transeu-daily
Opublikowane 13 wrz, 2016

Co łączy Wielton z Henrym Fordem, twórcą określenia „naczepa”, Nową Zelandią i liderem rynku w USA?

fruehauf_historia_usa

Artykuł, w którym wydarzenia z polskiej firmy Wielton zahaczą o historię powstania naczep, większość fabuły będzie działa się na początku XX wieku, a jedną z postaci pobocznych będzie Henry Ford, to rzecz, której zapewne się nie spodziewaliście. A wcale nie będzie to tekst w żaden sposób naciągany, ani tym bardziej wytwór mojej fantazji, wszak wydarzenia, które zaraz opiszę, naprawdę miały miejsce. Ba, w Stanach Zjednoczonych wydano nawet na ich temat książkę.

Rozdział I

A zaczyna się to wszystko ponad sto lat temu, w 1914 roku, w amerykańskim Detroit. Wówczas to w warsztacie kowala Augusta Fruehaufa, imigranta pochodzącego z Niemiec, pojawił się lokalny przedsiębiorca z branży drzewnej, Frederic M. Sibley. Dopiero co kupił on sporą łódź, którą chciał latem przewozić z miasta nad jezioro Michigan. Problem jednak w tym, że brakowało mu w tym celu odpowiedniego środka transportu. Przewóz łodzi przy wykorzystaniu koni zajmowałby kilka dni, natomiast prywatny samochód pana Sibleya- Ford T z odkrytym nadwoziem – nie wytrzymałby takiego ciężaru. I dlatego też pan Fruehauf wpadł na pewien pomysł – skoro sam Ford nie poradzi sobie z ciężarem łodzi, to można warto byłoby usunąć z niego tylną kanapę i na wystającej ramie położyć obrotową platformę, stojącą na własnych kołach i przypominaną przy pomocy specjalnego sworznia.

August Fruehauf zaproponował klientowi swoje rozwiązanie, pytając o zgodę na stworzenie platformy, a także przebudowanie samochodu. Wówczas pan Sibley odpowiedział, że wolałby wcześniej zapytać o zdanie… Henrego Forda, wszak ten powinien najlepiej znać granice wytrzymałości swoich produktów. Co ciekawe, założyciel gigantycznego dziś koncernu osobiście odpowiedział, że jeśli tylko samochód zostanie przebudowany do takich transportowych celów, pan Sibley będzie musiał pożegnać się z gwarancją. Producent samochodów i wynalazca linii produkcyjnej wyjaśnił, że nie można mieć pewności, że rama wytrzyma taką modyfikację. Niemniej właściciel łodzi postanowił zaryzykować.

I tak powstała pierwsza naczepa firmy Fruehauf, przy okazji zdobywając sobie stałego klienta. Kiedy bowiem okazało się, że Ford T z naczepą bez problemu ciągnie nad jezioro łódź, pan Sibley zaczął zamawiać kolejne pojazdy tego typu, tym razem dla swojej firmy. Z tą jednak różnicą, że zamiast łodzi transportowały one drewno, wyglądając w następujący sposób:

pierwsza_naczepa_fruehaufŹródło zdjęcia: singingwheels.com

Czy naczepa pana Fruehaufa była pierwszą na świecie? Pierwszą na pewno nie była, wszak pierwsze wzmianki o pojazdach tego typu pochodzą jeszcze z ostatnich lat XIX wieku. Niemniej na pewno była to pierwsza naczepa, która odniosła tak duży, rynkowy sukces i faktycznie stała się „naczepą”. Trzeba tutaj bowiem zaznaczyć, że w języku angielskim naczepa określana jest słowem „semi-trailer”, natomiast autorem tego słowa jest właśnie August Fruehauf. Co więcej, kiedy tylko zdał on sobie sprawę, że jego pojazdy mogą odnieść ogromny sukces, zaczął skupiać się na ich produkcji. W 1916 roku naczepa pana Fruehaufa pojechała na wystawę motoryzacją w Detroit, natomiast dwa lata później założono firmę o nazwie Fruehauf Trailer Company, ukierunkowaną już zupełnie na naczepy. Krótko później przedsiębiorstwo to stało się największym producentem naczep w Stanach Zjednoczonych, przygotowało dziesiątki patentów i stało się prawdziwym synonimem jakości. Firmę tę wymienia się wśród podmiotów odpowiedzialnych za stworzenie dzisiejszych kontenerów morskich, a do tego Fruehauf zasłynęło z pierwszych udanych eksperymentów z przenoszeniem naczep na wagony pociągów. A wszystko to przecież w kraju, gdzie aż 70 proc. ładunków trafia do odbiorców właśnie na pokładzie naczep.

Rozdział II

II Wojna Światowa obfitowała w zamówienia na naczepy, jako że Amerykanie chętnie wykorzystali pojazdy tego typu do celów wojskowych. Kiedy natomiast wojna się skończyła, Fruehauf Trailer Company postanowiło wykorzystać rozszerzenie amerykańskich wpływów na kolejne kraje. I tak w 1945 roku założono spółkę Fruehauf France, która zawitała do Europy wraz z amerykańskim planem pomocy gospodarczej. Założeniem tego przedsiębiorstwa było ściąganie z USA elementów naczep, a następnie montowanie ich w całość już w francuskich zakładach. A że odradzająca się po wojnie Europa Zachodnia potrzebowała wszelkich możliwych ciężarówek, doświadczając prawdziwego cudu gospodarczego, amerykańsko-francuska spółka szybko odniosła sukces. Wraz z nią założono też oddziały w Niemczech oraz Holandii, a nawet przejęto słynną brytyjską firmę Crane, której historia była jeszcze dłuższa, niż historia warsztatu kowalskiego pana Fruehaufa (efekt nazywał się Crane Fruehauf).

Poniżej: współczesny zestaw marki Fruehauf z Nowej Zelandii

fruehauf_nowa_zelandia

W samej Francji Fruehauf zdołało osiągnąć pozycję lidera sprzedaży i zakorzeniło się na tamtejszym rynku na tyle dobrze, że dzisiaj mało kto pamięta w Europie o amerykańskich korzeniach. Ponadto amerykańska i francuska oferta szybko zaczęły się znacząco różnić, z uwagi na rozmaite przepisy panujące na poszczególnych kontynentach. A przy okazji warto dodać, że Fruehauf rozwinęło swoją produkcję i sprzedaż także w Nowej Zelandii, czy Meksyku.

Rozdział III

W Stanach Zjednoczonych czarne chmury zaczęły zbierać się nad Fruehauf już w latach 70-tych. Wówczas to rodzina Fruehauf straciła kontrole nad swoją firmą, natomiast nowy zarząd nie do końca potrafił wykorzystać potencjał stworzony przez poprzedników. W końcu, po wielu latach tak zwanej „równi pochyłej”, zmian w zarządzie oraz utraty udziałów w rynku, w 1996 roku amerykańskie przedsiębiorstwo musiało ogłosić upadłość. Co jednak ważne, zagraniczne spółki zdołał utrzymać się przy tym przy życiu. Miały one swoje własne zarządy oraz własne produkty, w związku z czym mogły stać się po prostu niezależnymi firmami.

I tak przedsiębiorstwa z nazwiskiem Fruehauf w nazwie cały czas funkcjonują chociażby w Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii oraz we Francji. Przedsiębiorstwo nowozelandzkie oferuje naprawdę najróżniejsze typy pojazdów – od wywrotek, poprzez konstrukcje do przewozu zwierząt, aż po klasyczne firanki. Brytyjskie Fruehauf Limited ma w swojej ofercie wyłącznie wywrotki, natomiast Fruehauf francuskie – i tutaj dochodzimy do rzeczy najważniejszej – cały czas broni pozycji lidera krajowego rynku, a w ubiegłym roku zostało przejęte przez konkurenta rodem z Polski. I tym samym Wielton, bo oczywiście o tej firmie tutaj mówimy, stał się częścią tej fascynującej historii z „Amerykańskim Snem” w roli głównej.

Poniżej: francuska wywrotka Fruehauf, powstała już pod skrzydłami Wieltonu

fruehauf_wywrotka_endur_alPoniżej: typowo amerykańska naczepa Fruehauf z 1986 roku

fruehauf_1986_usa

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 3 komentarzy

  1. IcE pisze:

    Fajny kawałek historii.

  2. Jarek pisze:

    Hej, dzieki za ten artykul! Mi te naczepy kojarzyly sie juz tylko jako zmachany sprzet sprzegniety ze stara Integralka i dogorywajacy na krajowce, a tu taka historia!

  3. pete379 pisze:

    Dziwne, bo mi sie kojarzyły z filmem „Konwój”, gdzie można było zobaczyć logo na tyłach naczep, czy modelami amerykańskich ciężarówek z lat ’70 i ’80.
    Swoją drogą gdzieś ostatnio słyszałem, że taki Fruehauf, czy Pacton więcej zniosą niż Schmitz i Krone, bo mają podłogę z desek, a nie z płyty sklejkowej…tylko te ich dziwne osie SMB i Titan.

Odpowiedz