10

Czy 500 koni dźwignie 60 ton?

Spośród 16 samochodów testowych, osobiście postanowiłem sprawdzić cztery. Pierwszym z nich była konfiguracja, której zapewne nie zabraknie na polskich drogach, czyli ciągnik siodłowy R410 z kabiną typu Normal, ważący wraz z naczepą oraz balastem około 30 ton. Kolejnym pojazdem był ciągnik siodłowy S500 z kabiną typu Highline, pracujący w 25,25-metrowym zestawie obciążonym do pełnych 60 ton. Następnie zweryfikowałem w 60-tonowym zestawie sprawność modelu S730, zaś na koniec doszedł do tego model R500, ważący wraz z załadowanym silosem około 40 ton.

Silnikowo sprawa prezentowała się w sposób łatwy do przewidzenia. R410, mający dostatek momentu obrotowego (2150 Nm), doskonale radził sobie z tymi 30 tonami. Zarówno na wzniesieniach, jak i w terenie zabudowanym, na bocznych drogach, czy też na autostradzie nie było najmniejszych problemów z utrzymywaniem rozsądnej prędkości, bez jednoczesnego przekraczania zalecanych obrotów. Od razu w oczy rzuciła się też praca 12-biegowej, zautomatyzowanej skrzyni biegów Opticruise, radzącej bez jakichkolwiek momentów zawieszenia i zmieniającej przełożenia w bardzo szybkim tempie, zarówno w trybie automatycznym, jak i manualnym. Całość została bardzo skutecznie sparowana z rozbudowanym tempomatem, a do tego obecne były trzy ustawienia pracy: normalny, ekonomiczny oraz „power”. Tryb toczenia na luzie załączał także w czasie jazdy bez załączonego tempomatu, skrzynia biegów pozwala na wzniesieniach schodzić do 1000 obr./min., a system przewidywania topografii terenu wkraczał do działania naprawdę często, raz za razem odpuszczając gazu przed szczytem wzniesienia, a następnie nadrabiając straty na zjeździe.

Bardzo ciekawie zrobiło się w sytuacji, gdy zasiadałem za kierownicą 500-konnego zestawu o masie 60 ton. Czy magiczna „piątka” z przodu uczyniła model S500 propozycją także do najcięższych zastosowań? Jeśli chodzi o jazdę po autostradzie, z niezbyt wysokimi wzniesieniami, naprawdę trudno było narzekać. Nawet w ekonomicznym trybie pracy biegów rzędowy silnik radził sobie z utrzymaniem ośmioosiowego zestawu w płynnym ruchu, szybko działająca skrzynia biegów tylko ułatwiała sprawę i jedynie na naprawdę stromych wzniesieniach, pokonywanych bez większego rozpędu trzeba było pokłonić się potężnej masie całkowitej. Jak natomiast wypadło to w porównaniu z 40-tonowym R500 oraz 60-tonowym S730, zapewne się domyślacie – oba silniki oferowały wówczas spory zapasy mocy, co było swoją drogą bardzo ciekawe w przypadku jazdy trzyosiowym podwoziem, ciągnącym za sobą pełnowymiarową naczepę na wózku dolly. Bo choć zestaw ten ważył tyle, co półtora normalnej ciężarówki, to masy tej po prostu się nie czuło.

O zużyciu paliwa się nie wypowiadam, jako że wyniki i tak nie byłyby miarodajne. Przejazdy testowe przebiegały bowiem na krótkich odcinkach, przeplatanych licznymi postojami oraz przerwami na zdjęcia, a i chęć sprawdzenia poszczególnych funkcji, czy też pracy silnika w trudniejszych warunkach robiła swoje.

Poniżej: seria S z kabiną Normal oraz seria R z kabiną Normal

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_29 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_16

Komfort w czasie jazdy

Kiedy w grę wchodził zjazd ze wzniesienia, potężna masa 25-metrowych zestawów przechylała wskazówkę prędkościomierza w bardzo szybkim tempie. I wówczas w grę wchodził hamulec silnikowy oraz zwalniacz, połączone rozbudowanym systemem sterowania. Tradycyjnie można było skorzystać z dźwigni położonej przy kierownicy, do tego dochodziła możliwość uruchomienia dodatkowych hamulców poprzez delikatniejsze wciśnięcie pedału gazu, zaś trzecia opcja to interesująca nowość – zjeżdżając ze wzniesienia wystarczyło wycisnąć ten pedał dosłownie na chwilę, nawet w czasie jazdy z wyłączonym tempomatem, po czym komputer automatycznie utrzymywał prędkość, odpowiednio dozując siłę hamowania. Jeśli natomiast chodzi o skuteczność zwalniacza oraz hamulca silnikowego, to była ona na bardzo dobrym poziomie, podobnie jak w przypadku hamulców roboczych, udoskonalonych względem poprzedniego modelu.

Jak prezentowały się inne kwestie dotyczące prowadzenia? W czasie testu miałem okazję przejechać się po torze testowym z poprzecznymi nierównościami, a także zweryfikować prowadzenie przy omijaniu kartonowego łosia. Moje odczucia są zaś takie, że Scanii udało się uczynić nowe ciężarówki nieco bardziej komfortowymi, jednocześnie zachowując typowe dla marki, pewne prowadzenie, podkreślane przez dobry układ kierowniczy. Ten ostatni sprawdzał się na krętych drogach, choć jednocześnie też nie wymagał szczególnego wysiłku przy manewrach. Te ostatnie ułatwiała też dobra widoczność, związana z wąskimi słupkami przedniej szyby, tej szyby rozmiarami, a także pewnym rozstawieniem małych i dużych lusterek o odpowiedniej szerokości.

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_18 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_19nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_25nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_21nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_20

Relacja z miejsca pracy

Wiele osób zapewne zadaje sobie pytanie, czy przygotowując nową kabinę, Scania zdołała zachować charakterystyczną pozycję kierowcy? Ewidentnie zmniejszono odległość miejsca kierowcy od przedniej szyby, co mogłoby zapowiadać pewne zmiany. W rzeczywistości nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby ustawić sobie fotel bardzo nisko i daleko od deski rozdzielczej, następnie wysunąć kierownicę i siedzieć niczym w samochodzie sportowym. A tak zupełnie serio – kierowca ma chyba jeszcze szerszy zakres regulacji niż u poprzednika, równie dobrze jest z fotelem, a miejsca na stopy i kolana nie brakuje. Na nowej desce rozdzielczej wszystko wydaje się być pod ręką, jako że jedynie tachograf pozostawiono nad szybą, choć z drugiej strony nagromadzenie klawiszy na pulpicie może początkowo nieco przerażać. Uzmysławia to fakt, że do samego tylko sterowania oświetleniem wewnętrznym mamy bodajże 11 różnych przycisków, zaś na kierownicy jest tego jeszcze więcej. Bez odrywania rąk z jej wieńca możemy sterować radiem, trybem pracy skrzyni biegów, czy też komputerem pokładowym, ale za to oderwiemy rękę w celu przywrócenia prędkości na tempomacie, jako że jego przyciski tego ostatniego pozostawiono niestety tam, gdzie u poprzednika. Sama kierownica doskonale leży natomiast w dłoni i jest odpowiednich rozmiarów a jej spłaszczony dół ułatwia wchodzenie i wychodzenie z kabiny. Czy natomiast przeszkadza on przy manewrach? W żadnym wypadku.

Do gustu bardzo przypadły mi wskaźniki, które wbrew temu, co można było wywnioskować po pierwszych zdjęciach, nie były zupełnie wirtualne. Prędkościomierz i obrotomierz zachowały tradycyjną formę, a przy tym otrzymały bardzo przyjemny układ kolorystyczny. Dominujący jest kolor biały, wraz z kolorowymi wstawkami, więc jest zarówno estetycznie, jak i łaskawie dla wzorku kierowcy. Komputer pokładowy, czy to w wersji większej, czy mniejszej, jest łatwy w obsłudze, natomiast centrum multimedialne przywozi od razu na myśl Volkswagena. Na ten ostatni fakt oczywiście trudno narzekać. Nie obyło się też bez niespodzianek, jako że pokrętło to sterowania światłami umieszczono na drzwiach, podobnie jak przyciski do załączania dodatkowych reflektorów – dachowych lub umieszczonych w atrapie chłodnicy. Ciekawostką jest to, że możemy sobie zamówić obie pary tych dodatkowych świateł (za dopłatą), ale nie będziemy mogli włączyć obu jednocześnie, co wynika z prawnych ograniczeń.

Uwagę zwraca też fakt, że w przeciwieństwie do poprzednika, rozmiar i kształt deski rozdzielczej jest tylko jeden. Mamy więc zakrzywioną w kierunku kierowcy konsolę, natomiast pod nią coś w rodzaju szafki, z płaską górą, dwiema szufladami oraz wgłębieniami dla podręczne rzeczy kierowcy. Siedząc za kierownicą nie brakuje miejsc, w których możemy coś sobie schować, więc pod tym względem Szwedzi naprawdę zrobili dobrą robotę. Poprawiła się też szerokość całej kabiny oraz rozmiar przedniej szyby, w związku z czym kierowca siedzi bardziej na lewo i ma większe poczucie przestrzeni. I co ważne, dotyczy to wszystkich czterech rodzajów kabin.

Wchodzenie i wychodzenie zachowało w serii R układ typowy dla Scanii. Stopnie rozsunięto lekko na boki, niczym schodki, umożliwiając opuszczanie pojazdu nawet przodem. W przypadku serii S układ już tego tak jednak nie widać, jako że konieczne było zastosowanie tutaj aż czterech stopni.

Poniżej: wejście do serii S oraz serii R, schowki serii S oraz tunel serii R

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_08 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_07nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_28nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_09

Nowa część wypoczynkowa

No i w końcu, po napisaniu bodajże półtora tysiąca słów, przejdziemy do kwestii dla wielu osób najciekawszej – jak zupełnie nowe kabiny wypadają pod względem wypoczynkowym? Trzeba tutaj bowiem zaznaczyć, że różnice względem poprzedniego modelu są naprawdę spore i polegają one zarówno na zastosowaniu kilku konkretnych rozwiązań, jak i ogólnym kształcie nadwozia.

Ten ostatni sprzyja przestronności, tak, że nawet w wersji z niższym dachem mamy wrażenie przebywania na stosunkowo dużej przestrzeni. W przypadku modeli Highline większość kierowców oczywiście bez problemu wyprostuje się na środku kabiny, a w serii S, z płaską podłogą, na głową pozostanie jeszcze sporo luzu. Mając 190 cm wzrostu, udało mi się wyprostować także w serii S Normal, choć oczywiście tylko bezpośrednio pod oknem dachowym. Jak natomiast ocenić R Normal? Raczej nie jest to kabina na dłuższe trasy, jako że poruszanie się po wnętrzu sprawia już pewne trudności. Jeśli jednak trzeba by spędzić tutaj 2-3 dni, to kierowca nie powinien narzekać.

W kwestii poruszania się po kabinie warto wspomnieć także o wspomnianej szafce, umieszczonej pod deską rozdzielczą. Zajmuje ona część podłogi, ale mimo to dwie osoby jak najbardziej mogą się tam minąć, a gotowanie, czy też przebieranie się nie będzie najmniejszym problemem. Ponadto w wersjach ze składanym fotelem pasażera pod siedziskiem znajdujemy całkowicie płaski kawałek podłogi, co zwiększa przestrzeń użytkową. Uwagę zwraca także umiejscowienie dolnego łóżka, które w przypadku serii S znajduje się naprawdę bardzo wysoko. Siedząc na nim sięgałem co prawda stopami do ziemi, lecz niższe osoby mogą już mieć z tym problem. Scania przygotowała na to jednak rozwiązanie, którym ma być obracany fotel pasażera, z bardzo lekko działającym mechanizmem. Przed fotelem pasażera mamy także stolik, choć niestety ten element muszę określić największym moim zdaniem niedopatrzeniem – blat jest niewielki, nie da się go odsunąć od całej deski rozdzielczej i całość zamontowano bardzo nisko.

Dolne łóżko ma bardzo gruby i stosunkowo miękki materac. W związku ze skróceniem odległości fotela od przedniej szyby, Scania mogła pożegnać się z doczepianymi fragmentami materaca, przypinanymi za fotelami, a jednocześnie stworzyła naprawdę świetne miejsce do spania. Zgodnie z obietnicami, przy zachowaniu obu miejsc siedzących leżankę możemy rozciągnąć z 80 do 90 centymetrów, zaś kiedy oparcia położymy i rozciągniemy materac do pełnego metra, warunki do snu robią się naprawdę doskonałe. Plusem jest też obecność gniazda usb na panelu sterowania umieszczonym nad materacem. Co natomiast z łóżkiem górnym? W przypadku kabiny typu Normal będzie to miejsca raczej awaryjne, o szerokości zaledwie 60 cm, podczas gdy Highline zaoferuje nam maksymalnie 80 cm. Materac wydaje się bardzo przyjemny, system składania jest bardzo szybki i bazuje na przyciskach, a do góry prowadzi naprawdę wygodna drabinka. Warto też dodać, że jeśli nie będziemy chcieli mieć górnego łóżka, Scania zaoferuje nam w wersji Highline trzy przepastne schowki.

Choć nawet bez tych dodatkowych miejsc na bagaże nowa kabina mile zaskakuje. Wysoko umiejscowione łóżko skutkowało wygospodarowaniem sporej lodówki oraz potężnych schowków, z których dwa obsłużymy przez pokaźne drzwiczki boczne, a nad przednią szybą wersja Highline ma kolejne bagażniki, przedzielone dodatkowo półkami, które łatwo się wyjmują. W kabinach typu Normal schowki nad szybą są o mniej więcej połowę mniejsze, ale za to nie ma różnicy w przestrzeni bagażowej pod łóżkiem. Różnica jest za to między serią R oraz S, jako że ta druga oferuje dwa dodatkowe dwa „brudne” schowki, umieszczone tuż za kołami, a i miejsce pod łóżkiem jest więcej, za sprawą braku tunelu. Jedyne, do czego można się więc przyczepić, to stanowczo zbyt płytkie kieszenie nad bocznymi szybami.

A co bym powiedział, gdyby ktoś zapytał mnie o moje subiektywne zdanie na temat warunków życiowych w nowej kabinie? Wówczas prawdopodobnie użyłbym określenia „bardzo poprawna”. Faktem bowiem jest, że pod względem zastosowanych rozwiązań, jakości wykonania i ogólnych odczuć nowa kabina wydaje się być dobra, przemyślana i przyjemna w obyciu. Trudno szukać tutaj rzeczy irytujących, trudno wymienić jakieś brakujące elementy i bezsprzecznie można porównywać tę szoferkę z najlepszymi konstrukcjami konkurencji, ale trudno też znaleźć jakieś rozwiązanie rewolucyjne, skłaniające do stwierdzenia „o kurcze, ale to Szwedzi świetnie wymyślili!”. Oczywiście poza bocznymi kurtynami powietrznymi (opcja), choć to już kwestia abstrahująca od komfortu.

Poniżej: wnętrze serii S Highline

nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_31 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_24 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_23 nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_22nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_27nowa_scania_serii_s_r_test_40ton_26

Podsumowanie

Dopracowana – oto słowo, które pasuje mi do nowej Scanii najbardziej. Szwedzi dopracowali bowiem to, co już w poprzednich pojazdach stało na dobrym lub nawet wzorowym poziomie, a na koniec zamknęli te wszystkie elementy w nie tylko nowej, ale też po prostu nowoczesnej kabinie, oferującej bardzo dobre warunki wypoczynku.

Na koniec też dodam, że nowy model już wkrótce pojawi się na polskich salonach, będąc o kilka procent droższym od dotychczasowego. Ten ostatni pozostanie jednak w ofercie aż do 2018 roku, a nawet ma dorobić się w Polsce luksusowej wersji limitowanej. A jeśli chcielibyście zobaczyć nową serię S oraz R na żywo, to polecam wybrać się 17 września na trójmiejską imprezę Pomorska Miss Scania, gdzie zastaniecie bodajże trzy egzemplarze nowych pojazdów.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 29 komentarzy

  1. pete379 pisze:

    Czyli co? Wreszcie będzie można mieć same klasy S we flocie- od Prezesa do szofera? 😉

  2. Artur2k1 pisze:

    Jakie wymiary posiadają wyrka na długość?. Na prawdę imponuje mi ten nowy model. Świetna relacja!.

  3. Majkel pisze:

    Filip masz może taki zdjęcia jak się prezentuje ta płaska podłoga, bo z tunelem fajnie wyszło ale chciałem zobaczyć takie samo tylko z płaską podłogą

  4. Radek pisze:

    Moim zdaniem ewolucja, nie rewolucja. Dopracowanie szczegółów na rzecz poprawienie komfortu obsługi jak i wypoczynku w trasie. Szkoda tylko, że wskaźniki nie są w pełni wirtualne co mogło być fajną nowością i wyróżnikiem na tle konkurencji. Jednak pozostawienie tradycyjnych prędkościomierza i obrotomierza, na pewno przypadnie do gustu tradycjonalistom :)

  5. Tołdi pisze:

    Panel od sterowania światłami umieszczony na…drzwiach! No po prostu bomba!!! Dobrze, że chociaż na drzwiach od wewnętrznej strony a nie na zewnątrz…Ale nie dziwi mnie to wcale, bo deska rozdzielcza i kierownica są tak przesycone przyciskami, że te „najmniej ważne” czyli do włączania świateł mogły powędrować gdziekolwiek. Ponoć scania to VW a VW zawsze słynął i intuicyjności jeśli chodzi o obsługę deski rozdzielczej – przykładem choćby MAN TGX. Tutaj projektantom wyraźnie odbiła palma!

    • shrek pisze:

      klawisze w drzwiach kierowcy często padają ofiarą zalania – wystarczy w deszczu przez chwilę mieć otwarte drzwi (sytuacja nie do uniknięcia) – tymbardziej niezrozumiałe jest usytuowanie tylu włączników w tym miejscu. Mam nadzieję że „geniusze” ze Scanii odpowiedzą: SĄ WODOSZCZELNE:)))

  6. MarcinSE pisze:

    Świetna robota Filip!:-)Nie masz wrażenia,że to rozciaganie łóżka do spania plus fotele ,następnie raano ta sama opcja tylko odwrotnie to nie powinno mieć miejsca w tak nowoczesnych ciężarówkach….prosta czynność fizjologiczna w nocy to skakanie przez fotele lub składanie na okrągło łóżka i jednego fotela-żadna inna ciężarówka nawet z tych niszowych wersji nie dopuszcza do takiego rozwiązania!Miałem nadzieję,że poprawią to z poprzedniej wersji lecz nic z tego….tye dobrego,że deskę pulpiut pchneli do szyby!

  7. MarcinSE pisze:

    Pomijając kwestię,że tunel w R jest wyższy jak w poprzedniej wersji-to jest coś niezrozumiałego tym bardziej,że jjest miejsce nad silnikiem-bardzo dokładnie sprawdziłem to na Elmii w weekend’:-)

    • Miki pisze:

      A słyszałeś kolego może o czymś takim jak klatka bezpieczeństwa dla kierowcy ???
      Właśnie dlatego w kabinie R jest tunel a w S nie musi ze względu na inną budowę kabiny . Scania jako jedyny pojazd ciężarowy posiada klatkę bezpieczeństwa nie to co inne wytwory np z plastikowym dachem ……

  8. irom pisze:

    Super relacja. Daje się wyczuć że wrażenia z wnętrza bardziej pozytywne niż estetyka ściany czołowej… Wierzę że jest „dopracowana” choć nie potwierdza tego umiejscowienie wlewu płynu do spryskiwaczy. Bez lejka sie nie wleje. Wysokość wewnątrz kabiny max 181cm (poza flagowym i rzadko kupowanym z racji ceny S HIGHLINE) jest NIE DO PRZYJĘCIA!!! Nawet Actros w „niskim” wariancie streamline (tani i popularny) ma 197cm. Kierowcom się to nie spodoba:) Przewoźnikom pewnie będą krytykować brak miejsca do naklejenia szyldów firmowych (nawet w S highline jest tylko malutkie pole między światłami w globie). Jak widać Szwedzi nie do końca wszystko przemyśleli. Liczmy na to że wad będzie mniej niż zalet. Inaczej legenda umrze śmiercią męczeńską z czego konkurencja będzie się cieszyć. Nie dla każdego MAN czy Daf są gorsze od Scanii. Czyżby z tym modelem hasło „KRÓLOWA SZOS” przestało istnieć…

    • pete379 pisze:

      Własnie te kurczę lampy w obudowie dachu wyglądają jak z chińskiej kopii HotWheels…jakby ktoś wydrukował je na kolorowej drukarce i nakleił taśmą. A z kolei te dziwne w atrapie wyglądają dość niepokojąco- jak ta taka dziwna twarz na jednym z DAFów z NIKA-TRANS.
      Ogólnie autko ciekawe, bo musi się opatrzeć, żeby stało się ładne.

  9. Artur2k1 pisze:

    Też zwróciłem uwagę na to, że tunel silnika w nowej R jest większy jak dotychczas plus wysokość wnętrza w tym modelu jest po prostu słaba. Większa część konkurencji w średniej kabinie oferuje na tym polu znacznie więcej choćby wspomniany Actros w Streamspace czy Volvo Globetrotter. Nie szokuje też maksymalna wysokość S Hinhline. 207cm to wprawdzie wartość wystarczająca, ale znowu stary model był pod tym kątem lepszy nie wspominając o konkurencji. Nie wiem czy widzieliście zdjęcia schowków nad szybą w wersji z halogenami. Zajmują one sporo cennego miejsca. W FH w podobnym pakiecie lepiej to rozwiązali. Dobrze, że jest to opcja.

  10. irom pisze:

    wpatrując się w te zdjęcia odnoszę wrażenie że projektując ten model projektantom SCANII brakowało inwencji twórczej. We wnętrzu widać „zapożyczenia” z innych marek. Kształt lodówki i szuflady pod wysoko usytuowanym łóżkiem oraz szuflady i kształt środkowej części konsoli to ACTROS, zegary w szczególności kształt tarczy obrotomierza i prędkościomierza przypominają Volvo. Mówi się o lepszej aerodynamice kabin a wystarczy mieć trochę oleju w głowie i spojrzeć z boku na kształt przedniej ściany, całkowicie płaskiej, z kanciastymi zderzakami, by wyciągnąć własne wnioski. Szkoda że w tej kwestii projektanci nie ściągnęli z Actrosa, Volvo czy chociażby Renault:)))

  11. miwo pisze:

    Światła przednie (zespolone pod maską) w niektórych wersjach mają dłuższe paski LEDów, w innych krótsze. Mają za to wtedy jakże „piękne” pomarańczowe wstawki – czyżby na eksport do USA? Czy też to tylko kwestia modelu? Ale po co te pseudoobrysówki..?

  12. Weron pisze:

    Całe szczęście że w firmie w której pracuję wszystkie samochody kupowane są pod kierowcę, i wszystkie w globie.
    Więc jak przyjdzie nowa scania to seria s.

  13. piero82 pisze:

    Europejskie ciężarówki zaczynają przypominać zabaweczki, ma być dużo ledów, wyświetlaczy i mrugać różnymi lampkami. A gdzie prawdziwe ciężarówki, choćby takie jak w stanach, normalne zegary, skrzynia manual. Czym wy się podniecacie, autami które po kilku minutach na wolnych obrotach gasną bo są eco. Ciekawi jak oni je testują w ekstremalnych warunkach, np. temperatura. Dla przykładu Volvo i akumulatory. Podejrzewam, że Scania też polegnie na nowym wynalazku, za dużo elektroniki, a pamiętajcie lepsze jest wrogiem dobrego.

  14. xxxx pisze:

    a testowali to cudo na wschodzie?

  15. xxxx pisze:

    juz euro 6 w wersji r nie dawałe sobie tam rady:)

  16. Jest w niej Mercedes-Benz MP4…i….Scania z poprzednich generacji
    Ma to coś….
    Niekt mi nie powie że spodziewał sie czegoś lepszego
    Ps. To jest moje zdanie

  17. Rob_24 pisze:

    Czym Wy się zachwycacie? Auto za ponad 100 tys euro a kierowca nie może swobodnie w niej mieszkać. XXI wiek rozsuwane łóżko??? Tunele w średnich kabinach, stolik na wysokości łydki… Zachwyt nad kierownicą jaka ona piękna, a przycisk od tempomatu gdzie ma? tam gdzie stara czyli w beznadziejnym miejscu trzeba odrywać wzrok od drogi żeby to ustawić. Napakowali jeszcze tyle opcji, że kierowca będzie co chwile musiał szukać jakiegoś przycisku. Siedziałem już w tym nowym wynalazku ze Szwecji. Dla mnie to porażka, nowoczesna ciężarówka powinna oferować komfort mieszkania, płaską podłogę, przestrzeń w środku, dużą ustawną lodówkę i logiczną obsługę. Tutaj mamy ledy, podświetlenia, przeszycia, grafiki między zegarami.To nie wpływa na wygodę mieszkalną. Ciekawe jak to jeszcze będzie ze spalaniem. Dla mnie nowy Actros który miał premierę w 2012 roku jest numerem jeden do mieszkania i w 2016 dalaje kładzie na łopatki tą premierę. Już nowe Volvo czy Daf w SuperSpaceCabie mają niższe te progi więcej miejsca i idzie jakoś tam mieszkać 2-3 tygodnie. W tym? Nie rozumiem Hurraoptymizmu i megazachwytów „testerów” i „redaktorów”.

Odpowiedz