banner2
Opublikowane 3 wrz, 2015

Czytelnicy 40ton.net odpowiadają: jak Scania R560 oraz Volvo FH500 radzą sobie na górzystych trasach?

Zwykło się uważać, że odpowiednio trudnych warunkach mocniejsze samochody ciężarowe zużyją mniej paliwa niż ich słabsza konkurencja. Dotyczy to chociażby transportu na górzystych trasach, jak na przykład do Włoch, czy Hiszpanii, kiedy nie brakuje podjazdów i tym samym każdy koń mechaniczny ma co robić. Jak jednak ten pogląd odnosi się do faktycznych wyników spalania? Na ten temat opowiedzą nam nieco więcej dwaj Czytelnicy 40ton.net, który mieli niedawno okazję przesiąść się do samochodów ciężarowych o mocy około 500 KM, a następnie wyruszyć w trasy prowadzące właśnie do wspomnianych Włoch oraz do Hiszpanii. Marcin Kucharzyk dostał tymczasowo do dyspozycji Scanię R560 z silnikiem spełniającym normy emisji spalin Euro 5, natomiast Michał Sztangierski miał okazję sprawdzić nowe Volvo FH 500 Euro 6. No to teraz oddaję głos głównym zainteresowanym, odpowiednio Marcinowi i Michałowi. Dzięki Panowie!

Scania R560 Euro 5

scania_r560_euro_6_zuzycie_paliwaOceniając R560 mam porównanie do innych „skakanek” – R440 bez AdBlue i R410, a dużo wcześniej też R420. V8 daje kopa przy 5-6 biegu, jak wciśnie się gaz do podłogi. Z górami radzi sobie świetnie. Nawet nie trzeba deptać do podłogi, z 80-82 km/h wychodzi prawie pod każdą górkę, bez redukcji. Kiedy jest większe nachylenie, rzędu 5-7%, to wystarczy rozpędzić się do pełnej prędkości, czasem ewentualnie zredukować o dwa biegi – vide Brennero, wyszedłem tam na 10-tce z 20 tonami. Wychodząc pod górkę można trzymać bieg do 980-1000 obrotów i dopiero redukować. Chyba ze widać, że to się nie opłaci to redukcja wcześniej żeby wyjechać bez kolejnej redukcji. A do tego dochodzi piękny pomruk V8.

Zużycie paliwa to rzecz względna, wiadomo że dużo zależy od kierowcy. Ja należę do grupy szoferów, którzy dbają o niskie zużycie, czyli styl jazdy trochę emeryci – tempomat na 80-82km/h i przewidywanie drogi przede mną, czyli wyłączanie tempomatu, żeby auto samo zwolniło lub wyhamowało, odpuszczanie gazu przed szczytem, przetaczając się przez końcówkę. Daje to efekt w postaci zużycia na poziomie 28,8 – 29,2 na trasie z Katowic pod Osnabrück, z ładunkiem 24 tony, a także z Osnabrücku do Ankony we Włoszech, z 19 tonami. Z drugiej strony, jadąc z gazem w podłodze, na odcięciu i przyśpieszając gazem nawet za szczytem, dostaniemy też spalanie rzędu 32-34 l/100km.

Muszę pochwalić też genialny retarder, który w połączeniu z hamulcem górskim utrzymał każdą prędkość, nawet przy największych zjazdach z pełnym ładunkiem. Warunkiem była redukcja, tak aby obroty były między 1800 a 2200 – przy hamowaniu na ostrym zjeździe bez redukcji retarder mocno się nagrzewał, więc działał wyraźnie słabiej.

Skrzynia Opticruise w tym modelu dość dobrze radziła sobie w trybie automatycznym, tzn. szybko wrzucała wyższy bieg, przy około 1300 obrotów, i dość późno redukowała. Biegi, jak to w Scanii z „automatem”, wchodziły mięciutko i szybko. Nie było przy tym dławienia przy dojedzie do ronda – jak to robią to namiętnie Mercedes i MAN, myśląc przez 10 sekund jakiego biegu użyć i zatrzymując zestaw na środku.

cania_r560_zuzycie_paliwa_4 cania_r560_zuzycie_paliwa_5 scania_r560_zuzycie_paliwa_3

Cała trasa która zrobiłem Scanią R560:
1. Katowice – Osnabrück 24 tony
2. Osnabrück – Ankona (Włochy) 19 ton
3. Ankona – Hanover 20 ton
4. Hanover – Murcja (Hiszpania), przez Luksemburg: 24 tony
5. Murcja – Hanower, przez Luksemburg: 24 tony
6. Hanower – Antwerpia 12 ton
7. Antwerpia – Olkusz 23,5 tony

Cała trasa to jakieś 11,5 tys. km, a średnie spalanie ze wszystkich odcinków to 29,5 l/100 km


Volvo FH 500 Euro 6

volvo_fh_500_euro6_zuzycie_paliwa_1Sezon urlopowy sprawił iż miałem okazje przetestować w trasie nowy nabytek – Volvo FH500 Euro6. Samochód skonfigurowany pod kątem ekonomii: komplet osłon, ogranicznik prędkości na 85km/h, ACC, telematyka Dynafleet.

Trasa: Krzywa – Neapol – Rzym – Budapeszt – Passau – Praga-Brandenburg – Police – Bytom

Średnia waga zestawu załadowanego to 38 ton, a pusty przebieg to około 10% z wszystkich 5700 km.

Pierwszy kontakt z kierownica i kokpitem tego samochodu wprawia w osłupienie i wymaga adaptacji oraz nowych nawyków jak np. obsługa hamulca postojowego gdyż mamy tutaj przełącznik pośród innych klawiszy zamiast dźwigni pneumatycznej. Nieszablonowe są także zegary i wskaźniki, do których kierowcy są przyzwyczajeni. Z początku trudno mi było obserwować obrotomierz, który wydaje się być drobnym detalem prędkościomierza a „zielone pole” ma naprawdę symboliczny rozmiar, jak ustawione bokiem pudełko zapałek. Po pewnym czasie uświadomiłem sobie, że jest to w zupełności wystarczające.

Specyfika mojej firmy to transport stali, wiec rzadko kiedy zestaw waży mniej niż 35 ton a jednostki napędowe „mają co robić” w górach. Tak było i tym razem. Od razu przyznam, że „pięćseta” Volva to najprzyjemniejszy silnik jaki miałem okazje użytkować, a w połączeniu z kolejna wersja I-Shifta dawał on naprawdę mieszankę wybuchową w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zakres ekonomiczny pokrywał się idealnie z możliwościami jednostki napędowej i przekraczanie 1500 obr/min nie miało najmniejszego sensu, no chyba, że do hamowania przy użyciu VEB+. Przy 85km/h mamy tutaj raptem 1100 obr/min i jeszcze pozostaje zapas mocy.

Jazda po wzniesieniach była naprawdę mało uciążliwa, a ponadprzeciętna dynamika sprawiała ze Volvo z dumą i podniesioną głową zdobywało kolejne szczyty znacznie sprawniej niż pozostałe samochody. Dla mnie idealnym punktem odniesienia była Góra Świetej Anny i jej zachodnia strona – auto zwolniło tam tylko do 74km/h. Na szczycie pojawiał się  natomiast VEB+, który w trybie automatycznego utrzymania zadanej prędkości starał się powiedzieć „bez obaw, wiem co robie!”. Nierzadko samochód redukował o 2-3 biegi i trzymał obroty na poziomie około 2200 obr/min. Przynosiło to wymierne korzyści gdyż tarcze hamulcowe rzadko kiedy były ciepłe, a na całej trasie jedynie kilka razy była konieczność dohamowywania.

Powrót z trasy to tankowanie i liczenie. 3 cyfry i przecinek między nimi wydaja się być najważniejsze w tym wszystkim, zwłaszcza dla naszych szefów. Wynik mógłby być trochę lepszy, lecz priorytetem w tej trasie był czas, a do tego doszło koło 20 godzin pracy na wolnych obrotach w 40-stopniowych upałac. Wiatr przez około 40% trasy był moim „czołowym” wrogiem , a suma summarum wynik z dystrybutora to 29.3 l/100 km, który komputer pokładowy zaniżył o jedynie 0.3 litra. Zużycie Adblue? 2 l/100km.

Jako ciekawostkę jeszcze mogę dodać, że przy wożeniu stali w relacji PL-D-NL-PL spalanie tej samej ciężarówki wychodzi na poziomie niskich 28 litrów.

volvo_fh_500_euro6_zuzycie_paliwa_2 volvo_fh_500_euro6_zuzycie_paliwa_3 volvo_fh_500_euro6_zuzycie_paliwa_4 volvo_fh_500_euro6_zuzycie_paliwa_5

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 16 komentarzy

  1. Jabson pisze:

    Czyli wnioski wielu kierowców się potwierdzają. Moc i trochę umiejętności i auto może wykręcić fajne wyniki i przynosić radość z jazdy. Chciałby zobaczyć jak na tym polu przy trasach jakie pokonała testowana Scania wykręciła by Scania R410 zachwalana za oszczędność

  2. PolskiDrajwer pisze:

    Te ustawianie ograniczników na 85km/h powinno być niedozwolone, a nawet surowo karane. To powoduje tworzenie się gigantycznych sznurów ciężarówek za takim pojazdem na coraz powszechniejszych zakazach wyprzedzania, a co za tym idzie, zwiększa się ryzyko wypadku. Jazdy 80 na godzinę nawet nie ma co komentować, jedynie pogratulować (współczuć?)cierpliwości.

    • krcr pisze:

      Prawo o Ruchu Drogowym stanowi, że max V dla pojazdów powyżej 3.5 t DMC to 80km/h…

      • PolskiDrajwer pisze:

        Tak, ale tylko w kilku krajach. we Francji, Belgii, Włoszech, Hiszpanii, na autostradach jest 90km/h, w Wielkiej Brytanii nawet około 97. Nie powinno być uniemożliwiane osiągnięcie maksymalnej prędkości. A jeśli ktoś chce jechać wolniej, nikt mu przecież nie broni.

  3. Mariusz pisze:

    Nie wiem jak by ro wyglądało przy R410 na tej trasie, ale mogę powiedzieć jak to wygląda na trasie Tarnowskie Góry – Eisenerz.
    Jeździmy pusto – pełno ( w jedną masa całkowita 40 ton – spowrotem 14 ton)
    Spalanie jakie mamy średnie dla naszych Scanii R 410 wynosi 26 l – czyli nie tak źle.
    Pod górki 410 z pełnym ładunkiem spokojnie zostawia Mercedesy 430, Many 440 itp.

  4. Obużony pisze:

    Krew się w żyłach gotuje czytając takie rzeczy
    ” Z górami radzi sobie świetnie. Nawet nie trzeba deptać do podłogi, z 80-82 km/h wychodzi prawie pod każdą górkę, bez redukcji. Kiedy jest większe nachylenie, rzędu 5-7%, to wystarczy rozpędzić się do pełnej prędkości, czasem ewentualnie zredukować o dwa biegi”

    GÓRY to są wtedy jak wzniesienia pokonuje sie prędkością 30/35 km/h

    To co opisujesz to są raptem pagórki!!!!!!!!!

    • Jeśli BRENNERO jest pagórkiem, to nie mamy o czym dyskutować. A7 w Niemczech składa się również z pagórków? Podjazd pod granice francusko-hiszpańska (la jonquera) to tez pagórek?
      W taki razie przepraszam. Idę szukać prawdziwych Himalajów w europie.
      Albo nie, przestań jeździć w końcu Uśmiechem Paryża (370km? 410km? Bez różnicy…)

  5. Zbyszek pisze:

    Trzeba jeszcze dodać że Volvo jest na dotarciu więc pali trochę więcej.

  6. Camerlengo pisze:

    80-82km/h
    To prędkość dla samobójców. Współczuję tym co tak jeżdżą, nic się nie dzieje, zasnąć można i się zabić.
    Ja tam wolę adrenalinę, cały czas 9 zero, jak mnie taki zirytuje to i na zakazie go biorę. A z górki……byle do minuty :)

    • PolskiDrajwer pisze:

      Tak, kolego :) 80 to jest prędkość dobra, jeśli jedziesz Jelczem, albo jeśli dawno przekroczyłeś wiek emerytalny. We współczesnych ciężarówkach 85 przymula po kilkunastu minutach, a co dopiero 80. A przepisy są z lat 50-tych, mające się nijak do dzisiejszego ruchu.

  7. ddd pisze:

    Koledzy, widzę tutaj volvo załadowane na pociąg… potrzebuję informacji włąśnie o takim pociągu z niemiec do włoch… Ktoś coś podpowie, gdzie szukać, jakie kosztu itp?

  8. Anaheim pisze:

    Sranie w banie banialuki. 80 i puszczanie gazu na gorkach… Gdzie tu są oszczędności skoro auto jest dzień roboty do tylu po każdym tygodniu.

  9. Mario pisze:

    popieram Obużonego, większe wzniesienia,tj 5-7%,hymmm a może od 8% wzwyż? Bez rozpędu,i tam wychodzi moc,a nie autobahn,tak a7 to długie pagórki. Pzdr z Norge :)

  10. Agent pisze:

    Od jakiegoś czasu jeżdżę po Norwegii. Miałem okazję wypróbować Scanie R480, R500, R580, Mercedesa MP4 510, DAF XF105 510. Z moich spostrzeżeń wynika, że dwa ostatnie i R480 w NO nadają się co najwyżej na trasę Oslo – Trondheim Rv3 (trasa generalnie płaska – 3 większe górki). Scania R500 w Norwegii radzi sobie całkiem dobrze nawet na takich trasach jak Oslo – Haugesund (przy czym 500 z 2005 roku radziła sobie pod górki lepiej od 2014, ale za to spalanie tej pierwszej wynosiło o około 3-5 l więcej) R480 zamulała i paliła około 54 l (jeden z kolegów na R480 ustanowił rekord 72 l). Scania R580 jest optymalnym (osiągi do ceny R730), moim zdaniem, wyborem na norweskie drogi.

Odpowiedz