baner665x124_3 665
Opublikowane 27 mar, 2017

2 lata więzienia dla kierowcy wozu strażackiego, za spowodowanie wypadku w drodze na akcję

W połowie lutego cała Polska mówiła o wypadku z udziałem rządowego Audi A8 oraz Fiata Seicento. W wielu miejsca wspominano wówczas o bardzo groźnych konsekwencjach dla kierowcy Fiata, podkreślając przy tym szerokie prawa pojazdów uprzywilejowanych. Tymczasem kilka tygodni później, bez najmniejszego rozgłosu, kierowca właśnie pojazdu uprzywilejowanego usłyszał wyrok 2 lat więzienia, 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów oraz 20 tys. złotych zadośćuczynienia dla rodziny ofiary. Wszystko również w związku z wyprzedzaniem pojazdem uprzywilejowanym i również z udziałem malutkiego Fiata.

Omawiany wypadek wydarzył się w listopadzie 2014 roku, w miejscowości Brześce, a głównym jego uczestnikiem była trzyosiowa Scania z OSP Bielawa. Jak podają lokalne media, tuż przed wypadkiem zupełnie nowy wóz był na przejeździe testowym, z trzema strażakami w cywilnych ubraniach. W pewnym momencie nadeszła jednak informacja o pożarze, który wybuchł w garażu. Kierowca Scanii – 64-letni Edward P. – postanowił wówczas wrócić do remizy, aby przebrać się w bojowe mundury i ruszyć do akcji. Korzystał on przy tym z praw pojazdu uprzywilejowanego, a więc znacznie przekroczył prędkość oraz wyprzedzał po kilka pojazdów na raz. I właśnie wtedy doszło do wypadku.

W czasie wyprzedzania kolumny pojazdów, od lewej strony wyjeżdżając zza wysepki, Scania uderzyła w Fiata Cinquecento, który skręcił w lewo, na szkolny parking. Kierująca Fiatem 53-latka, będąca lokalną nauczycielką, najwyraźniej nie zauważyła, że jest wyprzedzana i została uderzona w lewy bok. Niestety kobieta nie przeżyła wypadku, a ponadto Fiat był pchany przez wóz jeszcze przez jakieś 75 metrów. Kierowca miał później zeznać, że poczuł lekkie uderzenie, lecz nie zdawał sobie sprawy, że ma przed kabiną zmiażdżony wrak. Był przekonany, że Fiat został jedynie lekko trącony, odbijając się od koła. Nie hamował więc gwałtownie, aby nie narażać wozu na przewrócenie.

Odcinek, na którym miał miejsce wypadek:

Przejdźmy jednak do wyroku. Jak stwierdził biegły z zakresu wypadków drogowych, 64-letni strażak prowadził zbyt nieodpowiedzialnie nawet jak na przejazd ratunkowy. Świadczy o tym fakt, że przy ograniczeniu do 40 km/h osiągnął on prędkość ponad dwukrotnie wyższą i nie przestał ryzykownie wyprzedzać nawet przy szkole. Sąd podkreślił to jeszcze stwierdzeniem, że kierowca Scanii mógł łamać przepisy ruchu drogowego, lecz musiał zachować przy tym szczególną ostrożność i nie powinien był narażać innych osób. Pojawiła się też refleksja, że przy tak ryzykownej jeździe akcje ratownicze nie miałyby sensu, mogąc przynieść więcej strat niż faktycznego ratunku. Jeśli natomiast chodzi o samą ofiarę, to sąd stwierdził, że przyczyniła się do wypadku, co jednak nie może skutkować uniewinnieniem oskarżonego. Istotne były też zeznania dotyczące sygnałów dźwiękowych. Strażacy mieli zaznać, że sygnały te były włączone, natomiast pozostałych kilkunastu świadków twierdziło, że żadnych sygnałów nie słyszało. Ostatecznie rację przyznano więc większej grupie, twierdzenia strażaków uznając za fałszywe.

Tak surowy wyrok mógł być zaskoczeniem nawet dla prokuratury, który chciała dla strażaka „jedynie” roku więzienia. Inna sprawa, że nie jest to wyrok prawomocny i oskarżony skorzysta z prawa do odwołania. Tym samym jego przypadkiem zajmie się sąd wyższej instancji.

Poniżej: zdjęcie wykonane tuż po wypadku

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. mack pisze:

    autorze nie porównuj jazdy z premier, która po prostu wyprzedzała jadące pojazdy, od omijania z prawej strony zatoczki przez skrzyżowanie, na pasach i przy szkole.

  2. Thor pisze:

    Tak,tak Premier wyprzedzała. Ignorancji ciąg dalszy.

  3. zzx pisze:

    a kolumna szydło to gdzie wyprzedzała jak ni na skrzyżowaniu? fakt nie było szkoły i wysepki – nie zmienia to faktu że kierujący pojazdem niby uprzywilejowanym powinien zachować szczególna ostrozność.

  4. 13*60 pisze:

    A co na to PAN KAZIO i jego PAN ?
    Tym szczególnie mogą naskoczyć ?

  5. pete379 pisze:

    U mnie w okolicy najwięksi piraci to właśnie strażacy OSP, rozumiem jazdę wozem bojowym na bombach, ale prywatnymi osobowkami lecą przez miasto po 100-120km/h „bo na akcje jado”.
    Jeden 19-letni gówniak ma u mnie przefikane- na skrzyżowaniu skręcalem w lewo a kretyn „jechał na akcję” i na podwójnej ciągłej, skrzyżowaniu i przejściu dla pieszych wyprzedził mnie lewą stroną i skręcił w prawo. Jeszcze gnoj miał pretensje i jako otrabilem to środkowy palec pokazywał.
    Jego komendant został tylko przeze mnie poinformowany, że jeszcze jeden taki numer to kamerka w aucie i będą wycinali kolezke z jego auta, bo hamować nie będę.

  6. Mati pisze:

    To super przykre, że zginął człowiek i to w wyniku czyjegoś działania w dobrej wierze. Ale faktycznie już samo jechanie pod prąd i na sygnale pozwala zaoszczędzić masę czasu i mocno przyspieszyć akcję ratunkową (w tym przypadku garażu!, oczywiście nie oznacza to, że czyjeś życie nie było zagrożone). Do tego 20-parę ton to nie żarty.
    Niestety sam byłem świadkiem jak w górach przez miasteczko leciał wóz na bombach i brali zakręt slidem. Towarzystwo w środku uchachane po pachy. To świetnie, że kierownik tak panuje nad wozem ale czy to było potrzebne, jak w koło ludzie i domy? Trochę bardziej tłusty syf na jezdni i mogło by być i po pieszych i po ratownikach….

Odpowiedz