rekrutuj 40ton665
Opublikowane 4 gru, 2017

Chińskie opony kontra marki premium – na polskim rynku coraz więcej jest wątpliwej jakości ogumienia

opony_ciezarowki

Przy okazji listopadowego spotkania z mediami, firma Continental opublikowała m.in. statystyki dotyczące polskiego rynku opon. Nie zabrakło w nich także tematu, który powszechnie wzbudza duże zainteresowanie. A chodzi tutaj o sprzedaż ogumienia pochodzącego z Chin.

Cały polski rynek opon do samochodów ciężarowych to około 1,1 mln sztuk. Spośród nich 700 tys. opon produkowane jest w Europie. Są to głównie opony marek europejskich lub azjatyckich, ale oczywiście nie chińskich. Do tego dochodzi kilkadziesiąt tysięcy opon z tak zwanych „pozostałych krajów”, o mniejszej produkcji. Mowa tutaj na przykład o Rosji, czy Indonezji. Pozostałe 400 tys. to natomiast opony właśnie z Chin. Można więc powiedzieć, że niedługo co trzecia opona ciężarowa w Polsce będzie właśnie z Chin.

Jeszcze siedem lat temu import opon z Chin był dziesięciokrotnie mniejszy, sięgając poziomu 40 tys. sztuk. Warto też zwrócić uwagę na zjawiska, która mają w tej sprawie istotne znaczenie. Tutaj Continental wskazał przede wszystkim na fakt, że w Polsce bardzo mocno rozwinęły się hurtownie. Aż 55 proc. ogumienia do ciężarówek sprzedawane jest właśnie przez hurtownie, podczas gdy na Zachodzie nadal dominują mniejsi sprzedawcy. Jednocześnie hurtownie to taki rodzaj firm, dla których ściągnięcie opon z Chin jest bardzo łatwe i stosunkowo tanie. Stąd też szeroka oferta „chińczyków” na naszym rynku.

O stosunku polskich odbiorców do ogumienia wiele mówi także kwestia tak zwanych marek „premium”. Chodzi tutaj o pięciu największych producentów, oferujących opony najdroższe, ale też najbardziej zaawansowane techniczne. W naszym kraju opony tych firm stanowią ledwie 25-30 proc. rynku. W Europie Zachodniej jest to 60 proc., natomiast w Turcji mowa o aż 70 proc. Na ten ostatni fakt może wpływać klimat, z wyjątkowo gorącym tureckim latem oraz wyjątkowo srogimi zimami.

Oczywiście jest też fragment rynku, na którym „chińczyki” nie występują niemalże wcale. Mowa tutaj oczywiście o oponach do pojazdów z pierwszego montażu, gdzie nadal mocno trzyma się segment premium.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 15 komentarzy

  1. Obsrwator pisze:

    Europejscy producenci opon z segmentu tzw. „premium” czują na plecach gorący oddech chińskiej konkurencji. Nazywanie swoich wyrobów określeniem „premium”jest moim zdaniem nadużyciem. To gra, mająca na celu wciśnięcie klientom produktów w normalnej jakości za większe pieniądze. W Polsce właściciele firm transportowych coraz częściej sięgają po wyroby chińskich producentów. Są chińskie opony, które kosztują ok 30 do 50% mniej i nie odbiegają specjalnie jakością od opon „premium” znanych europejskich wytwórców. Osobnym tematem jest rynek „tandetnej taniochy”. Rynek ten kreują niektórzy nieuczciwi importerzy, zamawiając u chińskich producentów towar który nigdy nie powinien trafić do sprzedaży. Na zamówienie Chińczycy wyprodukują wszystko – „biznes jest biznes”. Wracając do chińskich i europejskich opon normalnej jakości- czy rzeczywiście np. Michelin do naczepy kosztujący 2600zł jest 100% lepszy od opony Aelous za 1300zł. A może Michelin z fabryki w Shengyang jest gorszej jakości. Fabryka ta od ponad dziesięciu lat produkuje chińskie opony pod europejską marką. Nie można generalizować wszystkich chińskich producentów.W Chinach działa ponad 70 fabryk produkujących opony. Niektóre z nich produkują opony, które dzisiaj konkurują z np. Fuldą, Kormoranem czy Savą. Konkurują ceną i jakością. Wydaje się, że w obecnej sytuacji coraz częściej odbywać się będą spotkania u przedstawicieli europejskich producentów opon, gdzie przy kanapkach i kawie przedstawiciele ci, będą wmawiać opinii publicznej jakie to ich opony są „premium”.

    • Kierowacz pisze:

      W zasadzie pełna zgoda,jeśli chodzi o ciężarówki w Dafie ,którym jeżdżę Micheliny na przedniej osi przelataly 330tys,1/3 po kraju,reszta po zachodzie.Prywatnie bardzo chwale sobie nowe zimowki Gortuna z CHRL.Rozumiem ból dupy producentów premium,jednak Polacy zawsze potrafią liczyć i kalkulowac,a z Chińczykami póki co nikt nie jest w stanie konkurować cenowo w żadnej dziedzinie,właśnie patrzę na mój zegarek na ręce z 1,22$,i to jest także patologia.

      • chester pisze:

        W Polsce wszystko co jest nazywane „produktem premium” ma na celu tylko i wyłącznie wyciągnąć kasę a nie dać super dobry produkt :) Tyczy się to dosłownie wszystkiego 😉

  2. PASJONAT pisze:

    Ja wypowiem się tak na oponach Continental hdr 315/70R22,5 jeżdżąc po Polsce zrobiłem wraz z jednym nacięciem 550tys km (wiem niemożliwe) dodam iż nie mam retardera. Kolega zaś miał nowe Triangle i zrobił 350tys km wraz z jednym nacięciem. Dla porównania moja 1szt Continental kosztowała 2000 zł a jego Triangle 1 szt 900 zł. On miał ładne pomalowane proszkowe felgi a ja brzydkie i zardzewiałe gdyż nie chciałem ściągać opon do piaskowania. Mój wniosek, teraz też kupiłem Triangle. To jest moje zdanie.

  3. PASJONAT pisze:

    Mówię oczywiście o osi pędnej.

  4. wojtekjd pisze:

    Pasjonat – niemożliwe czy nie, ale dużo zależy od stylu jazdy i oczywiście od tego jaki tonaż ciągasz.
    Przyjęlo się, że wszystko co Chińskie jest źle bo kiedyś naprawdę było źle a opony były robione tam z reklamówek. Obecnie chyba każdy się że mną zgodzi, że jakość wykonania chińskich produktów jest coraz lepsza, bo kraj ten się rozwija najszybciej na świecie, więc chcąc rosnąć również na europejskim rynku muszą konkurować także jakością, a nie tylko ceną…

  5. lukasz8 pisze:

    Każdy potrafi liczyć CCC (cena czyni cuda) tylko wszystko kwestią czasu byle był popyt to Chińczyki będąwysyłać kontenery na umór . Jak dla mnie na plus 50% mniej za oponkę

  6. tomasz pisze:

    cena powinna miec przelozenie w jakosci i trwalosci ,a nie wysoka cena i jakosc i trwalosc na poziomie chinczykow

  7. DżoDżo pisze:

    Jeżdżę drugi sezon na zimowych oponach Barkley Pl-Se-Dk-No. Volvo 6×4 z chlodnią jestem naprawdę zadowolony. Cenowo nie wiem jak to wyszło bo jestem tylko kierowcą. Napewno są lepsze od Brighiston no może oprócz W990.widziałem te same opony u Finów i Szwedów.

  8. Łukasz pisze:

    Jesli chodzi o opony naczepowe rozmiar standard to goraco polecam Continental HTR2. Takie oponki daje wielton na pierwszy montaz (oczywiscie za doplata). Wozimy rozne towary i ciezary ale na trasach 1/3 Polska i 2/3 poza granicami polski te opony potrafia przejezdzic nawet 600 000 km. Cena jest bardzo mila bo 1350zl netto takze szczerze sie oplaca.

  9. patyk pisze:

    Bo to nie kraj pochodzenia ma znaczenie, a jakość materiałów i technologia. Przecież mnóstwo jest fabryk w Chinach produkujących produkty premium dla znanych europejskich czy amerykańskich marek, to nie odbiega jakością od rzeczy produkowanych na zachodzie.

  10. sdx pisze:

    Barkley przdód pęka tak samo ja goodyear …

  11. jack pisze:

    To czy opony z Chin opłaca się kupować zależy tylko od tego jak perspektywicznie patrzymy na użytkowanie pojazdu . Jeśli kupujemy nowe opony typu premium płacimy najwięcej ale mamy najwięcej korzyści : niższe zużycie paliwa , poprawę komfortu jazdy itp .
    Opony z Chin mają gorsze parametry we wszystkich kategoriach , ale nowe opony są zawsze lepsze niż markowe mocno wyeksploatowane . Jeśli przede wszystkim nie zadbamy o prawidłowe ciśnienie to każda opona ulegnie szybkiej degradacji .

  12. nick pisze:

    Kupiłem swego czasu nową naczępę z oponami HTL1 385/55r19.5, opony zaczęły pękać na rowkach. Reklamowałem ów produkt, bezskutecznie. W internecie grzmiało, że opony miały wadę konstrukcyjną i kolejne wersje poprawiono, jednak producent nie poczuwał się do przyjęcia odpowiedzialności za swój produkt. Bajeczki o zaawansowaniu technologicznym mnie nie urzekają.

Odpowiedz