transeu-daily
Opublikowane 30 wrz, 2016

Krone zaprezentowało własną oś z hamulcami bębnowymi, bo jak widać, klienci cenią sobie prostotę

krone_os_bebnowa

Kiedy w naczepach zaczęły pojawiać się hamulce tarczowe, wiele osób myślało, że tradycyjnymi bębnami pożegnamy się już na dobre. A jednak, pomimo upływu lat bębnowe hamulce nadal mają swoich zwolenników, natomiast producenci osi dalecy są od wycofania takich układów ze swojej oferty. Sam za siebie mówi zresztą przykład firmy Krone, który już od dłuższego czasu miała w swojej ofercie własne osie z hamulcami tarczowymi, a teraz postanowiła zaprezentować także oś bębnową. Dlaczego? Jak tłumaczy Krone, jest to bezpośrednia odpowiedź na potrzeby klientów. Bo choć osie tarczowe już na dobre zadomowiły się na rynku, liczba klientów zamawiających naczepy hamowane bębnami nieustannie rośnie. Żeby natomiast nie musieli oni sięgać po osie od zewnętrznych producentów, Krone postanowiło przygotować także własną konstrukcję.

Warto też wspomnieć dlaczego klienci masowo pytają o osie z klasycznym układem hamulców. Podobno chodzi im przede wszystkim o wytrzymałość, a także niskie koszty eksploatacji.

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. Aleks pisze:

    :-) Wytrzymalosc??? Chodzi o kontrole tarcz i ich pekniec 😀

    • KieroWroclaw pisze:

      To prawda, inspektory w będen hamulca nie zajrzą, a popękaną tarczę widzą gołym okiem i bye-bye dowodzie rej. od naczepy :-)

    • pete379 pisze:

      Albo o taniość obsługi i części. GE TIP czy temu podobne wynajmujące wynalazki zamawiają bębnówki z uwagi na prostotę (tak przy okazji wiecie, że SAF-Holland ma specjalnie zatrudnionego pracownika, który cały dzień, 5 dni w tygodniu robi zdjęcia i pakuje reklamowane zaciski hamulcowe?).

  2. Skoro by byly bardziej zawodne od tsrczowych to co to producenta obchodzi?A juz najbardziej to ze jakiś inspektor zajrzy.Bzdeta.Moze dlatego,źe nie potrafią zrobic tarcz w dobrej jakości i pękają co jest pewno zasluga niedbalosci ze strony kierowcy.

  3. Vestas pisze:

    I co kilkanaście tyś. km regulować „samoregulujące się” grzechotki.

  4. pekające tarcze Panowie kierowcy to niestety wina łącznika pomiedzy fotelem a kierownicą. Przegrzane a niekiedy wrecz spalone. Naprawdę trzeba być fachowcem zeby spalić klocki w naczepie ale nadal takich nie brakuje.

  5. xXx pisze:

    Mario popatrz na to iż większość aut w kraju nie ma retardera tylko zwykły hamulec „górski” którym przy 24t ładunku można sobie hamować do woli.Więc nie wydaje mi się żeby „łącznik” miał tutaj wielkie znaczenie.

Odpowiedz