banner2
Opublikowane 4 sty, 2017

560-konne Iveco Strator jako zestaw z tandemem – będzie pracować, a przy tym wspierać szczytny cel

iveco_strator_560_tandem_niemcy_2

Firma Charles Feijts Bedrijfswagens, budująca na bazie Stralisów ciężarówki typu Strator, ma na swoim koncie kolejną realizację. Nie jest to jednak ciągnik siodłowy, jak to zazwyczaj bywa w przypadku Stratora, lecz trzyosiowe podwozie z zabudową Rufa Fahrzeugbau, ciągnące tandemową przyczepę.

Ten wyjątkowy Strator powstał dla niemieckiej firmy Peter Rößel Transportbetrieb, ulokowanej we wschodnich Niemczech, nieopodal Chemnitz. Bazą do budowy był tutaj Stralis jeszcze sprzed ostatniej modernizacji, skonfigurowany w najmocniejszej wersji. Pod wywodzącą się z Australii osłoną silnika mamy tutaj więc aż 560 KM, co czyni z białego Stratora bardzo mocny pojazd. Ponadto właściciel ciężarówki zdecydował się tutaj także na aluminiowe felgi, klasyczne zbiorniki paliwa, klimatyzację postojową oraz dodatkowe oświetlenie.

iveco_strator_560_tandem_niemcy

No dobrze, ale dlaczego wybrano akurat ciężarówkę z przyczepą? Po pierwsze, flota Peter Rößel Transportbetrieb bazuje właśnie na tego typu zestawach. Dlatego też był to tutaj wybór zupełnie naturalny. Po drugie zaś, wybranie takiej konfiguracji potrafi zniwelować negatywne skutki wydłużenia kabiny, z uwagi na maksymalną długość na poziomie aż 18,75 metra. Doskonałym przykładem jest tutaj resztą Peterbilt, którego prezentowałem przy okazji relacji z targów IAA 2016. Pojazd ten miał pełnowymiarową, amerykańską kabinę sypialną oraz klasyczną pokrywę silnika, a jednocześnie oferował przestrzeń ładunkową o łącznej długości 13,2 metra. To tylko minimalnie mniej niż w europejskim ciągniku z naczepą (więcej o tym Peterbilcie przeczytacie TUTAJ, a jedno zdjęcie dołączam pod tekstem).

Wracając jednak jeszcze na chwilę do Stratora. Peter Rößel Transportbetrieb postanowił wesprzeć stowarzyszenie zajmujące się dziećmi chorymi na raka, ulokowane w Chemnitz. Przejechanie przez tę ciężarówkę jednego kilometra będzie więc jednoznaczne z przekazaniem tej organizacji 5 centów. Biorąc pod uwagę sześciocyfrowe przebiegi, rocznie uzbiera się z tego co najmniej 5 tys. euro.

Jak powstają Stratory i jaka czeka je przyszłość, wyjaśniałem TUTAJ i TUTAJ.

iaa_hanower_klasyki_10

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 4 komentarzy

  1. orys pisze:

    Alez to brzydkie jest… I jaki ma sens dorabianie nosa ciezarowce ktora swietnie sobie radzi bez niego?

  2. Cichy Robuś pisze:

    orys, pytasz się jaki ma sens – dla mnie zajebisty 😉

  3. rafik pisze:

    orys, chociażby taki, że kierowca zyskuje przed kabiną dobrą ochronę na godzinę „W” – dostaje strefę zgniotu która w pewien sposób skompensuje siłę uderzenia. W klasycznych europejskich ciężarówkach jakiekolwiek najechanie na tył pojazdu poprzedzającego, a już nie daj, zderzenie czołowe ciężarówek kończy się totalnym rozpadem kabiny, co nie pozostawia zbyt dużych szans na przeżycie dla kierowcy i ewentualnego pasażera.

Odpowiedz