baner665x124_3 665
Opublikowane 23 paź, 2017

DAF XF 450 Super Space Cab – test na dystansie 7 tys. kilometrów, w codziennym użytku

daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_03

Oddaję głos Michałowi Jędrzejczykowi, autorowi poniższego testu.

Niespełna pół roku temu (tutaj) Filip publikował wrażenia z pierwszych jazd zmodernizowanym DAF-em XF. Teraz natomiast nadszedł czas na drogowy test w warunkach normalnej pracy. Dzięki uprzejmości centrali DAF w Polsce oraz wrocławskiego WTC trafił do mojej firmy – MMJ Transport Solutions – nowy ciągnik w wersji low deck, w bardzo bogatej konfiguracji, z raczej rzadkim na polskim rynku silnikiem – MX-11 o mocy 450 KM.

Nowy model jest najlepszym świadectwem tego, że ciężarówki holenderskiego producenta zmieniają się ewolucyjnie. Na pierwszy rzut oka ciężko dostrzec jakiekolwiek różnice w wyglądzie w stosunku do poprzedniego Euro 6. Faktycznie są one bardzo delikatne, wręcz kosmetyczne. Z najważniejszych elementów mamy tutaj nową atrapę z otoczonym chromowaną obwódką napisem DAF, nową blendę przeciwsłoneczną, wstawkę w przednim zderzaku oraz elementy mające na celu poprawić przepływ powietrza wokół kabiny. Z prawej strony ramy mamy nowy, mniejszy tłumik, dzięki czemu wzrosła pojemność zbiornika paliwa – z 400 do 525 l. Low deck, może więc teraz zatankować 1215 l oleju napędowego.

Zmiany zaszły również wewnątrz, ale i tam możne je określić kosmetycznymi. Najważniejszą rzeczą jest pojawienie się elektronicznego układu sterowania temperaturą wnętrza. I dotyczy to nie tylko zespołu ogrzewania i klimatyzacji, ale także ogrzewania postojowego. Z nowinek mamy tutaj także nowe wzory i kolory tapicerek, nową czcionkę zegarów, czy bardziej rozbudowany komputer pokładowy. Zmianie uległo także sterowanie oświetleniem wnętrza z pokrętłem i ściemniaczem. Klawisze na desce rozdzielczej możemy także przekładać, dostosowując deskę rozdzielczą do własnych potrzeb.

Największe zmiany zaszły tam, gdzie tak naprawdę nie są widoczne, czyli w ramie i pod kabiną. Konstruktorzy z Eindhoven zadbali o poprawę wyników spalania, optymalizując silniki, montując nowe skrzynie biegów TraXon oraz szybsze mosty napędowe. Wszystko to ma przyczynić się do poprawy spalania nawet o 7% w stosunku do poprzedniego modelu.

daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_04daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_07

Przedstawienie „testówki”

Przeznaczony do testu ciągnik to model XF 450 FT 4×2 z pneumatycznie zawieszoną kabiną Super Space Cab. Pojazd skonfigurowany został do współpracy z naczepami typu mega mając siodło na wysokości 950 mm. Standardowo dla holenderskiego producenta przednią oś ciągnika zawieszono na resorach parabolicznych, a tylną amortyzowały 4 miechy pneumatyczne.

Do napędu wykorzystano kompaktowy, 10,8 litrowy silnik Paccar MX-11 o mocy 450 KM i momencie obrotowym wzmocnionym do 2300 Nm. Ten maksymalny moment obrotowy osiągany jest pomiędzy 900 a 1125obr/min. Co ciekawe niewielki silnik rozwija ponad 90% momentu w bardzo szerokim zakresie obrotowym, od 900 do 1400 obr./min. Moc maksymalna występuje nieco wyżej, od 1600 obr/min. Ponadto silnik wyposażony był w 340-kilowatowy (przy 2100 obr./min) hamulec silnikowy MX o trzech stopniach działania.

Napęd na koła przekazywany był przez 12 biegową automatyczną przekładnię TraXon wyprodukowaną przez koncern ZF. Tylny most to także całkowicie nowy produkt o rekordowo niskim przełożeniu – 2,05. Na ramie zamontowane zostały zbiorniki o łącznej pojemności 1215 l, czyli w maksymalnej dostępnej dla low decka konfiguracji. Wynik naprawdę imponujący, biorąc pod uwagę fakt, że zbiorniki mają typową dla megi wysokość i nie musimy obawiać się ich uszkodzenia na przykład podczas wjeżdżania na prom. Zbiornik AdBlue umieszczony został we wnęce nad lewym przednim błotnikiem i jest w stanie zmieścić 90 l płynu.

Pokryta metalizowanym niebieskim lakierem kabina była niemal kompletnie wyposażona. Na pokładzie nie zabrakło pakietu Prestige obejmującego, m.in. brązowe plastiki deski rozdzielczej, wykończenia w kolorze aluminium, a także pokryte dwukolorową skórą koło kierownicy, boczki drzwi oraz fotele kierowcy i pasażera. Oba amortyzowane, wyposażone w łamane oparcia oraz układy podgrzewania i wentylacji. Nie zabrakło oczywiście radio-nawigacji z sześcioma głośnikami, lodówki, materaca X-tra Comfort czy wszelakich systemów bezpieczeństwa i tempomatu PCC. Tak wyposażone ciągniki lubimy zdecydowanie najbardziej!

daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_01daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_08

Wrażenia z jazdy

Po zajęciu miejsca w ogromnej kabinie od razu w oczy rzucają się wszystkie wspomniane na początku tekstu udoskonalenia. Kiedy przekręcimy kluczyk zauważamy to czego producent nie opisał w folderach reklamowych – jest absolutnie cicho! Tylko dzięki obrotomierzowi i nieznacznym wibracjom pracującej jednostki napędowej wiemy, że silnik jest już gotowy do jazdy. Gdy ruszamy z miejsca cisza trwa nadal. Odgłos pracy silnika, nawet podczas rozpędzania, dociera do naszych uszu jedynie w formie ledwie słyszalnego pomruku. Już poprzedni XF Euro 6 był cichy, ale wersja zmodernizowana, zwana „Pure Excellence”, jest wyciszona po prostu kapitalnie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nowy XF z 11-litrowym silnikiem jest pod względem wyciszenia bezkonkurencyjny. Podczas jazdy do uszu kierowcy docierają głównie szumy powietrza, ale i one zostały zredukowane w porównaniu z poprzednikiem.

Zdecydowanie na plus zaliczyć można pracę nowej automatycznej przekładni TraXon. Automat działa bardzo sprawnie i precyzyjnie daje się sterować pedałem przyspieszenia. Zmienia biegi szybko, bez poważniejszych chwil zawahania. Nawet podczas dotaczania się do skrzyżowań, kiedy nagle wciskamy gaz, nowy ZF doskonale wie co robić i jakie przełożenie dobrać.

Samo oprogramowanie skrzyni pozwalało jej pracować w dwóch trybach – ekonomicznym lub bardziej dynamicznym (był jeszcze tryb manualny, ale dostępny jedynie do prędkości 30 km/h). W trybie ekonomicznym ogranicznik prędkości pozwala osiągnąć maksymalnie 85km/h, a biegi zmieniane są przy niższych obrotach. Gdy lekko wciskamy pedał gazu dzieje się to naprawdę szybko, nierzadko już przy 1100obr/ min. Odpowiada to w pełni charakterystyce silnika, który już od 900 obr/min dysponuje prawie całym momentem obrotowym.

Do pełnego wykorzystania potencjału przekonstruowanych jednostek MX dostosowany został także tylny most. Tutaj o rekordowo niskim przełożeniu 2,05! Co to w praktyce oznacza? Ano oznacza to tyle, że jadąc z prędkością 85km/h silnik kręci się w tempie ok. 1000 obr./min. Przy 89km/h jest to niecałe 1050obr/min.

Co natomiast można powiedzieć o samym silniku? Kompaktowe silniki już na początku XXI wieku pokazały, że z niewielkiej pojemności da się osiągnąć całkiem dobre parametry jezdne przy ograniczonym zużyciu paliwa i niewielkiej masie. Nie inaczej jest w przypadku mniejszego wariantu napędu XF-a. 11 litrowa rzędówka całkiem sprawnie rozpędzała obciążony zestaw i tylko w niektórych aspektach można odczuć mniejszą pojemność skokową silnika. Niemniej jednak jadąc pagórkowatymi autostradami południa Niemiec silnik naprawdę sprawnie sobie radził, a dzięki połączeniu go z topograficznym tempomatem doskonale wiedział co ma robić. Przyjemny w użytku był też nowy system sterowania tempomatem, poprzez dedykowane do tego menu, włączane przyciskiem na kierownicy.

daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_10 daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_09

Rozpędzanie to jednak jedno, a hamowanie drugie. Tutaj chyba najbardziej dało się odczuć niewielką pojemność. Hamulec silnikowy jest zdecydowanie mniej skuteczny niż w przypadku silników MX-13. Na pierwszym z trzech stopni hamowania praktycznie nie odczuwa się działania hamulca. Tutaj sytuację poprawia nieco nowa przekładnia – zwłoka towarzysząca redukcji biegów przy załączeniu kolejnych stopni hamulca silnikowego została wyraźnie zmniejszona w stosunku do poprzedniego modelu.

Sama jazda jest typowa dla typoszergu XF – prowadzenie jest poprawne, auto dzięki dużemu rozstawowi osi jest bardzo stabilne, a zawieszenie (czy to podwozia, czy też kabiny) niemal wzorcowo odcina nas od tego, czego nie zdążyli naprawić drogowcy. Kierownica pracuje z wyraźnym oporem, co moim zdaniem jest plusem. Ma gruby wieniec i bardzo przyjemnie leży w dłoniach. Zasadniczy układ hamulcowy jest skuteczny i szybko reaguje na wciskanie pedału hamulca.

Kabina konstrukcyjnie pozostała bez zmian, więc nie będę się nad nią dłużej rozwodził. To ciągle doskonale znany Cabtec, w swojej pierwszej wersji pokazany już 30 lat temu! W Eindhoven pracują pragmatycy wychodzący z założenia, że rzeczy dobre należy ciągle poprawiać. Ciężko się z tym nie zgodzić, bo szoferka DAF-a to ciągle jedna z lepszych konstrukcji na rynku. Na pewno jedna z najwygodniejszych i najbardziej pakownych, choć chyba z najgorszą widocznością na „prawy przód”. Niemniej jednak, osobiście, ciągle zastanawiam się kiedy DAF zaprezentuje nową kabinę i czym nas zaskoczy.

Pozycja za kierownicą także jest doskonale znana każdemu kto jeździł „dużym holendrem”. Jest to optymalne połączenie cech znanych z aut skandynawskich oraz niemieckich. Każdy powinien znaleźć tutaj wygodną pozycję do jazdy (zwłaszcza, że zastosowane fotele należą do rynkowej czołówki), choć zakres regulacji kierownicy powinien być większy, a możliwość odsunięcia fotela jest silnie uwarunkowana przez bardzo szeroką dolną leżankę. Ta ostatnia sama w sobie jest kapitalna.

Na pochwałę zasługują nowe elementy obsługi ogrzewania i klimatyzacji oraz oświetlenia wnętrza. Panel regulacji temperatury jest bardzo czytelny, choć umieszczony został nisko – w miejscu dawnych pokręteł. Niektórzy kierowcy będą więc musieli się do niego pochylić. Z pozycji leżanki także mamy teraz możliwość cyfrowego ustawienia wybranej temperatury. Sam system sterowania oświetleniem wewnątrz kabiny oparty na pokrętle ze ściemniaczem przywołuje na myśl rozwiązanie znane z Volvo FH. Jest to zdecydowanie wygodny patent. W porównaniu z poprzednikiem nie podoba mi się jednak mniejsza ilość czerwonego światła do jazdy nocnej – tutaj lubiący dodatki kierowcy będą mieli zdecydowanie pole do popisu.

daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_06 daf_xf_450_mx11_test_dlugodystansowy_02

Zużycie paliwa i podsumowanie

Efektowny niebieski ciągnik odebrałem 11.09.2017 w Długołęce z przebiegiem lekko przekraczającym 5 tys. km. Auto śmiało więc można było określić fabrycznie nowym. Niemal od razu miejsce za kierownicą zajął pracujący u mnie kierowca, Karol Gogiel. Zaznaczyć warto, że jest to kierowca z kilkunastoletnim doświadczeniem, doskonale znający dwie poprzednie generacje samochodów z Eindhoven.

W mojej firmie ciągnik współpracował z różnymi naczepami typu mega marek Schmitz, Wielton oraz Fliegl. Trasy jakie podczas prawie dwutygodniowego testu pokonał niebieski DAF to cztery kółka na relacji Polska – Niemcy – Polska. Trzy razy auto pojechało z okolic Wrocławia do Stuttgartu i Rastatt (jazda A4, A72, A9, A6, A81) i raz do Bremen (A4, A18, A15, A13, A10, A2, A7, A27), a średni tonaż przewożonych ładunków oscylował w granicach 15 t.

Auto odstawiłem do ESA Trucks w Komornikach dnia 23.09.2017 z przebiegiem lekko ponad 12 tysięcy km. W czasie testu w mojej firmie auto pokonało więc prawie 7 tysięcy kilometrów.

Średnie spalanie z tego okresu wyniosło około 25,5 l/100km oleju napędowego oraz około 2 l/100km Adblue. Średnia prędkość 68,6km/h. Jako ciekawostkę jeszcze dodam, że jadąc samym ciągnikiem, autostradą A4 na odcinku Wrocław – Legnica, bez większego problemu udało mi się zejść w okolice 14l/100km. Biorąc pod uwagę fakt, że auto w większości jeździło na południe Niemiec oraz że nie było jeszcze w pełni ułożone, to naprawdę bardzo dobry wynik.

Oceniając nowy produkt z Eindhoven jako całość, to jest to konstrukcja bardzo dopracowana i wyważona. Nie ma tutaj co prawda  rozwiązań z „fajerwerkami”, ale nie o to w transporcie chodzi. Jest tutaj bardzo nowoczesny i dobrze skonstruowany napęd, solidna mechanika oraz naprawdę komfortowa kabina kierowcy. Gdy dodamy do tego niskie koszty eksploatacji (nie tylko zużycie paliwa, ale także długie interwały międzyprzeglądowe), rozbudowaną sieć dilersko-serwisową oraz bardzo dobre postrzeganie marki przez kierowców, otrzymamy odpowiedź na pytanie „jak zostaje się liderem sprzedaży na polskim rynku ciężkich samochodów ciężarowych?”.

Zdjęcia: Michał Jędrzejczyk, Karol Gogiel

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 11 komentarzy

  1. tomasz pisze:

    1 mi się podoba ,low deck a prześwit pod kabina jest jak w standardzie ,a nie ze zderzakiem praktycznie lezacym na asfalcie i dusza na ramieniu przy dojezdzajniu do krawężnika.tyle lat to zajelo konstruktorom by wreszcie na to wpasc ps.wolał bym slabsza 13-tke

  2. Do gory pisze:

    A co mialo tyle lat zajac konstruktorom bo nie kumam ciebie, daf od zawsze w satndardzie low deck mial z przodu resory i przeswit byl jak w standardzie, zero plusow tego rozwiazania, komfort jazdy do bani i na przelamaniach typu wjazd na prom tez problem bo naczepa bardzo blisko ramy ciagnika.

  3. Stefan pisze:

    Co to znaczy ;; T;; na końcu prędkościomierza bo nie mogę ogarnąć ?

    • slesz pisze:

      Obok „T” jest okrągła kontrolka. Zaświeci się jeśli zostanie ci 15 min. czasu jazdy, albo przekroczysz czas czas jazdy, albo przekroczysz prędkość, albo… wszystko co związane z tachografem.
      Chodzi o to żeby popatrzeć na tacho kiedy zapali się kontrolka.

  4. Petr87 pisze:

    Dioda przy „T” miga przy alarmach tchografu np: < 15 minut do końca czasu jazdy, zbliżający się koniec dwutygodniowego, niezczytane tacho itp.

  5. Mlody pisze:

    Sorki ale z tą wysokością zderzaka przesadzasz bo zobacz zdjęcie białego i niebieskiego, biały o zderzak niżej. Wynik 25l/100 szału nie robi bo 450 Scania robi na podobnych drogach i 22-23l. Zmiana biegów niczym sejf że Szwajcarii też ciekawe i szczerze jej działanie trwa podobnie jak wklejanie pinu w w/W sejfie. Ale auto proste, lubiane i o gustach się nie dyskutuje. Podobno tylko coś z płynem chlodniczym w nowym sa problemy ale znajda na to.lekarstwo niczym z olejakami.
    Ps. 11l tyle koni i interwały na 200tys km, gwarantowane pewnie 3mln bez remontu.

  6. user pisze:

    mam nadzieję że to art. tzw. sponsorowany. DAF ma tylko przyjemną kabinę i nic wiecej. Skrzynia, silnik, spalanie , komputer itp. konstruktorzy nic nie moga zrobić nowego. Te wszystkie cuda w tym modelu to jakieś bzdety. To albo sponsorowany artykuł albo pisany po kielichu

  7. Marcin pisze:

    Litera T oznacza tachograf jest tam obok pomarańczowa dioda która zapala się w momencie pojawienia się komunikatu z tachografu ( przekroczenie prędkości, kończących się czas jazdy itp.)

  8. dono pisze:

    Daf to najbardziej prymitywne auto w stawce. Wszystkie nowosci wprowadza ostatni. Czy mozna w koncu ustawic ogrzewanie na czas? Jezdzac teraz Dafem regularne trasy krajowe, wciaz wchodze do zimnej budy i pierwsze kilometry zima jade w kurtce i czapce. Komputer Dafa 105 to jakis zart. 106 tez nie ma nic do zaoferowania zblizonego chocby do Scanii. Dobrze, ze po parunastu latach mozna kupic klimatronic. Latem albo nogi zamarzniete, albo ugotowane i to ciagle wl/wyl klimy. Tak mnie irytuje to auto, ze szok. Akurat mam porownanie od 95 do 106.

  9. kam pisze:

    scania to najgorszy syf jaki moze byc do mieszkania tragedia tylko daf

Odpowiedz