baner665x124_3 665
Opublikowane 16 gru, 2013

Holden One Tonner – marzenie każdej ekipy budowlanej

General Motors poinformowało ostatnio, że przenosi produkcję australijskich samochodów marki Holden do Korei. Jest to decyzja o tyle niecodzienna, że w Australii Holden jest jednym z najważniejszych graczy motoryzacyjnego rynku, podczas gdy w Korei Południowej pojazdy tej marki w ogóle nie są oferowane. No tak, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Samo przeniesienie produkcji Holdena nie jest jednak tak interesujące, jak zestawienie najciekawszych modeli w historii australijskiej marki, które przygotował niejaki Złomnik. Wśród nich znalazł się pojazd, na widok którego moje oczy prawie wypadły z oczodołów i potoczyły się po klawiaturze – Holden One Tonner z lat 2003-2005.

holden_one_tonner_04 holden_one_tonner_05 holden_one_tonner_06

 

 

 

 

Model One Tonner to ciężarowa wersja Holdena Commodore trzeciej generacji, australijskiego kuzyna Opla Omegi B. Maszyna powstała poprzez umieszczenie na ramie przedniej części kabiny z rodzinnego sedana oraz zamontowanie na jej tylnej części niewielkiej skrzyni ładunkowej, dostępnej także w wersji samowyładowczej. Tak niecodzienne połączenie stworzyło jeden z najdziwniejszych samochodów użytkowych na świecie – wykorzystywanego na budowach woła roboczego z wygodną kabiną z limuzyny.

holden_one_tonner_03 holden_one_tonner_02 holden_one_tonner_01

 

 

 

 

 

Użytkownicy One Tonnera mieli zresztą do dyspozycji nie tylko wyglądną kabinę, lecz także dwa proste i mocne silniki benzynowe, gwarantujące świetnie osiągi. Pierwszym z nich był 3,6-litrowy motor V6 o mocy 238 KM, natomiast drugi oferował aż 306 KM generowanych przez 5,7-litrowy silnik V8.

Krótki okres produkcji pozwala wnioskować, że One Tonner nie zdobył nigdy szczególnej popularności, czemu tak naprawdę trudno się dziwić. Pojazd nie ma nawet swojej strony na Wikipedii, co pozwala wręcz powątpiewać w jego istnienie. Może to tylko mistyfikacja Złomnika?

Foto: netcarshow.com

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 0 komentarzy

Odpowiedz